






Meczem 3. kolejki Betclic 1. Ligi z Górnikiem Łęczna piłkarze ŁKS-u przywitali się ze swoimi kibicami w sezonie 2024/25. Podopieczni Jakuba Dziółki u siebie mieli się mierzyć z Wisłą Kraków już w pierwszej serii gier, ale tamto spotkanie zostało przełożone na wrzesień, z powodu występów Białej Gwiazdy w eliminacjach europejskich rozgrywek (po triumfie w Pucharze Polski). W starciu z ekipą z Lubelszczyzny, która na Aleję Unii przyjechała z kompletem sześciu punktów, Łodzianie byli bardzo blisko odniesienia zwycięstwa, ale grając w osłabieniu (po czerwonej kartce Adriena Louveau), w końcówce wypuścili z rąk wygraną. Bohaterem gości został urodzony w Łodzi i związany w przeszłości z drugim klubem z Miasta Włókniarzy – Widzewem, Damian Warchoł.








► Spotkanie 1. kolejki ŁKS Łódź – Wisła Kraków zostało przełożone na 17 września 2024 roku z powodu udziału Białej Gwiazdy w eliminacjach europejskich pucharów.











































































37
P. Głowacki
20
M. Wysokiński
16
H. Idasiak
11
M. Sitek
15
A. Młynarczyk
22
J. Łabędzki
3
A. Tutyškinas
4
I. Mihaljević
27
S. Feiertag
► W siódmej minucie doliczonego czasu, za uniemożliwienie wznowienia gry, żółtą kartką został ukarany również Damian Warchoł.
Bezcenny symbol wrócił do domu. Przed spotkaniem z Górnikiem Łęczna kustosz pamięci Łódzkiego Klubu Sportowego Jacek Bogusiak przekazał na ręce prezesa Jarosława Olszowego historyczny, pierwszy, blisko stuletni sztandar klubu.







Pierwsza połowa była dobra w naszym wykonaniu. W takiej sytuacji należy zdobyć przynajmniej jedną bramkę i kontynuować to po przerwie. Po czerwonej kartce straciliśmy swoje atuty w ofensywie. Grając w dziesięciu zespół dążył do utrzymania wyniku. Nie możemy jednak sobie pozwalać na stratę takiego gola, bo można było tego łatwo uniknąć.







Byłem zadowolony z gry mojego zespołu w pierwszej połowie. Po przerwie straciliśmy przypadkową bramkę i potrzebowaliśmy czasu, żeby wrócić do dobrego grania. Po czerwonej kartce poszliśmy na całość i w końcówce udało nam się strzelić wyrównującego gola. Szanujemy ten punkt, bo on da temu zespołowi wiarę w sens naszej pracy.






W swoim debiucie (przegranym przez ŁKS w Gdyni z Arką 1:2) wszedł na boisko w końcówce. Teraz pozyskany latem Andreu Arasa dostał szansę już od początku i odpłacił się za zaufanie trenerowi premierowym trafieniem na polskich boiskach. Gol Hiszpana nie dał jednak gospodarzom kompletu punktów za sprawą tego, który w barwach Górnika regularnie udowadniał swoją przydatność. Pochodzący z Łodzi Damian Warchoł wpisał się na listę strzelców w trzecim kolejnym spotkaniu (wcześniej pokonywał bramkarzy Stali Stalowa Wola i Stali Rzeszów).



Graliśmy w przewadze, ale ta przewaga nie zawsze jest ułatwieniem. Najlepszy przykład mieliśmy tydzień temu w Łęcznej, gdy w dziesiątkę daliśmy sobie radę z dobrze grającą Stalą Rzeszów. Z przebiegu meczu trzeba szanować ten punkt. Wciąż jesteśmy niepokonani i nadal musimy mocno pracować.























































Czujemy duży niedosyt. Na pewno boli nas strata gola w końcówce, bo grając u siebie chcieliśmy wygrać, a uciekły nam przez to dwa punkty. Przez czerwoną kartkę było sporo zawirowań w ustawieniu, musieliśmy się w tym odnajdywać i gdzieś złapać naszą strukturę. Staraliśmy się reagować na to, co działo się na boisku. Skoro drugi raz przytrafiła się nam taka sytuacja, że tracimy bramkę w końcówce, to musimy to przeanalizować, dlaczego tak się dzieje. To boli i jest dla nas trudne. Musimy się bardziej pilnować i asekurować, żeby to się nie powtarzało.



