Trudno znaleźć kraj, który w ostatnich latach byłby bliższy Polakom. Szacunek i podziw wzbudza przede wszystkim nieugięta i bohaterska walka Ukraińców z rosyjskim najeźdźcą. Pomagamy naszym sąsiadom w wielu dziedzinach życia, ale rywalizujemy w sporcie. W dziesięciu dotychczasowych meczach z Ukrainą nie brakowało interesujących wydarzeń (także pozasportowych), zwrotów akcji oraz niespodziewanych rozstrzygnięć. I z reguły wygrywała nie ta drużyna, która była uznawana za faworyta. Lista polsko-ukraińskich paradoksów jest zresztą znacznie dłuższa. A jest szansa, że kolejny odcinek tego serialu odbędzie się 31 marca 2026 roku, jeśli obie reprezentacje spotkają się w finale baraży o mistrzostwa świata.
PARADOKS NUMER 1: BEZ TRANSMISJI
Andrij Szewczenko 87 - Mirosław Trzeciak 10, Sylwester Czereszewski 54.
Pierwszy oficjalny mecz reprezentacji obu krajów aż prosił się o odpowiednią oprawę. Ale tak nie było. Towarzyskiego starcia w Kijowie nie transmitowała bowiem żadna z polskich telewizji. A to, jak łatwo się domyślić, nie spotkało się z entuzjazmem kibiców. Nikt z nich nie zobaczył, jak kadra wygrywa po golach Mirosława Trzeciaka i Sylwestra Czereszewskiego. Żaden z polskich kibiców nie mógł ocenić, czy Tomasz Kłos słusznie dostał czerwoną kartkę. A debiut w kadrze m. in. Andrzej Jaskota przeszedł zupełnie niezauważony. To był zresztą jedyny mecz zawodnika drugoligowego Aluminium Konin w drużynie narodowej.
PARADOKS NUMER 2: WBREW LOGICE
Andrij Szewczenko 12 - Emmanuel Olisadebe 3, 32, Radosław Kałużny 55.
Tego naprawdę nikt się nie spodziewał. Może z wyjątkiem selekcjonera Jerzego Engela i jego piłkarzy. Polacy z przytupem rozpoczęli eliminacje do azjatyckiego mundialu, choć wcześniejsze mecze towarzyskie nie dawały powodów do optymizmu. Nie chodziło nawet o zwycięstwa. Biało-czerwoni mieli problemy ze…. zdobyciem bramki. Gol Pawła Kryszałowicza w czerwcowym meczu z Holandią (1:3) był pierwszym od prawie roku. „Lekiem na całe zło” miał być Emmanuel Olisadebe. W lipcu Nigeryjczyk odebrał polski paszport, w sierpniu zadebiutował w reprezentacji i wbił gola Rumunom (1:1), a we wrześniu zagrał kapitalną partię z Ukrainą. Tempo zawrotne. W Kijowie „Emsi” zupełnie przyćmił ukraińskie gwiazdy: Andrija Szewczenkę i Serhija Rebrowa. Polacy nie tylko strzelali, ale także fantastycznie bronili. Kto nie pamięta niesamowitej interwencji Tomasza Kłosa, wybijającego piłkę z linii bramkowej? Polacy mogli wygrać wyżej, ale Andrzej Juskowiak nie wykorzystał karnego. Wygrana 3:1 dała jednak kadrze Engela solidnego „kopa” przed kolejnymi meczami o mundial.
PARADOKS NUMER 3: WSZYSCY ZADOWOLENI
Emmanuel Olisadebe 40 - Andrij Szewczenko 81.
Do rewanżu doszło rok później. Już na zakończenie tak udanych dla kadry Engela eliminacji. Awans na mistrzostwa świata, po szesnastu latach przerwy, biało-czerwoni świętowali już wcześniej, po wygranej z Norwegią (3:0). Później nastąpiła jednak wyjazdowa wpadka z Białorusią (1:4). Aż prosiło się o rehabilitację w oczach kibiców. I udało się. Choć spotkanie na Stadionie Śląskim nie miało większej stawki, to nikt się nie nudził. Zadowoleni byli wszyscy, także największe gwiazdy obu drużyn: Olisadebe i Szewczenko zgodnie strzelili po golu. Dla Ukraińca było to trzecie z rzędu trafienie w starciu z biało-czerwonymi.
