

Ostatni mecz w turnieju Elite League w 2025 roku kadra Miłosza Stępińskiego rozegrała w Náchodzie. Po wysokim zwycięstwie 4:1 w Opolu nad Szwajcarią, taki sam rezultat padł w spotkaniu z Czechami. Pomiędzy wspomnianymi starciami była drobna różnica – w rywalizacji na stadionie Běloves to reprezentacja Polski do lat 20 musiała gonić wynik. Jednak wszystko skończyło się po myśli biało-czerwonych, którzy wyrównali tuż przed przerwą (z rzutu karnego), a w 2. połowie dołożyli kolejne trzy trafiania. Dwa z nich były dziełem rezerwowego – Daniela Mikołajewskiego. Półżartem, półserio można byłoby napisać, że wszystkie gole w tym meczu strzelili nasi rodacy, gdyż autorem trafienia dla czeskiej młodzieżówki był… Daniel Polák.


























































5
Š. Černý
19
P. Zíka
17
V. Hranoš
8
L. Saal
22
V. Zahradníček
21
D. Barát
11
D. Rus


Reprezentacja Polski do lat 20 przed meczem z Czechami. Stoją od lewej: Kacper Śmiglewski (kapitan), Antoni Mikułko, Karol Borys, Krzysztof Kolanko, Marcel Zajusch, Eryk Grzywacz, Nikodem Leśniak-Paduch, Jakub Krzyżanowski, Oliwier Kwiatkowski, Szymon Bartlewicz, Kacper Przybyłko.



Wygrana sprawiła, że reprezentacja Polski do lat 20. awansowała z czwartego na trzecie miejsce w tabeli Elite League. Obecnie ma na koncie sześć punktów po trzech rozegranych spotkaniach. Czesi spadli na czwartą pozycję - po pięciu meczach zebrali dwa oczka mniej. Hegemonami są Portugalczycy, którzy po czterech spotkaniach mają komplet punktów i zasiadają na fotelu lidera.


Ostatnia sytuacja z 1. połowy spotkania. Rzut karny pewnie wykorzysta kapitan Kacper Śmiglewski, dzięki czemu Polacy zejdą na przerwę z wynikiem 1:1.



Piłkarze kadry U-20 pokazali, że mają charaktery. W wymagającym meczu z Czechami przegrywali już 0:1 i byli w bardzo trudnym położeniu. Biało-czerwoni jednak udowodnili, że walczą do końca. Strzelanie rozpoczęli w końcówce pierwszej połowy, ale na jednym golu się nie zatrzymali. Co za comeback!


Szymon Bartlewicz (przy piłce) wpisał się na listę strzelców w drugim z rzędu meczu kadry do lat 20. W 58. minucie pomocnik biało-czerwonych wykorzystał dokładne podanie od Kacpra Śmiglewskiego, posyłając futbolówkę do siatki tuż przy słupku (po rykoszecie od interweniującego obrońcy).



Po zmianie stron Polacy wrzucili wyższy bieg, dzięki czemu w 58. minucie wyszli na prowadzenie. Jak się okazało, trafienie Szymona Bartlewicza nie było ostatnim po stronie biało-czerwonych.


Dał bardzo dobrą zmianę. Niczym Szymon Bartlewicz w meczu ze Szwajcarią. Nomen omen to właśnie za niego Daniel Mikołajewski wszedł na boisko w 62. minucie. Młody pomocnik powtórzył wyczyn kolegi ze spotkania z Helwetami, wbijając Czechom dwie bramki. Kto wie, czy nie cieszyłby się z hat-tricka, gdyby chwilę przed golem numer 1 nie przewrócił się w polu karnym. Mikołajewski uznał najwyraźniej, że może w ten sposób wywalczyć rzut karny. Sędzia pozostał jednak niewzruszony i nakazał grać dalej. Dla zawodnik włoskiej Parmy (przeniósł się do drużyny juniorów tego klubu z Zagłębia Lubin przed sezonem 2025/26) były to pierwsze trafienia w kadrze do lat 20, w drugim występie w tym zespole.


Kapitan biało-czerwonych debiutował w drużynie do lat 20 niemal 2 lata wcześniej. Polacy grali wówczas wyjazdowe spotkanie z… Czechami w Elite League. Kacper Śmiglewski został bohaterem tamtego starcia, zdobywając zwycięską bramkę. Gdy z tym samym przeciwnikiem kadra U20 mierzyła się w marcu 2025 r., nasz kapitan nie wykorzystał rzutu karnego, który podyktowano za faul na nim samym. Ta sytuacja bynajmniej nie zraziła Śmiglewskiego i w dalszym ciągu podchodził do jedenastek. Tak było m.in. w tym meczu. Napastnik pewnym strzałem doprowadził do wyrównania w 45. minucie. Dzięki jego trafieniu Polacy wrócili do gry i odwrócili losy spotkania w 2. połowie.