Trener Janusz Wójcik, prezes PZPN Marian Dziurowicz i asystent selekcjonera Edward Lorens.Trener Janusz Wójcik, prezes PZPN Marian Dziurowicz i asystent selekcjonera Edward Lorens.
KronikiKiełbasy do góry, czyli jak nie ogoliliśmy frajerów
Kiełbasy do góry, czyli jak nie ogoliliśmy frajerów
Autor: Adrian Woźniak
Data dodania: 29.10.2019
FOT. EAST NEWSFOT. EAST NEWS

Z objęciem funkcji selekcjonera przez Janusza Wójcika wszyscy wiązali ogromne nadzieje. To w końcu właśnie „Wójt” doprowadził reprezentację olimpijską do srebrnego medalu na igrzyskach w Barcelonie. Teraz miał „zrobić” wynik z najważniejszą drużyną w kraju.

Kadrę powierzono Wójcikowi w lipcu 1997 roku. Nowy szkoleniowiec postanowił postawić na sprawdzonych, dobrze sobie znanych piłkarzy. W debiucie jego zespół wygrał w towarzyskim meczu z Węgrami 1:0 na stadionie Wojska Polskiego w Warszawie. „Wójt” dokończył nieudane eliminacje MŚ 1998, które Polska rozpoczęła pod wodzą Antoniego Piechniczka (po jego rezygnacji reprezentację w meczu z Gruzją poprowadził tymczasowo Krzysztof Pawlak).

Janusz Wójcik i trójka piłkarzy Aleksander Kłak, Jerzy Brzęczek i Tomasz Wałdoch.Janusz Wójcik i trójka piłkarzy Aleksander Kłak, Jerzy Brzęczek i Tomasz Wałdoch.
FOT. PAP

Janusz Wójcik i trójka wiernych żołnierzy trenera z igrzysk olimpijskich w Barcelonie w 1992 roku – Aleksander Kłak, Jerzy Brzęczek i Tomasz Wałdoch. Na towarzyskie spotkanie z Węgrami we wrześniu 1997 roku – pierwsze w roli selekcjonera reprezentacji – „Wójt” powołał wielu dobrze sobie znanych piłkarzy.

Głównym celem postawionym przed nowym selekcjonerem był awans do mistrzostw Europy – co nie udało się naszej drużynie nigdy wcześniej. Będący w kryzysie biało-czerwoni trafili do trudnej grupy z Anglią (kolejny raz z rzędu), Szwecją, Bułgarią i Luksemburgiem. Początek kwalifikacji napawał optymizmem. Polacy odnieśli dwa przekonywujące zwycięstwa po 3:0 w Burgas z Bułgarami i u siebie z Luksemburczykami. Wydawało się, że magia Wójcika działa.

Janusz Wójcik przymierzający czako. Janusz Wójcik przymierzający czako.
FOT. PAP

Przed wyjazdowym meczem z Anglią w eliminacjach Euro 2000 Janusz Wójcik otrzymał z rąk premiera RP Jerzego Buzka czako (wysoka czapa wojskowa). Szef rządu życzył selekcjonerowi, aby jego piłkarze zagrali na Wembley z ułańską fantazją.

Otrzeźwienie przyszło pod koniec marca 1999 roku i dwóch porażkach z Anglikami i Szwedami. Jednak kolejne dwie wygrane potyczki z Bułgarią i Luksemburgiem oraz remis u siebie z Anglią spowodowały, że na kolejkę przed końcem zmagań w grupie 5. Polska miała jeszcze szanse na udział w barażach o Euro 2000. Wystarczyło zremisować ze Szwecją. Tam jednak biało-czerwoni zawiedli oczekiwania kibiców. Skończyło się wyjazdową porażką 0:2. Okazało się, że magia trenera Wójcika przestała działać.

