

Walkę o mundial w Brazylii biało-czerwone rozpoczęły od starcia z faworyzowaną Holandią. Kilka miesięcy wcześniej (24 października 2025 r.) obie drużyny zmierzyły się w spotkaniu towarzyskim. Na Polsat Plus Arenie w Gdańsku padł bezbramkowy remis, a na trybunach zasiadła rekordowa liczba widzów na meczu kobiecej piłki w naszym kraju. Na inaugurację kwalifikacji do MŚ 2027 dywizji A nie przyszło już tak wielu kibiców, ale ci, którzy wybrali się na stadion, z pewnością nie żałowali. Wprawdzie znów był remis, lecz tym razem bramkowy. Polki prowadziły po kapitalnej akcji i trafieniu Ewy Pajor. Jednak tuż przed końcem 1. i na samym początku 2. połowy, dały się zaskoczyć Holenderkom. Do wyrównania, po ograniu kilku rywalek i bramkarki, doprowadziła w 84. minucie Paulina Tomasiak. Wynik 2:2 pozostawił niedosyt, bo biało-czerwone rozegrały świetne zawody i – przy odrobinie szczęścia – mogły pokusić się o zwycięstwo.
►UWAGA! Mecz z 2015 roku jest zaliczany przez niektórych statystyków, choć został przerwany po 1. połowie. Powodem była awaria oświetlenia na stadionie w Jeleniej Górze.




















































17
G. Grzybowska
15
M. Kokosz
10
W. Zawistowska
19
N. Padilla-Bidas



Nie da się ukryć, że pierwsza faza eliminacji mistrzostw świata 2027, które odbędą się w Brazylii, jest dla Polek niezwykle trudna. W grupie rywalizujemy z: wicemistrzyniami świata 2019 i ćwierćfinalistkami MŚ 2023 z Holandii, aktualnymi ćwierćfinalistkami mistrzostw świata, Europy i igrzysk olimpijskich z Francji oraz piłkarkami z Irlandii, a bezpośredni awans na mundial uzyska tylko jedna drużyna.
Reprezentacja Polski przed meczem z Holandią. W górnym rzędzie od lewej: Nadia Krezyman, Oliwia Woś, Tanja Pawollek, Kinga Szemik, Paulina Dudek. W dolnym rzędzie od lewej: Wiktoria Zieniewicz, Paulina Tomasiak, Adriana Achcińska, Martyna Wiankowska, Ewa Pajor (kapitanka), Ewelina Kamczyk.



Choć podczas ostatniego Euro Holenderki nie zdołały nawiązać do sukcesów z przeszłości, nie było żadnych wątpliwości co do tego, że rywalki Polek znajdują się co najmniej o klasę wyżej. Biało-czerwone już na samym starcie pokazały jednak, że nie brakuje im nie tylko ducha walki, ale też umiejętności i pewnie atakowały bramkę rywalek.



Jeszcze nigdy w historii żeńska reprezentacja Polski w piłce nożnej nie zakwalifikowała się na mistrzostwa świata. Jednak w zeszłym roku Polki pierwszy raz zagrały na Euro, zatem z pewnością nabrały dużej ochoty na napisanie kolejnej historii. Walka o mundial oczywiście nie zapowiadała się łatwo. Nasza kadra trafiła do niełatwej grupy eliminacyjnej z Holandią, Francją i Irlandią. Jednakże dzięki temu, że awansowały do dywizji A Ligi Narodów, mogły powalczyć o awans bezpośrednio na turniej w Brazylii, bez konieczności gry w barażach. Do tego jednak musiały wygrać grupę. Plusem było to, że nawet zajęcie ostatniego, czwartego miejsca nie kończyło ich marzeń o mundialu, wszak wszystkie drużyny z dywizji A LN mają zapewniony co najmniej udział w barażach. Choć oznaczałoby ono spadek do dywizji B (FIFA u kobiet połączyła eliminacje do mistrzostw z Ligą Narodów).



Jakie macie plany na lato 2027 roku? Może zatańczyć sambę na plaży Copacabana? A może wypić szklaneczkę (bezalkoholowej) capirinhi u stóp gigantycznego posągu Jezusa w Rio. Piłkarki z całego świata mają podobne marzenia. W przyszłym roku w Brazylii odbędą się mistrzostwa świata. Marzeniem każdej piłkarki na świecie jest zagrać na stadionach w Brazylii, może nawet finał na słynnej Maracanie, pojechać do krainy Pelé, Zico, Neymara oraz Marty da Silvy, najsłynniejszej piłkarki Brazylii. To są sny na najbliższy rok: gorąca noc w Rio, na ulicach dźwięki „Samba de Janeiro”, na stadionie joga bonito (piękny mecz) i sława, która trwa wiecznie po zdobyciu mistrzostwa świata.



W drugiej części Polki nie miały pomysłu, jak odrobić straty. Nie można było im jednak odmówić ambicji. I kiedy wydawało się, że Polki nie znajdą już sił, by powalczyć o wyrównującego gola, podopieczne Niny Patalon jeszcze raz pokazały wielkie serca.


„Nie było wtorkowego wieczoru w Polsce szczęśliwszej kobiety niż Paulina Tomasiak” – mogliśmy przeczytać na portalu gdansk.pl. Rzeczywiście nasza napastniczka miała powody do wielkiej radości. To po zapoczątkowanej przez nią akcji, szybkiej wymianie podań z Ewą Pajor i Eweliną Kamczyk, doprowadziła do remisu 2:2 po tym, jak przedryblowała w polu karnym rywalki i bramkarkę. Dla Tomasiak był to siódmy gol strzelony w reprezentacji Polski w 14. występie w biało-czerwonych barwach. „Akcja marzenie” – podsumował „Kurier Lubelski”.


Odpowiadała za wykonywanie stałych fragmentów gry. Kingę Szemik próbowała zaskoczyć poprzez posyłanie podkręconych piłek z rzutów rożnych. Ta sztuka jej się nie udała, ale niemal za każdym razem pod naszą bramką robiło się niebezpiecznie. Finalnie Jill Roord zdołała pokonać Polkę na początku 2. połowy, lecz nie z kornera czy rzutu wolnego, a z akcji. Holenderka otrzymała dokładne podanie od Wieke Kaptein, następnie – mimo asysty Martyny Wiankowskiej – oddała płaski strzał w środek bramki, a piłka przeleciała pod ręką Szemik.







Moje zawodniczki walczyły do samego końca o ten punkt. Dostałyśmy dwie bramki i potrafiłyśmy się podnieść. Siła mentalna tego zespołu została dziś pokazana. Od pierwszej do ostatniej minuty realizowałyśmy nasz plan. Koniec końców wygrały nie emocje, a dyscyplina, mimo, że wynik był dla nas niekorzystny. Nie chcemy, żeby emocje nami dyrygowały. Jeśli trzymamy się planu, to jesteśmy pewne siebie i ufamy sobie nawzajem.











