Z gruzu powstałeś...

Krzysztof Jaśniok,

/ FOT. EAST NEWS

Mecz Polski z Finlandią (1:1) w eliminacjach mistrzostw Europy 1984 zamknął piękną, choć niezbyt długą, bo trwającą raptem trzy dekady historię Stadionu Dziesięciolecia. Po upadku komuny obiekt został wydzierżawiony firmie Damis, która przekształciła go w największe w Europie i cieszące się złą sławą targowisko. I właśnie wówczas, gdy nikomu jeszcze się nie śniło, że na miejscu „Jarmarku Europa” powstanie nowy piękny Stadion Narodowy, pewien młody redaktor (który nawet nie mógł przypuszczać, że kiedyś będzie opisywać historię polskiego futbolu dla Biblioteki PZPN), wybrał się zobaczyć, co zostało ze stutysięcznika. I taka oto przydarzyła mu się historia…

– Zdrastwujcie.

– Aaa… Zdrastwujcie.

– Ja chaczu pokupit’ etot stadion.

– Aaa… Pasmatritie. Bliże. Bliże.

– Priekrasnyj. Skolko?

– Piat’ zlaty.

– Sabaka by was… Tri.

– Czetyri. I jeszczio hot-doga dajtie ukuszit’.

Nu zajec. Charaszo. Mam oto swój własny Stadion Dziesięciolecia. Nawet podobny. Gliniany. Pod świetlną tablicą jest wprawdzie wyraźnie zarysowane pęknięcie, ale to betka. Zaklei się plasteliną i dotrwa jakoś to cacko przynajmniej do końca milenium.

Zbiegam schodami Dziesięciolecia i przy bramie głównej kupuję hot-doga. Jeszcze rzut oka na stojących nieopodal paserów i wsiadam do tramwaju, by czym prędzej oddać się kontemplacji w zaciszu domowego ogniska.

► CIĄG DALSZY NA STRONIE MECZU