






Słodki smak rewanżu. Ireneusz Mamrot prowadził Górnika Łęczna od lutego do grudnia 2023 roku. W tym czasie zespół zielono-czarnych w 30 pierwszoligowych spotkaniach odniósł 10 zwycięstw, zanotował 14 remisów i poniósł 6 porażek (co dawało średnią 1,47 pkt. na mecz). Doprowadził też drużynę do półfinału Pucharu Polski, ale to wszystko okazało się zbyt mało dla działaczy na Lubelszczyźnie, którzy zdecydowali się na zmianę na ławce. Teraz urodzony w Trzebnicy szkoleniowiec przyjechał do Łęcznej w roli gościa, a jego Miedź dała mu sporo satysfakcji. Piłkarze z Dolnego Śląska na wygraną zapracowali przede wszystkim przed przerwą, kiedy do siatki dwukrotnie trafił Kamil Antonik.




































































































22
K. Orlik
3
M. Grabowski
20
P. Malamis
23
D. Ogaga
25
D. Zbozień
30
B. Ahmedov
17
B. Spáčil
1
B. Pindroch
6
J. De Amo


Z ekstremalnymi warunkami, szczególnie w drugiej połowie, musieli mierzyć się nie tylko piłkarze, ale także kibice zasiadający na trybunie za bramką, która na stadionie Górnika nie była zadaszona.







Wszyscy pracujemy na to żeby odnosić zwycięstwa. Raz jeden zawodnik popełni błąd, innym razem pomyli się ktoś inny. Trzeba eliminować te błędy albo pomóc koledze w naprawieniu sytuacji. Ogólnie piłka nożna jest grą błędów. Niektóre z nich zostaną wykorzystane przez przeciwnika, a inne nie, dlatego trzeba ich popełniać jak najmniej. Trzeba także wykorzystywać sytuacje, jakie się stwarza. Oddaliśmy w meczu z Miedzią 18 strzałów, więc nie mam nic do zarzucenia pod względem ofensywy, a bardziej powinienem się skupić na defensywie.







Na początku chciałbym podziękować ludziom pracującym w Górniku za miłe przyjęcie. Rozstałem się z Górnikiem w bardzo dobrej atmosferze i mam duży szacunek do tego klubu, w którym panuje naprawdę rodzinna atmosfera. To był trudny mecz. Uważam, że jeśli chodzi o grę na własnym boisku, to Górnik znajduje się w czołówce tej ligi. Zielono-czarni nie przegrywają u siebie i nie gubią punktów w Łęcznej, czego sam doświadczyłem jako trener tego zespołu. Zdaje sobie sprawę z tego, jak trudny jest to teren, dlatego tym większe słowa uznania należą się zawodnikom mojej drużyny.






Zespoły z Łęcznej i Legnicy udanie rozpoczęły sezon 2024/25 Betclic 1. Ligi. Obie drużyny rozegrały do tej pory po siedem spotkań, w których wywalczyły odpowiednio 16 i 13 punktów, co z kolei przełożyło się na czwarte i piąte miejsce w tabeli. Duży udział w dobrych wynikach Górnika miał Przemysław Banaszak, który w starciu z Miedzią zanotował już swoje piąte trafienie w sezonie. Z kolei dla Kamila Antonika, którego bez żadnych wątpliwości można uznać za bohatera spotkania, były to dopiero premierowe trafienia w tej kampanii. O tyle istotne, że pozwoliły na trudnym terenie pokonać sąsiada w tabeli.



Wiemy jak trudna jest sytuacja pogodowa w okolicach Legnicy i cieszymy się, że mogliśmy tym kibicom sprawić chociaż trochę radości w ten weekend. Tutaj też opady deszczu sprawiały, że z minuty na minutę boisko było coraz gorsze. Widzieliśmy, że piłka się zatrzymuje, więc trudno było skonstruować jakąś dobrą akcję. Ale nie mamy na to wpływu. Łęczna też miała takie warunki i musieliśmy się do nich dostosować.

















Przede wszystkim chciałbym pogratulować Miedzi wygranej. Przeciwnicy dwukrotnie wykorzystali nasze gapiostwo, zdobywając bramki. Uważam, że z przebiegu meczu byliśmy lepszym zespołem. Z boiska czuliśmy, że wszystko idzie po naszej myśli i że jesteśmy dobrze przygotowani. Sytuacje, które stworzyliśmy sobie na początku meczu napędzały nas do tego, żeby odnieść zwycięstwo. W przerwie trener powiedział nam, żebyśmy się nie poddawali i kontynuowali grę, jaką prezentowaliśmy w pierwszej części. W drugiej połowie przyspieszyliśmy, a po stałym fragmencie strzeliliśmy gola. Mieliśmy swoje okazje i żałujemy, że nie udało się ich zamienić na bramki. Myślę, że zabrakło nam trochę szczęścia.





