Euro 2016

Adrian Woźniak,

/ FOT. CYFRASPORT

Mistrzostwa Europy we Francji w 2016 roku zapamiętamy na długo. Po latach posuchy na międzynarodowej arenie, kiedy to biało-czerwoni zapewniali sobie wprawdzie awans do turniejów mistrzowskich, ale kończyli udział w MŚ czy ME po fazie grupowej, w końcu nastąpił przełom. Drużyna Adama Nawałki dostarczyła nam wielu niezapomnianych momentów. Polska dotarła aż do ćwierćfinału Euro 2016. Zabrakło naprawdę niewiele, by znaleźć się w gronie czterech najlepszych zespołów Starego Kontynentu.

A – jak Arłamów. Starsi ludzie, pamiętający jeszcze czasy Polski Ludowej i stan wojenny, kojarzą go z miejscem internowania Lecha Wałęsy. Obecnie z uroków miejscowości położonej w Karpatach Wschodnich korzystają turyści, ale też reprezentanci Polski w piłce ręcznej i nożnej. To właśnie w Arłamowie formę przed Euro 2016 szlifowali kadrowicze Adama Nawałki. Dzięki naszym piłkarzom ośrodek na nowo zyskał sławę – tym razem już dobrą.


B – jak Błaszczykowski Jakub. Bezdyskusyjnie wybrany najlepszym polskim piłkarzem francuskiego turnieju. W fazie grupowej najpierw zaliczył asystę przy golu Arkadiusza Milika w meczu z Irlandią Północną, a później zdobył zwycięską bramkę z Ukrainą. W 1/8 finału jego gol dał prowadzenie w rywalizacji ze Szwajcarią. To w końcu jego trafienie w serii rzutów karnych zapewniło Polsce awans do ćwierćfinału. Tam szczęście odwróciło się od Kuby. Błaszczykowski jako jedyny pomylił się w serii jedenastek i w półfinale zameldowali się Portugalczycy.

C – jak Crowe Russell. Popularny aktor, znany z wielu amerykańskich produkcji („Gladiator” czy „Piękny umysł”), został nieoczekiwanie... kibicem biało-czerwonych. Za pośrednictwem jednego z portali społecznościowych komentował bowiem grę Polaków. Bartosza Kapustkę chwaliła z kolei inna gwiazda – piłkarska. Gary Lineker, niegdyś wybitny napastnik reprezentacji Anglii, zachwycił się postawą młodego pomocnika w meczu z Irlandią Północną. „Fantastycznie utalentowany 19-latek” – napisał. Wtórował mu inny były reprezentant Anglii. „Inteligentny, spokojny, utalentowany, imponujący” – ocenił Rio Ferdinand.


D – jak „Dekalog Nawałki”. Książkę pod takim tytułem wydał dziennikarz i komentator Polsatu Sportu Marcin Feddek. Od początku kadencji Adama Nawałki był osobą znajdującą się najbliżej naszej drużyny. Można by rzec – człowiek talizman reprezentacji. Selekcjoner, znany ze swoich przesądów, nie wyobrażał sobie, aby Feddka mogło zabraknąć w najważniejszych momentach. Był wszędzie tam, gdzie inni nie mieli dostępu. Po Euro 2016 dziennikarz postanowił podzielić się swoimi przemyśleniami w książce, w której odkrył kilka zakulisowych historii.

 

E – jak ewenement. Biało-czerwoni nie dość, że ani razu nie tracili pierwsi gola na Euro 2016, to nie przegrali żadnego meczu w regulaminowym czasie i dogrywce. Był to prawdziwy ewenement, może nie na skalę światową, ale na krajową już tak. Taka sytuacja nie zdarzyła się nigdy wcześniej w historii polskiej piłki – i to nawet w latach największych sukcesów.


F – jak Francja. W 2016 roku kraj leżący nad Loarą po raz trzeci zorganizował mistrzostwa Europy. Poprzednio w 1960 i 1984. Co ciekawe, za każdym razem w turniejach startowała inna liczba drużyn. Za pierwszym były to tylko cztery zespoły. Za drugim osiem, a tym razem 24. Francja organizowała nie tylko mistrzostwa Europy. Dwukrotnie – w 1938 i 1998 roku – gościła najlepsze drużyny świata.

G – jak grzechotnik. To jeden z najniebezpieczniejszych gatunków węży jadowitych, który w sytuacji zagrożenia potrafi śmiertelnie ukąsić swoją ofiarę. Podobno wyczuwa adrenalinę. Charakteryzuje się również masywną budową ciała. Za takiego boiskowego grzechotnika można uznać Xherdana Shaqiriego. Szwajcar, choć niewysoki i krępy, gdy trzeba potrafi ukąsić przeciwnika. Tak też uczynił w meczu z Polską, kiedy to efektowną przewrotką wyrównał stan rywalizacji i doprowadził do dogrywki.

