Klątwa z Guadalajary

Rafał Byrski,

Zbigniew Boniek bezradnie rozkłada ręce. W meczu w Guadalajarze nie był w stanie znaleźć sposobu na defensywę Brazylii. / FOT. PAP

To nie był dobry dzień dla reprezentacji Polski, ale nikt się nie spodziewał, że będą jeszcze gorsze. No, może z wyjątkiem dwóch dżentelmenów, którzy przewidzieli pewne wydarzenia. 16 czerwca 1986 roku biało-czerwoni przegrali z Brazylią 0:4 w 1/8 finału meksykańskiego mundialu. Do unilateralnego studia TVP w Guadalajarze Dariusz Szpakowski zaprosił selekcjonera Antoniego Piechniczka i kapitana zespołu Zbigniewa Bońka.

W trakcie rozmowy Piechniczek ogłosił dymisję i życzył swojemu następcy, by jak on zdobył medal i co najmniej dwa razy wprowadził drużynę do finałów mistrzostw świata. Boniek dodał, że jeśli w kolejnych edycjach nasz zespół osiągnie podobne wyniki, to będzie sukces. Obaj nie pomylili się. Na kolejny awans biało-czerwonych do finałów MŚ musieliśmy czekać aż szesnaście lat. Na to by nasza reprezentacja wyszła z mundialowej grupy czekamy do dziś. Czy klątwa z Guadalajary wciąż działa?

Najciekawsze, najważniejsze, a często unikatowe. Tu zobaczysz materiały wideo dotyczące polskiego futbolu.