PARADOKS NUMER 4: W TRAKCIE IGRZYSK
Serhij Krawczenko 45.
To było tylko towarzyskie granie. Na dodatek w tym samym czasie odbywały się igrzyska olimpijskie. Wydawało się, że kadrze Leo Beenhakkera ciężko będzie przebić się przez newsy z Pekinu. Ale nie doceniliśmy polskich piłkarzy. Po nieudanym Euro 2008 Beenhakker szykował kadrę na eliminacji mundialu w RPA. We Lwowie Polacy, pod wodzą nowego kapitana Michała Żewłakowa, przegrali minimalnie, ale zasłużenie.
PARADOKS NUMER 5: POWTÓRKA Z ROZRYWKI
Ireneusz Jeleń 42 - Jewhen Sełezniow 90.
Polacy i Ukraińcy szykowali formę na mistrzostwa Europy, które oba kraje miały wspólnie zorganizować w 2012 roku. Nasze przygotowania szły jak po grudzie. Zniecierpliwieni kibice znowu liczyli mecze bez zwycięstwa i minuty bez strzelonego gola. Dokładnie tak jak dziesięć lat wcześniej za kadencji Jerzego Engela. Na stadionie Widzewa kadrze Franciszka Smudy udało się zrealizować tylko połowę planu. Gola strzelił wprawdzie Ireneusz Jeleń, ale goście wyrównali w doliczonym czasie. Biało-czerwoni nie potrafili wygrać w piątym meczu z rzędu.
PARADOKS NUMER 6: SZOK NA NARODOWYM
Łukasz Piszczek 18 - Andrij Jarmołenko 2, Ołeh Husiew 7, Roman Zozula 45.
„Mundial daleko, coraz dalej…” – napisał po meczu „Przegląd Sportowy”. Pierwsza porażka na Narodowym była dotkliwa, bolesna i… niespodziewana. W naszym gnieździe nie daliśmy się przecież wcześniej Portugalczykom, Rosjanom czy Anglikom. A przed starciem z Ukraińcami to drużyna Waldemara Fornalika była uważana za faworyta. Nie tylko z racji miejsca rozegrania spotkania. Ale już po siedmiu minutach goście prowadzili 2:0. To był szok dla kibiców na Narodowym oraz tych przed telewizorami. Dla piłkarzy również. Co z tego, że później Łukasz Piszczek wykorzystał podanie rozgrywającego 60. mecz w kadrze Kuby Błaszczykowskiego. Tuż przed przerwą Ukraińcy znowu odskoczyli na dwa gole. I tak już zostało. Niestety, w zimny marcowy wieczór polscy piłkarze swoją grą nikogo nie rozgrzali.
PARADOKS NUMER 7: LEPIEJ NIŻ W WARSZAWIE, ALE CO Z TEGO?
Andrij Jarmołenko 64.
Dla nas karnawał w Rio zakończył się w… Charkowie. To właśnie tam kadra Fornalika definitywnie pożegnała się z marzeniami o brazylijskim mundialu. Polacy grali odważnie, często atakowali i strzelali, na pewno nie byli gorsi od gospodarzy. Lekcji skuteczności udzielił im jednak Andrij Jarmołenko. W 64. minucie wykorzystał błąd Grzegorza Wojtkowiaka i pokonał Artura Boruca. Polacy zagrali z Ukraińcami znacznie lepiej niż kilka miesięcy wcześniej w Warszawie. Ale co z tego?
PARADOKS NUMER 8: BRAWA DLA POKONANYCH
Jakub Błaszczykowski 54.