ZOBACZ STRONĘ MECZU


H – jak Holandia. Przedostatni sprawdzian reprezentacji Polski przed mistrzostwami Europy nie napawał optymizmem. Formę biało-czerwonych mieli sprawdzić Holendrzy – jedni z wielkich nieobecnych w turnieju finałowym. Nasza drużyna przegrała 1:2. Jak się potem okazało, była to jej jedyna porażka w 2016 roku.


I – jak innowacja. O tym, że futbol przez lata bardzo się zmienił, wiadomo nie od dziś. I nie chodzi tutaj tylko o przepisy, tempo gry, ustawienia drużyn, ale też o nowinki technologiczne. Podczas Euro we Francji UEFA zdecydowała się na pewną innowację. Po raz pierwszy na turnieju tej rangi została użyta technologia goal-line, która pozwalała rozstrzygnąć sędziemu, czy piłka całym obwodem przekroczyła linię bramkową.

J – jak jedenastki. Rzuty karne to nieodzowny element piłki nożnej. W fazie pucharowej mecze nierozstrzygnięte w regulaminowym czasie i dogrywce kończą się konkursem jedenastek. Polacy do czasu Euro 2016 nie mieli okazji doświadczyć tej „przyjemności”. We Francji dwukrotnie uczestniczyli w serii rzutów karnych. W starciu ze Szwajcarią w 1/8 finału skończyło się wygraną 5:4. Z Portugalią w ćwierćfinale wynik był już korzystny dla rywali (3:5). W historii mistrzostw Europy nie zdarzyła się sytuacja, w której jedna drużyna wygrałaby w konkursie jedenastek dwa spotkania z rzędu.


K – jak kibice. Piłkarska reprezentacja zawsze może na nich liczyć. W eliminacjach na każdym meczu pojawiał się komplet publiczności, która była naszym 12. zawodnikiem. We Francji na trybunach nie brakowało barwnych postaci oraz pięknych kobiet. Fani nie zawiedli i po Euro. Tłumnie stawili się na lotnisku Okęcie, by powitać ekipę wracającą z mistrzostw.

 

L – jak La Baule. Ta urokliwa miejscowość turystyczno-wypoczynkowa nad Oceanem Atlantyckim była bazą wypadową drużyny Adama Nawałki podczas mistrzostw Europy. Biało-czerwoni stacjonowali w hotelu „Barrière L’Hermitage”. Kadrowicze nie mieli powodów do narzekania. Warunki do treningów mieli znakomite.


Ł – jak łomot na łódce. I nie chodzi tutaj bynajmniej o słynną... łódkę z pewnej reklamy telewizyjnej. Sytuacja, o której wspominamy, wydarzyła się tuż przed startem eliminacji mistrzostw Europy. Kadra przebywała na zgrupowaniu nad morzem. Adam Nawałka wraz z Tomaszem Iwanem (dyrektorem reprezentacji) w ramach integracji zabrali piłkarzy na rejs pontonami z Gdańska do Jastarni i z powrotem. Nie wszyscy sprawiali wrażenie zachwyconych. Jednym z nich był Karol Linetty. Podczas rejsu powrotnego Jakub Wawrzyniak postanowił dodać koledze otuchy. „Kiedy ponton zaczął mocno skakać po falach, wypłaciłem mu z całej siły »karczycho«. Ja w śmiech, ale obok konsternacja. (...) Okazało się, że strzał w tył głowy wypłaciłem trenerowi Nawałce, który zajął miejsce Karola. Obrócił się, zobaczyłem tylko jego okulary” – mówił w wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego” Wawrzyniak. Selekcjoner, który zamienił się miejscami z Linettym, nie był zachwycony zachowaniem zawodnika, ale puścił mu wszystko płazem

M – jak minister obrony narodowej. Takim wdzięcznym przydomkiem okrzyknięto Michała Pazdana po meczu grupowym z Niemcami. Obrońca stołecznej Legii był nie do przejścia dla mistrzów świata. Dzięki jego świetnym interwencjom nie straciliśmy gola. Przy odrobinie szczęścia i lepszej skuteczności Arkadiusza Milika spotkanie mogło zakończyć się nawet naszym zwycięstwem.


N – jak Niemcy. Polska po raz czwarty w krótkim odstępie czasu musiała zmierzyć się z zachodnim sąsiadem. W towarzyskim boju w maju 2014 roku było 0:0. W kwalifikacjach ME kadra Nawałki odniosła historyczne pierwsze zwycięstwo nad tym rywalem (2:0). W rewanżu przegrała 1:3. Na Euro los znów skojarzył obie drużyny w jednej grupie. Jeszcze raz skończyło się bezbramkowym remisem.

