

Jak Poniedziałek Wielkanocny, to musi być o laniu. Ale bynajmniej nie o laniu wody. Raczej o „laniu” rywali przez piłkarską reprezentację Polski. Pod lupę wzięliśmy bowiem najwyższe wygrane biało-czerwonych w jej prawie 105-letniej historii. Współpracownik Biblioteki PZPN, ceniony statystyk Wojciech Frączek wyliczył bowiem, że z 909 oficjalnych meczów międzypaństwowych, 14 było takich, w których nasza drużyna strzelił siedem lub więcej goli. Z tych spotkań ułożyliśmy naszą listę Top 10. Wybór jak zwykle jest subiektywny, ale zachęcamy kibiców reprezentacji Polski do ułożenia swojej prywatnej klasyfikacji. Czas na odliczanie!
Nicola Nanni 48 – Robert Lewandowski 4, 21, Karol Świderski 16, Karol Linetty 44, Adam Buksa 67, 90+2, 90+4.
Zaczynamy od wizyty w kraju, którego liczba ludności (33 tysiące) odpowiada populacji takich polskich miast jak Krosno, Kołobrzeg, czy Otwock. To właśnie do San Marino poleciała kadra Paulo Sousy w celu „zaksięgowania” kolejnych punktów w eliminacjach mistrzostw świata 2022. Skończyło się zgodnie z planem, choć strata bramki w starciu z ambitnymi amatorami chluby naszym piłkarzom nie przynosi. Ten mecz najmilej wspomina Adam Buksa. Na boisku pojawił się dopiero w drugiej połowie, ale nie przeszkodziło mu to w ustrzeleniu hat-tricka. Buksa zmienił w przerwie Roberta Lewandowskiego, który także wykonał swoją „normę dzienną” strzelając dwa gole. W cieniu tych snajperskich popisów trochę niezauważone przeszły debiuty Nikoli Zalewskiego, Jakuba Kamińskiego i Bartosza Slisza, dziś etatowych reprezentantów Polski.
Eugeniusz Faber 5, 55, 63, Włodzimierz Lubański 10, 46, 75, Bronisław Bula 62, Janusz Żmijewski 89.
Wynik z Chorzowa robi wrażenie, choć trzeba pamiętać, że reprezentacja znad Bosforu była wtedy „europejskim kopciuszkiem”. To jednostronne spotkanie było pojedynkiem strzeleckim piłkarzy śląskich klubów: Eugeniusza Fabera (Ruch Chorzów) i Włodzimierza Lubańskiego (Górnik Zabrze). Obaj zdobyli po trzy bramki, ale znacznie większą karierę zrobił ten drugi. I znowu warto zwrócić uwagę na debiutantów: Kazimierza Deynę, Zygmunta Maszczyka i Bronisława Bulę. Na listę strzelców wpisał się tylko ten ostatni, ale większe sukcesy (w tym medale mistrzostw świata oraz igrzysk olimpijskich) były udziałem Deyny i Maszczyka.
Włodzimierz Lubański 19, 21, 24, 41, Ernest Pohl 29-karny, Jerzy Sadek 35, 79.
Zemsta jest podobno rozkoszą Bogów. Jeśli tak, to biało-czerwoni mogli poczuć satysfakcję. W eliminacjach do angielskiego mundialu trafiliśmy na Włochy, Szkocję i Finlandię. Wydawało się, że ten ostatni zespół będzie tylko dostarczycielem punktów. Tymczasem w Helsinkach kadra prowadzona przez Ryszarda Koncewicza sensacyjnie przegrała 0:2. To był pożegnalny mecz w reprezentacji dla słynnego bramkarza Edwarda Szymkowiaka. W rewanżu, na stadionie Pogoni Szczecin, biało-czerwoni srogo zrewanżowali się rywalom, a Lubański już w pierwszej połowie strzelił cztery gole. Szymkowiaka zastąpił Marian Szeja, który jednak nie miał wiele pracy. On zostanie bohaterem kolejnych meczów, m. in. towarzyskiego starcia z Anglią w Liverpoolu (1:1, 5 stycznia 1966 roku). Tam gola strzelił Jerzy Sadek z ŁKS-u Łódź, który w starciu z Finlandią dwukrotnie pokonał bramkarza gości.
Kamil Grosicki 11, 48, Robert Lewandowski 50, 53, 86, 90, Łukasz Szukała 58.
