



Wymiana ciosów w meczu sąsiadów w tabeli. Choć po dziewięciu kolejkach przewaga drugiej Wisły Płock nad trzecią Stalą Rzeszów wynosiła zaledwie trzy punkty, to celujący w awans do PKO BP Ekstraklasy Nafciarze stawiani byli w roli faworyta przed starciem na Orlen Stadionie. Tymczasem podopieczni Marka Zuba przyjechali na Mazowsze bez kompleksów i to oni przez większość spotkania prowadzili. Gospodarzom punkt udało się uratować dopiero w końcówce za sprawą trafienia, rezerwowego tego wieczoru, kapitana Łukasza Sekulskiego.


















Wisłę Płock i Stal Rzeszów dzieli niemal wszystko. Finanse, bo Nafciarze płacą, jak w ekstraklasie, a klub z Podkarpacia, pomimo inflacji, nawet słabiej niż kilka sezonów temu. Infrastruktura, bo w Płocku nowoczesny stadion dostarcza niesamowitych wizualnych doświadczeń, natomiast obiekt w Rzeszowie, co najwyżej wspomnień o latach minionych. Pomysł na budowę zespołu, bo w Wiśle występują doświadczeni zawodnicy z bogatą przeszłością w ekstraklasie i innych mocnych, zagranicznych ligach, a w Stali stawia się głównie na młodzież, dzięki czemu ma najmłodszą ekipę w I lidze, natomiast jej rywale trzecią najstarszą. Jedynym wspólnym punktem pozostawało przed dziesiątą kolejką miejsce obu drużyn w tabeli.




































































22
P. Krawczyk
6
K. Pomorski
21
M. Brzozowski
91
G. Kuczko
11
M. Famulak
3
K. Kukułka
16
F. Hiszpański
20
Ł. Sekulski
99
B. Gradecki


Maciej Gostomski nie zachował co prawda czystego konta, ale kilkukrotnie ratował Wisłę przed stratą bramki.







Pierwsza połowa zdecydowanie dla rywali. Bramka przypadkowa, ale poza tym Stal stworzyła sytuacje, które mogła zamienić na bramkę. Całe szczęście, że nie strzelili gola na 2:0, bo wtedy odrobienie strat byłoby na pewno bardzo trudne. W końcówce naszych okazji było tak dużo i takich klarownych, że my musimy je zamieniać na bramkę. Ale z przebiegu całego spotkania trzeba chyba powiedzieć, że remis jest sprawiedliwy.







Moja reakcja i trenera Wisły były podobne. Można nawet powiedzieć, że pospieraliśmy się chwilę, kto komu uciekł spod topora. Nie powiem, że wynik jest sprawiedliwy. Jedna i druga drużyna mogła to wygrać, uważam jednak, że gdybyśmy wykorzystali jeszcze jedną z tych sytuacji, które stworzyliśmy w całym meczu, to śmiem twierdzić, że mielibyśmy więcej punktów po tym meczu.








Z mojej perspektywy na pewno pierwsza połowa była ciężka. Przeciwnik był blisko, szybko przerywał nasze akcje i nie mogliśmy złapać swojego stylu gry. Końcówka już należała do nas i było blisko, żebyśmy przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę. Z przebiegu meczu trzeba jednak powiedzieć, że ten remis to sprawiedliwy wynik. Podobało mi się jednak, że do ostatniej minuty dążyliśmy do wygranej.




Kiedy wszystko się nie układa, a w oczy zaczyna zaglądać widmo pierwszej, domowej porażki w sezonie, trzeba odwołać się do tego, co najpewniejsze. A w przypadku Wisły Płock gwarantem jakości był w tym czasie Łukasz Sekulski. Pochodzący z Płocka 34-letni napastnik do klubu wrócił w 2021 roku i był ostoją ekipy Nafciarzy. Mimo, że starcie ze Stalą rozpoczął na ławce rezerwowych, na boisku pojawił się w trakcie drugiej połowy i jego trafienie było kluczowe, w wywalczeniu jednego punktu przez gospodarzy. Przez blisko godzinę bowiem, dość niespodziewanie na prowadzeniu byli goście z Rzeszowa, za sprawą trzeciego trafienia w sezonie pomocnika z Luksemburga – Sébastiena Thilla.



Duży niedosyt sprawiła nam ta końcówka, jesteśmy rozczarowani, bo nie przechyliliśmy szali na swoją stronę. Od meczu minęło już jednak kilka minut, złapałem drugi oddech i nie możemy też zapominać o niewykorzystanych sytuacjach drużyny z Rzeszowa. Koniec końców trzeba szanować ten punkt, bo Maciek (Gostomski – przyp. red.) dzisiaj nas kilkukrotnie ratował.


















Prowadzący media społecznościowe Stali, z okazji „Dnia Kierownika”, postanowili złożyć oryginalne życzenia kierownikowi drużyny z Rzeszowa – Kamilowi Kotowi.







Myślę, że ten punkt dobrze smakuje całej drużynie, bo to jest trudny teren i cieszymy się z tego wyniku. Oczywiście mogliśmy wyciągnąć wygraną, ale jesteśmy zadowoleni. W pierwszej połowie mieliśmy sporo sytuacji, w drugiej już mniej, bo nie przeważaliśmy. Moim zdaniem za bardzo się cofnęliśmy. Powinniśmy cały czas grać swoje, a zaczęliśmy podawać długie piłki. Ale ocena naszej postawy nie jest jednoznaczna. Jeden może powiedzieć, że prowadząc lepiej jest grać na krótko i ryzykować, a drugi, że mamy wynik i będziemy „kopać”.