ZOBACZ STRONĘ MECZU

O – jak otwarcie. Przebieg każdego mistrzowskiego turnieju od 2002 roku był dla nas jednakowy: porażka, mecz o wszystko i o honor. Tym razem nastąpiło przełamanie. Euro we Francji biało-czerwoni rozpoczęli od zwycięstwa nad Irlandią Północną 1:0. Gola na wagę trzech punktów strzelił Arkadiusz Milik.

ZOBACZ STRONĘ MECZU


P – jak Portugalia. Na meczu z rywalem z Półwyspu Iberyjskiego zakończyła się piękna przygoda naszej drużyny na Euro 2016. O pożegnaniu z mistrzostwami zadecydowała seria rzutów karnych. Na pocieszenie Polakom pozostało to, że odpadli po walce z nie byle kim, bo późniejszym mistrzem Europy. Dla Portugalii, która w finale wygrała po dogrywce z Francją 1:0, był to pierwszy tak ważny triumf.

ZOBACZ STRONĘ MECZU


R – jak rozszerzona formuła. Zmiany, zmiany, zmiany. UEFA zdecydowała o powiększeniu liczby uczestników mistrzostw Europy. Od 1996 roku przez 20 lat w turnieju finałowym brało udział 16 zespołów. We Francji po raz pierwszy formuła Euro została rozszerzona do 24 drużyn.

S – jak sędzia. Przez długie 18 lat wielkie imprezy piłkarskie omijały naszych arbitrów. Zła passa dobiegła końca we Francji. Przerwał ją Szymon Marciniak, który sędziował trzy mecze: Hiszpania – Czechy (1:0), Islandia – Austria (2:1) oraz Niemcy – Słowacja (3:0).


T – jak Tour de France. To najważniejszy wyścig w kolarskim kalendarzu. W 2016 zaczął się jeszcze podczas trwania Euro. Polaków nie było już w turnieju i nie było im dane z bliska podziwiać kolarzy. Podczas zgrupowań w Juracie i La Baule piłkarze w chwilach wolnych od zajęć urządzali sobie jednak swoje małe TdF. Jazda na rowerach miała charakter rekreacyjny, a we Francji kadrowicze zwiedzili w ten sposób Bretanię.


U – jak urazy. To niestety nieodłączny element każdego zgrupowania i turnieju. Przed wyjazdem do Francji stało się jasne, że drużynie nie pomogą Maciej Rybus i Paweł Wszołek. Ten pierwszy miał uszkodzony staw barkowy, drugi złamał rękę. Listę narzekających na urazy uzupełnili Karol Linetty (nie grał na ME z powodu bolącego kolana), Filip Starzyński (uraz w meczu z Ukrainą) oraz Tomasz Jodłowiec (kłopoty z mięśniem pośladkowym).

V – jak Victor. Konkretnie Super Victor, czyli maskotka Euro 2016. Była nią postać chłopca w stroju piłkarskim z numerem 16. i czerwoną peleryną. To 10. maskotka w historii mistrzostw Europy. Pierwsza z nich – Pinokio – pojawiła się w 1980 roku na turnieju we Włoszech.


W – jak wybór. Kiedyś taka sytuacja była nie do pomyślenia. W czasach, gdy nie było jeszcze telewizji, spotkania reprezentacji relacjonowano w radiu. Pierwsze telewizory pojawiły się w Polsce w październiku 1952 roku. Był to prawdziwy rarytas, na który nie wszyscy mogli sobie pozwolić. W latach 70. kibic piłkarski chcący oglądać reprezentację na wielkich turniejach miał do wyboru jeden z dwóch kanałów telewizji publicznej. Przez długi czas mecze kadry można było oglądać tylko w TVP. Sytuacja zmieniła się w 2002 roku. Występy reprezentacji na mistrzostwach świata fani mogli śledzić w Polsacie Sport i TVP. Podobnie było na MŚ w 2006 i na ME w 2016. Kto chciał posłuchać Mateusza Borka, wybierał Polsat Sport, kto Dariusza Szpakowskiego – Telewizję Polską.


Z – jak Zara Larsson i David Guetta. To właśnie ta dwójka nagrała oficjalny utwór Euro 2016 noszący tytuł „This One's For You”. Francuski DJ zaprezentował piosenkę miesiąc przed turniejem. Głosu użyczyła szwedzka piosenkarka Zara Larsson. Utwór miał premierę 9 czerwca na Polach Marsowych w Paryżu, a później kibice usłyszeli go podczas ceremonii otwarcia ME i na zakończenie turnieju. Powstała także wersja dedykowana... Polsce.