






Ten pierwszy raz. Historyczne, premierowe starcie w lidze pomiędzy Kotwicą a Górnikiem, zapowiadano jako szansę na przełamanie dla obu stron, które po udanym początku sezonu, złapały pierwszą zadyszkę. Beniaminek zajmował miejsce mniej więcej w połowie stawki, ale w trzech poprzednich spotkaniach wywalczył zaledwie punkt, ostatnio doznając sromotnej klęski w Gdyni z Arką (0:5). Z kolei piłkarze z Lubelszczyzny, którzy w pierwszych sześciu kolejkach zgromadzili aż 16 punktów, ostatnie dwie potyczki przegrali. Mecz lepiej rozpoczęli podopieczni (nieobecnego na ławce z powodu zawieszenia) Ryszarda Tarasiewicza, którzy w sumie prowadzili przez równe 80 minut. Konsekwencja i nieustępliwość graczy Górnika przyniosła efekt w samej końcówce, w której bramkę na wagę remisu zdobył Przemysław Banaszak.






































































































15
M. Kurowski
70
L. Kreković
32
N. Rajsel
8
L. Ramos
66
P. Witasik
1
K. Krzepisz
17
L. Ziętek
6
K. Kort
9
F. Kozłowski


Stadion w Kołobrzegu być może na należy do największych w kraju, ale z całą pewnością, jest jednym z najbardziej malowniczo położonych.







Każdy widział dwie różne połowy z naszej strony. Pierwsza była w naszym wykonaniu nie taka, jak to sobie wyobrażaliśmy. Nie po to pokonaliśmy taki kawał drogi, żeby się tak zaprezentować. Z czasem, szczególnie po przerwie, było już coraz lepiej. Trzeba szanować ten punkt, bo myślę, że dobre zespoły traciły i będą tu je tracić.


Zawieszony Ryszard Tarasiewicz musiał zasiąść na trybunach, ale wybrał miejsce możliwie jak najbliżej ławki swojej drużyny, na której zastąpił go drugi trener – Tomasz Wolak.






Choć punkt gościom z Łęcznej w Kołobrzegu uratował nominalny gracz pierwszej linii, który przez niemal całe spotkanie próbował znaleźć sposób na Marka Kozioła, wcześniej na liście strzelców widniało tylko nazwisko defensora gospodarzy. Michał Kozajda, który już w pierwszych minutach skorzystał z dośrodkowania Wołodymyra Kostewycza, bardzo dobrze odnajdywał się w polu karnym gospodarzy. Dość powiedzieć, że gol strzelony Górnikowi był już trzecim w sezonie, urodzonego w Kole zawodnika.







Wróciłem do składu po dosyć długiej przerwie i bardzo żałuję, że nie wygraliśmy tego meczu. Szybko straciliśmy bramkę, a później mieliśmy kłopoty z tworzeniem dogodnych okazji. Ten gol trochę nas zabolał, ale w każdym spotkaniu dążymy do tego, żeby zdominować przeciwnika. Fajnie, że wyrównaliśmy i myślę, że zabrakło nam trochę szczęścia przy stuprocentowych sytuacjach. Mogliśmy wywieźć z Kołobrzegu trzy punkty, dlatego czujemy duży niedosyt.





















