14 marca 1946

Adrian Woźniak,

/ FOT. EAST NEWS

Zygmunt Anczok – najwybitniejszy lewy obrońca w historii polskiej piłki – na świat przyszedł w Lublińcu 14 marca 1946 roku. Pierwsze sukcesy święcił jednak... w czwórboju lekkoatletycznym (skok w dal, skok wzwyż, bieg na 60 metrów i rzut piłką palantową). Dzięki niebywałej wręcz wydolności czuł się w tej dyscyplinie jak ryba w wodzie, czego dowodem było mistrzostwo szkoły, wywalczone w rodzinnym mieście.

W wieku 13 lat postawił na futbol. Zaczynał od A-klasowej Sparty Lubliniec, w której grał do 1963 roku. Wówczas trafił do bytomskiej Polonii, której barwy przywdziewał przez 8 lat. Już po 3 latach gry w Bytomiu został wybrany Piłkarzem Roku w plebiscycie katowickiego „Sportu”. W 1971 roku stał się bohaterem głośnego transferu z Polonii do Górnika Zabrze. Ten ruch nie był łatwy do zaakceptowania zarówno dla działaczy, jak i kibiców. Jednak, jak przyznał po latach sam zainteresowany, nikt nie wieszał na nim psów za przenosiny do ekipy ze stadionu przy Roosevelta 81.

W Zabrzu grał do 1974 roku. Z oboma śląskimi klubami osiągnął niemałe sukcesy. Jednak po ten największy sięgnął z reprezentacją Polski. Na igrzyskach olimpijskich w Monachium w 1972 roku wywalczył najcenniejszy z kruszców – złoty medal. To był najlepszy okres w jego karierze. Później nie było już tak kolorowo, a wszystko przez poważne kontuzje (m.in. złamanie kości śródstopia). Ominął go przez nie mundial w RFN-ie, czego do dziś nasz bohater bardzo żałuje.

Bilans występów Anczoka w reprezentacji zamknął się na 48 występach. W piłkę grał do 1979 roku (m.in. w Stanach Zjednoczonych i Norwegii). Karierę zakończył w wieku 33 lat. Po powrocie w rodzinne strony próbował sił jako trener – tam, gdzie wszystko się zaczęło, czyli w Sparcie Lubliniec. Niestety, problemy zdrowotne znów dały znać o sobie. Z tego względu był zmuszony porzucić ten zawód. Później pracował m.in. jako taksówkarz, a także pełnił funkcję radnego miasta Lublińca (lata 2006-10). W 2014 roku został członkiem Klubu Wybitnego Reprezentanta.