Piotr Skrobowski

Rafał Byrski,

1982/2017 / FOT. PAP/EAST NEWS

O takich piłkarzach mówi się „na wieki wieków talent”. Piotr Skrobowski „lekko, łatwo i przyjemnie” wszedł w wielki świat. Kariera sympatycznego blondyna z Krakowa rozpoczęła się modelowo. W juniorskich reprezentacjach Polski rozegrał prawie 80 spotkań. Z mistrzostw Europy do lat 18 przywiózł srebrny medal (1980) oraz nagrodę dla najlepszego obrońcy turnieju. Równie szybko trafił do pierwszej reprezentacji Polski. Wróżono mu wspaniałą przyszłość, ale na przeszkodzie stanęły kontuzje. Nawet na mundial w Hiszpanii (1982) pojechał ze złamaną kością strzałkową i cały turniej obejrzał z trybun. Do kraju wrócił z medalem, ale także z ogromnym niedosytem. To głównie z powodu urazów nie zrobił kariery na miarę wielkiego talentu. A w wieku zaledwie 23 lat pożegnał się z reprezentacją.

DEBIUT
To było wielkie wyzwanie dla 18-letniego chłopaka. W drużynie narodowej zadebiutował na legendarnym Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie. 22 czerwca 1980 roku Polska wygrała w towarzyskim meczu z Irakiem 3:0, a Skrobowski w przerwie zmienił Hieronima Barczaka z Lecha Poznań. Jego występ obejrzało na stadionie prawie 20 tysięcy widzów, a debiut został dostrzeżony i doceniony. W kadrze Ryszarda Kuleszy nastolatek z Krakowa miał się od kogo uczyć. Razem z nim grali m. in. medaliści mundiali: Marek Dziuba, Paweł Janas, Władysław Żmuda, Zbigniew Boniek, Grzegorz Lato i Kazimierz Kmiecik. Jeszcze większym przeżyciem był dla Skrobowskiego drugi mecz w kadrze. W Sao Paulo biało-czerwoni zmierzyli się z brazylijskimi wirtuozami futbolu.

Miałem nadzieję, że zagram, ale nie od pierwszej minuty, tylko przez ostatnie 10–15 minut. Jak to młody chłopak, rzuciłem się od razu na wszystko: ananasy, owoce, przepych na tych stołach był taki, że nie dało się tego porównać do tego, co w Polsce, gdzie na śniadanie sportowiec dostawał talerzyk z jajkiem na miękko, parówkę i dżem. Dlatego każdy z nas w Brazylii dorwał się do stołów i jadł, ile wlezie, a ja... jeszcze więcej. Tyle że gdy dowiedziałem się, że będę musiał zatrzymać Socratesa, to myślałem, że nie dotrzymam do końca odprawy – dwie godziny spędziłem w toalecie. Wszystko dobrze się skończyło, bo zagrałem rewelacyjny mecz i zremisowaliśmy 1:1. W nagrodę dostaliśmy po 20 dolarów.

Dariusz Dobek, „Piotr Skrobowski. Z Adamem Nawałką stanowił awangardę.” Onet.pl, 1 grudnia 2017 r.
ZATRZYMAŁ SOCRATESA

OSTATNI MECZ
Do kadry wrócił po prawie trzech latach przerwy. Niestety, tylko na jeden mecz. Antoni Piechniczek zabrał Skrobowskiego na towarzyski turniej do Indii. W pierwszym spotkaniu, rozegranym 11 stycznia 1984 roku, biało-czerwoni wygrali z gospodarzami 2:1. Piłkarz Wisły wszedł na ostatnie dziesięć minut, zmieniając Krzysztofa Pawlaka. Reprezentacyjną przygodę kończył w towarzystwie m. in.  Romana Wójcickiego, Andrzej Buncola, Włodzimierza Smolarka i Dariusza Dziekanowskiego. Zagrał w 15 spotkaniach, ale tylko w dwóch meczach o punkty (z Maltą oraz 10 minut z NRD w eliminacjach MŚ 1982).

PO KARIERZE
Na piłkarską emeryturę wyjechał do szwedzkiego Hammarby. Tam w wieku 31 lat zakończył karierę. Na początku lat 90-tych wrócił do Polski i zaczął „budować kapitalizm”. Piłkarską koszulkę zamienił na garnitur biznesmena. Został właścicielem kilkunastu restauracji, otworzył dom maklerski, próbował sił w przemyśle telekomunikacyjnym. W 1994 roku stał się udziałowcem sekcji piłkarskiej Wisły Kraków. To, między innymi dzięki jego wsparciu finansowemu drużyna „Białej Gwiazdy” awansowała z drugiej ligi do ekstraklasy. Pomógł swojemu klubowi w trudnych czasach, gdy Wiśle groził całkowity upadek.  
 

SUKCESY
► 3. miejsce na mistrzostwach świata w Hiszpanii (1982)
► srebrny medal mistrzostw Europy do lat 18 (1980)
► Puchar Polski z Lechem Poznań (1988)