O Robercie Lewandowskim była już mowa (patrz pozycja numer 10 na liście), ale w spotkaniu w portugalskim Faro (tam z konieczności rozgrywał mecze Gibraltar) nasz kapitan po raz pierwszy, i jak dotąd jedyny, aż cztery razy w jednym spotkaniu drużyny narodowej wpisał się na listę strzelców. Ale ten mecz, którym kadra Adama Nawałki rozpoczęła pamiętne eliminacje Euro 2016, był ważny nie tylko dla „Lewego”. Kamil Grosicki dopiero w 24 spotkaniu w reprezentacji strzelił pierwsze gole, premierowe trafienie zaliczył także Łukasz Szukała. Dla tego rosłego obrońcy był to zresztą jedyny gol w kadrze. A Gibraltar został 96 rywalem biało-czerwonych w oficjalnym meczu międzypaństwowym. Biorąc te wszystkie okoliczności pod uwagę wyjazd do Portugalii można uznać za udany.
Kamil Grosicki 8, 15, Robert Lewandowski 18, 29, Arkadiusz Milik 56, 72, Jakub Błaszczykowski 59-karny, Bartosz Kapustka 73 – Jake Gosling 87.
Dokładnie rok później przyszedł czas na rewanż. Podobnie jak w Faro nie mogło zabraknąć wśród strzelców goli Grosickiego i Lewandowskiego. Ale dla pozostałych zdobywców bramek, także były to ważne reprezentacyjne trafienia. Bartosz Kapustka dokonał tego w debiucie, Arkadiusz Milik po raz pierwszy zdobył dwie bramki w jednym meczu, wreszcie Kuba Błaszczykowski strzelił gola po prawie dwóch latach przerwy. Nic dziwnego, że ten kto wybrał się tego wieczoru na Narodowy nie miał czego żałować.
Zygfryd Szołtysik 10, 67, Eugeniusz Faber 19, 80, Włodzimierz Lubański 34, Józef Gałeczka 73, Bernard Blaut 74, Roman Bazan 79, 85.
Może zaskakiwać tak wysoka lokata dla meczu na stadionie szczecińskiej Pogoni. Ale rozbicie słabych wówczas Norwegów (na przyjście na świat Erlinga Haalanda będą jeszcze musieli poczekać 37 lat) przeszło do historii z kilku powodów. Po pierwsze, aż do 10:0 z San Marino w 2009 roku, była to najwyższa wygrana biało-czerwonych. A po drugie, w tym spotkaniu zadebiutowało dwóch genialnych piłkarzy Górnika Zabrze: Włodzimierz Lubański i Zygfryd Szołtysik. Obaj premierowy mecz uczcili golami, a Lubański został najmłodszym debiutantem w historii drużyny narodowej – miał 16 lat i 188 dni. A zdobywając przy okazji bramkę został oczywiście najmłodszym strzelcem. To jednak nie koniec „biało-czerwonych premier”, bo dla Romana Bazana i Bernarda Blauta także były to pierwsze trafienia dla najważniejszej z polskich drużyn.
Włodzimierz Lubański 9, 20, 36, 82-karny, 86, Kazimierz Deyna 53, 55, Jerzy Wilim 64 – Johny Leonard 68.
Legendarny napastnik Górnika Ernest Pohl wprowadził swego czasu do szatni zabrzan młodziutkiego i mocno stremowanego piłkarza. Ciekawe czy wówczas przypuszczał, że ten „żółtodziób” wyrówna jeden z jego strzeleckich rekordów? To właśnie Pohl strzelił pięć goli Tunezji podczas igrzysk olimpijskich w Rzymie (1960). Prawie dziewięć lat później Lubański także pięć razy pokonał bramkarza Luksemburga. Nikt w reprezentacji Polski nie strzelił więcej goli w jednym meczu. Na stadionie krakowskiej Wisły kadra Ryszarda Koncewicza bez trudu rozbiła słabiutkiego rywala, ale ostatecznie na mundial do Meksyku (1970) pojechali z tej grupy Bułgarzy. Ale już niedługo w polskim futbolu zacznie się era pewnego pana, który podczas spotkania z Luksemburgiem siedział sobie skromnie obok Koncewicza. Był nim Kazimierz Górski.
Tomasz Frankowski 12, 63, 66, Aftandił Hadżijew 16-samobójcza, Kamil Kosowski 40, Jacek Krzynówek 72, Marek Saganowski 84, 90.