 ZOBACZ STRONĘ ELIMINACJI EURO 2000

Trener Janusz Wójcik podczas treningu reprezentacji na boisku Agrykoli Warszawa. Trener głaszcze po głowie Tomasza Hajtę. Na zdjęciu widoczni jeszcze Jacek Zieliński i Andrzej Juskowiak.Trener Janusz Wójcik podczas treningu reprezentacji na boisku Agrykoli Warszawa. Trener głaszcze po głowie Tomasza Hajtę. Na zdjęciu widoczni jeszcze Jacek Zieliński i Andrzej Juskowiak.
FOT. PAP

Trener Janusz Wójcik był dla piłkarzy jak ojciec. Czasem dobrotliwy, innym razem surowy. Zawsze jednak miał posłuch u zawodników. Niepokornych potrafił szybko ustawić do pionu.

Bez wątpienia ówczesny selekcjoner był niezwykle barwną postacią. Przez jednych kochany, przez drugich znienawidzony. Potrafił zjednać sobie piłkarzy, którzy gotowi byli pójść za nim w ogień. Był dla nich niczym ojciec. Ale nie taki, który da sobie wejść na głowę. Gdy było trzeba, potrafił w ostrych słowach obsztorcować delikwenta – nawet największą gwiazdę drużyny. Wielu zawodników po latach dobrze wspominało współpracę z Wójcikiem. Jak nikt inny potrafił zmotywować piłkarzy – jak w finale igrzysk olimpijskich. Działacze PZPN-u zatrudniając „Wójta” w roli selekcjonera pierwszej reprezentacji liczyli, że będzie on w stanie wykrzesać coś z pokolenia graczy, którzy sięgnęli w Barcelonie po srebrny medal. Takie nazwiska, jak Andrzej Juskowiak, Wojciech Kowalczyk, Jerzy Brzęczek, Tomasz Łapiński czy Tomasz Wałdoch, miały stanowić o sile drużyny narodowej.

ZOBACZ STRONĘ IGRZYSK OLIMPIJSKICH 1992

Niestety, słynne powiedzenie Wójcika: „Kiełbasy do góry i golimy frajerów” tym razem nie zadziałało. Faworytów grupy 5., czyli Anglików i Szwedów, nasi nie potrafili „ogolić”. Wielki motywator nie zdołał tym razem wydobyć ze swoich podopiecznych niemałych przecież umiejętności i po raz pierwszy w historii awansować do mistrzostw Europy. „Wójt” odszedł po przegranych eliminacjach. Jego późniejsza kariera nie była usłana różami. Jako trener pracował jeszcze bez większych sukcesów w kilku klubach w Polsce oraz cypryjskim Anorthosisie Famagusta. Krótko prowadził także reprezentację Syrii oraz drużynę Al-Nahda z Omanu.

W 2005 roku został posłem na Sejm V kadencji (z ramienia Samoobrony RP). W roli polityka nie wytrwał długo. W przedterminowych wyborach 2 lata później nie znalazł już uznania w oczach wyborców.

Janusz Wójcik w prokuraturze we Wrocławiu. Były trener został zatrzymany ws. korupcji w polskiej piłce nożnej.Janusz Wójcik w prokuraturze we Wrocławiu. Były trener został zatrzymany ws. korupcji w polskiej piłce nożnej.
FOT. PAP

Janusz Wójcik w prokuraturze we Wrocławiu. W 2008 roku były trener został zatrzymany ws. korupcji w polskiej piłce nożnej.

W październiku 2008 roku rozpoczął się najmniej ciekawy okres w życiu Wójcika. Były selekcjoner został zatrzymany przez policję w związku z aferą korupcyjną w polskim futbolu. Sprawa dotyczyła ustawiania spotkań Świtu Nowy Dwór Mazowiecki w 2004 roku. Sąd we Wrocławiu zastosował wobec niego poręczenie majątkowe. W związku z zaistniałą sytuacją, w 2012 roku Komisja Dyscyplinarna PZPN nałożyła na Wójcika 4-letnią dyskwalifikację, a w październiku 2014 sąd skazał go na 2 lata więzienia (w zawieszeniu na 5 lat, na karę grzywny oraz zakaz pracy w roli trenera na okres 2 lat). Szkoleniowiec, który święcił triumfy na igrzyskach w Barcelonie, zmarł 20 listopada 2017 roku – dwa dni po 64. urodzinach.