Na Stade Vélodrome w Marsylii Ukraińcy zagrali najlepszy mecz na Euro 2016, a Polacy… najgorszy. Ale dla obu drużyn nie miało to większego znaczenia. Nasi sąsiedzi po dwóch wcześniejszych porażkach w grupie stracili szanse na awans. Z kolei zespół Adama Nawałki także wcześniej zapewnił sobie promocję do kolejnej fazy turnieju. Z tego powodu selekcjoner wystawił kilku dublerów: Thiago Cionka, Tomasza Jodłowca i Piotra Zielińskiego. Za tego ostatniego wszedł po przerwie Kuba Błaszczykowski. I była to dobra zmiana. To jego kapitalne uderzenie rozstrzygnęło o wyniku.
PARADOKS NUMER 9: MILCZĄCY STADION
Krzysztof Piątek 40, Jakub Moder 62.
Pandemia koronawirusa zmieniła świat. Restrykcyjne zakazy miały także wpływ na towarzyskie starcie z Ukrainą. Mecz w dniu naszego narodowego święta został rozegrany bez udziału publiczności. Szkoda bo tak uroczysty dzień, wymagał uroczystej oprawy. A puste trybuny Stadionu Śląskiego robiły przygnębiające wrażenie. Optyczną przewagę mieli goście, ale gole strzelali biało-czerwoni: Krzysztof Piątek i Jakub Moder. Ten drugi już w 29 sekundzie po wejściu na boisko. Żaden rezerwowy w historii reprezentacji Polski nie dokonał tego w tak ekspresowym tempie.
PARADOKS NUMER 10: RADOŚĆ I SMUTEK
Sebastian Walukiewicz 11, Piotr Zieliński 16, Taras Romanczuk 30 - Artem Dowbyk 41.
Mecz, w którym radość mieszała się ze smutkiem. Tydzień przed rozpoczęciem Euro 2024 kadra Michała Probierza dała kibicom na PGE Narodowym dużo pozytywnej energii. Nie tylko wygrała z wymagającym rywalem, który również szykował się do mistrzostw Europy w Niemczech, ale zrobiła to w dobrym stylu. Wszystkie gole biało-czerwoni strzelili w pierwszych 30 minutach, a dla Sebastiana Walukiewicza i Tarasa Romanczuka były to premierowe trafienia w drużynie narodowej. Radość z wygranej, ale również smutek z powodu dramatu Arkadiusza Milika. Jeden z pewniaków na wyjazd na Euro już w 2. minucie doznał poważnej kontuzji kolana. Zamiast występu w prestiżowym turnieju czekała go długa i żmudna rehabilitacja. Niestety od czasu meczu z Ukrainą 73-krotny reprezentant Polski nie wychodzi z lekarskich gabinetów. 20 listopada 2025 roku minęło dokładnie 500 dni od tego feralnego meczu, który był ostatnim oficjalnym spotkaniem rozegranym przez Milika.
BILANS 10 MECZÓW Z UKRAINĄ: 5 ZWYCIĘSTW POLSKI – 2 REMISY – 3 PORAŻKI, BRAMKI: 14-10.
Gole dla Polski: Emmanuel Olisadebe - 3, Jakub Błaszczykowski, Sylwester Czereszewski, Ireneusz Jeleń, Radosław Kałużny, Jakub Moder, Krzysztof Piątek, Łukasz Piszczek, Taras Romanczuk, Mirosław Trzeciak, Sebastian Walukiewicz, Piotr Zieliński - 1.
Selekcjonerzy: Jerzy Engel, Waldemar Fornalik - 2 mecze, Leo Beenhakker, Jerzy Brzęczek, Adam Nawałka, Michał Probierz, Franciszek Smuda, Janusz Wójcik - 1 mecz.
Gole dla Ukrainy: Andrij Szewczenko - 3, Andrij Jarmołenko - 2, Artem Dowbyk, Ołeh Husiew, Serhij Krawczenko, Jewhen Sełezniow, Roman Zozula - 1.
Selekcjonerzy: Mychajło Fomenko - 3 mecze, Walerij Łobanowski - 2 mecze, Jurij Kalitwincew, Aleksiej Michajliczenko, Serhij Rebrow, Jozef Sabo, Andrij Szewczenko - 1 mecz.