I już wskakujemy na podium, a na jego najniższym stopniu efektowny występ kadry Pawła Janasa w drodze na mundial w Niemczech (2006). To do czasu 10:0 z San Marino była najwyższa wygrana biało-czerwonych w meczu o punkty. Bohaterem nie tylko tego meczu, ale całych eliminacji MŚ 2006 był Tomasz Frankowski. Napastnik Wisły Kraków strzelał w nich jak natchniony (7 goli), ale na mundial nie pojechał. Do kadry na MŚ „ nie załapał” się również Marek Saganowski, który w meczu z Azerbejdżanem został super rezerwowym. Wszedł na boisku dobrze sobie znanego stadionu Legii w 75. minucie i dwukrotnie pokonał azerskiego bramkarza.
Rafał Boguski 1, 27, Euzebiusz Smolarek 18, 72, 81, Robert Lewandowski 43, Ireneusz Jeleń 51, Michele Marani 60-samob., Mariusz Lewandowski 63, Marek Saganowski 88.
Dla wielu może być to zaskoczeniem, ale rekordowe 10:0 z San Marino nie otwiera naszej listy Top 10. Co nie oznacza, że nie doceniamy wyczynu kadry nieodżałowanego Leo Beenhakkera. Oczywiście data meczu (1 kwietnia), aż sama się prosiła by nawiązać do święta blagierów (prima aprilis). Nie tylko wynik przeszedł do historii, ale także pierwszy gol. Rafał Boguski strzelił go w 23. sekundzie i do dziś nikt nie zrobił tego szybciej dla biało-czerwonych. Najbardziej niepocieszony był jednak Ebi Smolarek. Czołówki wszystkich gazet obiegło jego zdjęcie, na którym pokazuje cztery palce, czyli tyle ile strzelił w tym spotkaniu goli. Jednak po weryfikacji okazało się, że z tych trafień zostały mu tylko trzy, bo jedno zaliczono jako „samobój” Michele Maraniego. Ebi był niepocieszony.
Grzegorz Lato 17, 87, Kazimierz Deyna 19, Andrzej Szarmach 30, 34, 50, Jerzy Gorgoń 32.
A to bezdyskusyjny (oczywiście dla nas) numer jeden. W tak efektowny sposób „Orły” Kazimierza Górskiego rozbiły egzotycznego rywala z Karaibów w drodze po medal mundialu w Republice Federalnej Niemiec. W poprzednim meczu odprawiły faworyzowaną Argentynę (3:2), a zwycięstwo nad Haiti zapewniło im awans, już po dwóch kolejkach fazy grupowej, do kolejnej rundy turnieju. Każdy z polskich kibiców mógł z tego meczu wybrać coś dla siebie. Jeden zdecyduje się na kapitalnego gola Jerzego Gorgonia z rzutu wolnego, innego urzekł hat-trick Andrzeja Szarmacha, a fani Roberta Gadochy będą rozprawiać o jego czterech asystach, które przeszły do historii mistrzostw świata. Stadion Olimpijski w Monachium, podobnie jak dwa lata wcześniej podczas zwycięskiego finału igrzysk z Węgrami (2:1), znowu okazał się szczęśliwy.
NAJWYŻSZE POLSKIE ZWYCIĘSTWA
1 kwietnia 2009, Kielce, Polska – San Marino 10:0, el. MŚ
4 września 1963, Szczecin, Polska - Norwegia 9:0, towarzyski
24 kwietnia 1968, Chorzów, Polska - Turcja 8:0, towarzyski
26 marca 2005, Warszawa, Polska - Azerbejdżan 8:0, el. MŚ
20 kwietnia 1969, Kraków, Polska - Luksemburg 8:1, el. MŚ
6 lipca 1975, Montreal, Kanada - Polska 1:8, towarzyski
7 września 2015, Warszawa, Polska - Gibraltar 8:1, el. ME
24 października 1965, Szczecin, Polska - Finlandia 7:0, el. MŚ
19 czerwca 1974, Monachium, Polska - Haiti 7:0, MŚ
26 marca 1975, Poznań, Polska - Stany Zjednoczone 7:0, towarzyski
7 września 2014, Faro, Gibraltar - Polska 0:7, el. ME
8 sierpnia 1926, Poznań, Polska - Finlandia 7:1, towarzyski
5 września 2021, Serravalle, San Marino - Polska 1:7, el. MŚ
21 czerwca 1959, Wrocław, Polska - Izrael 7:2, towarzyski