

Chociaż obie kobiece reprezentacje rywalizowały w Larne zaledwie o piąte miejsce na mistrzostwach Europy do lat 17, to stawka tego meczu była bardzo wysoka. Zwycięzca zapewniał sobie bowiem udział w mundialu, który zaplanowano na przełomie października i listopada 2026 r. w Maroku. Przed spotkaniem z Angielkami mało kto stawiał na Polki. Zdecydowanym faworytem były nasze rywalki. Jednak w futbolu bywa tak, że zespół skazywany na pożarcie sprawia niespodziankę. I taka miała miejsce w tym starciu. Biało-czerwone sensacyjnie pokonały reprezentantki Anglii, po golach Zofii Burzan. Kobieca kadra do lat 17 awansowała do mistrzostw świata po raz drugi w historii. Euro U17 w Irlandii Północnej wygrały Niemki, które w finale pokonały grupowe rywalki Polek – Francuzki (1:0).






















































9
F. Hirons
8
B. Brodie
7
C. Antoine
20
A. Jones
2
Z. Ciccardini



Spotkanie w Larne obydwie drużyny rozpoczęły dość ostrożnie, świadome wysokiej stawki tego meczu. Zarówno Polki, jak i Angielki, zajęły w swoich grupach trzecie miejsce i zmierzyły się w walce o awans na zaplanowany jesienią mundial w Maroku. W pierwszym kwadransie zarysowała się nieznaczna przewaga polskiego zespołu, który starał się przejąć inicjatywę. Podopieczne Pauliny Kawalec dłużej utrzymywały się przy piłce i coraz częściej gościły w okolicy pola karnego Angielek. Szczególnie aktywne były dwie grające w ataku naszej reprezentacji Zofie – Cendrowska i Burzan, długo brakowało jednak finalizacji akcji i strzałów.


Reprezentacja Polski kobiet do lat 17 przed meczem z Anglią. W górnym rzędzie od lewej: Zuzanna Zakrzewska, Helena Zarzycka, Wiktoria Zgrzeba, Hanna Buchta, Blanka Zając (kapitanka). W dolnym rzędzie od lewej: Zofia Burzan, Zofia Cendrowska, Nicola Gałuszka, Michalina Wiśniewska, Lena Saja, Maja Wiśniewska.



Szok. Polki sprawiły gigantyczną sensację i pokonały reprezentantki Anglii w meczu o 5. miejsce na mistrzostwach Europy do lat 17. Biało-Czerwone w ten sposób w ten sposób wywalczyły awans na tegoroczny mundial! By lepiej zobrazować skalę niespodzianki, której świadkami w czwartek 14 maja, byli kibice zgromadzeni na stadionie w Irlandii Północnej, można przytoczyć przewidywania bukmacherów. Ich zdaniem Polki miały około 7 proc. szans na pokonanie reprezentantek Anglii. Tymczasem nie tylko wygrały, ale w dodatku dwiema bramkami.





W starciu z Anglią podopieczne Pauliny Kawalec spisały się wzorowo. Jeszcze w pierwszej połowie wyszły na prowadzenie za sprawą Zofii Burzan, która tego dnia pod bramką rywalek była bezbłędna. Angielki pozostawały całkowicie bezradne i przez całe spotkanie nie zdołały oddać ani jednego celnego strzału na bramkę strzeżoną przez Hannę Buchtę.







Towarzyszą mi niesamowite emocje. Tego nie da się opisać w kilku zdaniach. Chciałabym pogratulować całemu zespołowi i sztabowi tego, co wspólnie osiągnęliśmy i co dało nam awans na mistrzostwa świata. O zwycięstwie zadecydowały nasz charakter, odwaga i determinacja. We wcześniejszych meczach może nie było tego aż tak widać, ale dziś zawodniczki pokazały ogromną mobilizację, udowodniły, że potrafimy grać w trudnych momentach, zebrać się jako drużyna i wygrywać takie spotkania. Ten turniej pokazał, że potrafimy grać w piłkę do końca i chcemy wygrywać, aby być obecne na największych turniejach. Zagrałyśmy bardzo dojrzale i pokazałyśmy to, co chciałyśmy. Nasz pressing, który jest naszą mocną stroną, funkcjonował bardzo dobrze. Dziewczyny wygrały ten mecz mentalnie. Od początku do końca przeważałyśmy na boisku i byłyśmy bardzo dobrze zorganizowane.



Prowadzenie 2:0 było dla Angielek jak cios obuchem, nie umiały odwrócić wyniku. Może gdyby skorzystały z okazji w 58. minucie, kontakt przywróciłby im wiarę. Tymczasem to Polki grały swoje dalej i w 59. minucie interwencja Mitchell uratowała Anglię przed hat-trickiem Burzan. Miała jeszcze szansę na trzeciego gola w 79. minucie, ale zeszła na ławkę z dwiema bramkami.




15 maja w polskim kalendarzu ogrodniczym określany jest mianem „Zimnej Zośki”. Dzień ten jest uznawany za umowną granicę tzw. „zimnych ogrodników” (12-14 maja), po których ryzyko nagłych wiosennych przymrozków staje się bardzo mało prawdopodobne. Ale przede wszystkim, 15 maja to imieniny Zofii. Dzień przed swoim świętem, prezent sprawiła sobie Zofia Burzan. Grająca z Anglią w roli napastniczki Polka, z zimną krwią wykorzystała dwie świetne okazje do zdobycia bramki. Dublet z Lwicami był ukoronowaniem mistrzostw Europy do lat 17 w wykonaniu piłkarki Czarnych Sosnowiec. Burzan z czterema trafieniami (tylko ona zdobywała bramki dla Polski) została królową strzelczyń Euro 2026 w Irlandii Północnej! Potwierdziła skuteczność z kwalifikacji do ME, w których pięciokrotnie posyłała piłkę do siatki rywalek. Tyle samo goli miała wówczas na koncie Bryony Brodie. Angielka zdobyła bramkę m.in. w eliminacyjnym starciu z… Polską w 1. rundzie. Wtedy to Lwice okazały się lepsze (3:2). Na mistrzostwach Polki wzięły srogi rewanż, pozbawiając reprezentację Albionu szans na mundialu w Maroku. Brodie była jedną z tych zawodniczek, która mogła trafić do siatki. Kto wie, jak potoczyłoby się to spotkanie, gdyby w 57. minucie angielska pomocniczka pokonała Hannę Buchtę.







Zdecydowanie gra była po naszej stronie i ciężko było rywalkom dojść do głosu. Zrealizowałyśmy wszystko, co sobie założyłyśmy. To niezwykłe, że jedziemy na mistrzostwa świata. Jeszcze do końca do nas to nie dotarło, ale to coś fenomenalnego. Myślę, że przede wszystkim kluczowe było nasze nastawienie na ten mecz. Bardzo chciałyśmy wygrać i każda z nas dała z siebie sto procent. Zagrałyśmy spokojnie, a to sprawiło, że nasza jakość gry w tym meczu była naprawdę bardzo dobra.