Andrzej Buncol

Adrian Woźniak,

1986/2017 / FOT. EAST NEWS/CYFRASPORT

„Boniek do Buncola, cudowna akcja! Gol!” – kto dziś pamięta jeszcze ten komentarz Jana Ciszewskiego z meczu z Peru na mistrzostwach świata 1982? Starsi kibice na pewno tak. Młodsi mogą kojarzyć go co najwyżej z czołówki magazynu „Gol”, emitowanego niegdyś w TVP. A kto pamięta samego Andrzeja Buncola? I czy po tylu latach ktoś jeszcze jest w stanie rozpoznać tego filigranowego pomocnika o twarzy cherubinka? Niektórzy koledzy ze srebrnej drużyny mundialu ’82 mieli z tym problem, gdy spotkali go na meczu z Meksykiem w Gdańsku w 2017 roku. „Ale to nie dziwne, jeśli się kogoś 35 lat nie widzi” – przyznał wówczas w rozmowie z Andrzejem Janiszem z Polskiego Radia.

DEBIUT

Buncol zadebiutował w reprezentacji Polski jako zawodnik Ruchu Chorzów. Było to 17 lutego 1980 roku. Drużyna prowadzona przez Ryszarda Kuleszę obrała wówczas kurs na Afrykę (bardzo popularny zimowy kierunek wyjazdów w tamtym czasie), a konkretnie na Maroko. W Marakeszu na Stade El Harti (do 2011 roku był główną areną meczów piłkarskich) Polacy ulegli gospodarzom 0:1. Młody pomocnik zagrał w drużynie narodowej opromieniony medalem mistrzostw Europy do lat 19 (w spotkaniu o 3. miejsce Polska pokonała Szkocję 3:1). W 56. minucie pojawił się na boisku w miejsce Adama Nawałki. W kadrze grali wówczas tacy piłkarze, jak Józef Młynarczyk, Stefan Majewski czy Roman Ogaza.

OSTATNI MECZ

„Buncolek”, „Cherubinek” (tak pieszczotliwie bywał określany przez kibiców i dziennikarzy) lub „Krupniok” (do którego sam zainteresowany się nie przyznaje) zakończył reprezentacyjną karierę na mistrzostwach świata w Meksyku. Ostatni raz w koszulce z orzełkiem wystąpił w spotkaniu z Anglią 0:3 na Estadio Universitario w Monterrey. Był wówczas zawodnikiem Legii Warszawa. W drużynie narodowej rozegrał w sumie 51 meczów i strzelił 6 goli. Kończył w towarzystwie takich graczy, jak Marek Ostrowski, Dariusz Dziekanowski, Zbigniew Boniek czy Włodzimierz Smolarek. Sam zainteresowany nie spodziewał się, że więcej nie zagra już w kadrze. Po mistrzostwach zmienił się selekcjoner. Antoniego Piechniczka zastąpił Wojciech Łazarek, który zamierzał postawić na ligowych graczy, a Buncol grał już wtedy na Zachodzie.

PO KARIERZE

W RFN-ie osiadł na stałe. Przyjął niemieckie obywatelstwo, nie zrzekając się polskiego. Mimo to w chylącym się ku upadkowi PRL-u został uznany niemal za zdrajcę. „W Niemczech normalnym było, że zawodnicy mieszkający kilka lat w tym kraju otrzymują tamtejszy paszport. Zdarzało się, że niektórzy mieli aż cztery obywatelstwa. Niestety, dziennikarze ze mną niemiłosiernie jechali, znaleźli sobie temat do używania” – mówił w rozmowie z portalem „Łączy Nas Piłka”. Za zachodnią granicą Buncol występował w FC Homburg, Bayerze Leverkusen (był największą gwiazdą zespołu) i Fortunie Düsseldorf. Po zakończeniu kariery został trenerem grup młodzieżowych w Fortunie, a potem w Leverkusen. Najpierw prowadził drużynę Bayeru do lat 17 (zdobył z nią mistrzostwo Niemiec), a następnie zajął się indywidualnym szkoleniem graczy z kategorii U-12 i U-15. Zapytany przez dziennikarzy „Łączy Nas Piłka”, czy zmieniłby coś w swojej karierze, gdyby mógł cofnąć czas, odpowiedział: „Robiłem i robię to, co jest dla mnie wielką radością. Nie czuję, że chodzę do pracy, a po prostu realizuję swoją pasję. To jest dla mnie najważniejsze”.

SUKCESY

► 3. miejsce w mistrzostwach świata (1982)
► 3. miejsce w mistrzostwach Europy do lat 19 (1978)
► Puchar UEFA z Bayerem Leverkusen (1988)