Maskotki Euro 2008 Trix i Flix oraz smutny Roger Guerreiro.Maskotki Euro 2008 Trix i Flix oraz smutny Roger Guerreiro.
KronikiEuro 2008
Euro 2008
Autor: Adrian Woźniak
Data dodania: 16.05.2021
FOT. CYFRASPORTFOT. CYFRASPORT

Ten scenariusz z udziałem drużyny narodowej przerabialiśmy właściwie w każdym wielkim turnieju XXI wieku. Najpierw ogromne nadzieje i oczekiwania, a później równie duże rozczarowanie. Podobnie było na pierwszym Euro z udziałem reprezentacji Polski. Udane eliminacje zakończone wygraniem naprawdę trudnej grupy, a później znowu tylko trzy starcia: bezdyskusyjna porażka z Niemcami, szczęśliwy remis z Austrią i na koniec porażka z chorwackimi rezerwistami. I znowu szybki powrót do domu, i znowu analiza „dlaczego było tak źle, skoro miało być tak dobrze”.

A – jak Alf. I nie chodzi tutaj o sympatycznego serialowego kosmitę z fikcyjnej planety Melmac, lecz o Martę Alf. Przez trzy lata była asystentką i tłumaczką selekcjonera Leo Beenhakkera. Dla wielu mogło być zaskoczeniem, że w męskiej szatni przebywała kobieta. To, zdaniem niektórych, przynosi pecha, a w środowisku piłkarskim nie brakuje ludzi przesądnych. Aż tak źle jak widać nie było, skoro drużyna zakwalifikowała się do ME.

B – jak Beenhakker. Holender okazał się zbawcą – w końcu to pod jego wodzą Polska po raz pierwszy awansowała do finałów mistrzostw Europy, co nie udawało się wcześniej polskim szkoleniowcom. Przygoda Leo Beenhakkera z polską kadrą trwała nieco ponad 3 lata.

C – jak chwile. „W życiu piękne są tylko chwile” – tak przed wieloma laty śpiewał nieodżałowany Rysiek Riedel z zespołu Dżem. Tych pięknych chwil w eliminacjach Euro 2008 polscy kibice kilka przeżyli. Po falstarcie z Finlandią (1:3) i remisie z Serbią (1:1) przyszły fantastyczne i niezapomniane mecze z Portugalią (2:1) i Belgią (2:0) w Chorzowie. To właśnie starcie z ekipą z Półwyspu Iberyjskiego zbudowało drużynę don Leo. Piłkarze uwierzyli, że są w stanie walczyć nawet z czołowymi zespołami na świecie, a późniejszy remis wywalczony w Portugalii tylko potwierdził tę opinię. Dla takich chwil warto było oglądać tamtą reprezentację.

2:0 Drugi gol E. Smolarka!

D – jak debiut. Dla naszej drużyny narodowej występ na Euro 2008 był premierowym. Przez wiele lat biało-czerwonym nie udawało się zakwalifikować na mistrzostwa Europy. I to nawet w tak „tłustych” w sukcesy latach 70. i 80. Warto jednak pamiętać, że wówczas o awans było znacznie trudniej, a w turnieju finałowym występowało znacznie mniej zespołów: najpierw cztery, a potem osiem.

E – jak Europass. Tak nazywała się oficjalna piłka mistrzostw Europy w Austrii i Szwajcarii. Wyprodukowała ją firma Adidas. Była złożona z 14 klejonych w wysokiej temperaturze paneli i utrzymana w szaro-czarnej kolorystyce. Ta specjalna piłka została pokryta powłoką z włókien poprawiających kontakt z butem zawodnika, niezależnie od pogody. Miała być również dzięki temu łatwiejsza do złapania przez bramkarza.

F – jak „Futbol”. W tym miejscu chciałoby się zaśpiewać za Marylą Rodowicz: „Ale to już było i nie wróci więcej”. A jednak nie dość, że było, to wróciło. Chodzi mianowicie o oficjalną piosenkę reprezentacji Polski na Euro 2008. Został nią dobrze znany utwór pani Maryli zatytułowany „Futbol”. Towarzyszył on naszym piłkarzom podczas MŚ 1974. W 2008 roku pojawił się w nowej aranżacji, a wykonali go: Kayah, Katarzyna Kurzawska (Sofa), Sebastian Karpiel-Bułecka (Zakopower) i Piotr Cugowski (Bracia).

G – jak głosowanie. Tradycyjnie, jak przed każdym turniejem, kibice mogli głosować na stronach UEFA na hasło, które potem pojawiło się na autokarze wożącym naszą reprezentację. W 2008 roku zwyciężył slogan: „Bo liczy się sport i dobra zabawa”.

Autokar reprezentacji Polski podczas Euro 2008 - bo liczy się sport i dobra zabawa.Autokar reprezentacji Polski podczas Euro 2008 - bo liczy się sport i dobra zabawa.
FOT. CYFRASPORT

Autokarem z takim sloganem podróżowali na mecze i treningi polscy piłkarze podczas mistrzostw Europy w Austrii i Szwajcarii w 2008 roku. Nie okazał się on zbyt fortunny. Wprawdzie kadrowicze wzięli udział w sportowej rywalizacji, ale o dobrej zabawie mówić się już nie dało...

H – jak Hypo-Arena. Stadion w Klagenfurcie (noszący też nazwę Wörthersee Stadion) nie okazał się szczęśliwym obiektem dla reprezentacji Polski. Biało-czerwoni rozegrali tam dwa spotkania i oba przegrali – z Niemcami (0:2) i Chorwacją (0:1).

I – jak iskra. Bywa ona najczęściej zarzewiem pożaru, ale również konfliktu. A taki wybuchł między panami Beenhakkerem a Antonim Piechniczkiem. Po ME były selekcjoner, który w 1982 roku doprowadził reprezentację do trzeciego miejsca na świecie, skrytykował Leo, że ten pozbył się z kadry indywidualności. Holender nie pozostał dłużny i kilka miesięcy później stwierdził, że Piechniczek dla niego nie istnieje.

J – jak jedyny. Artur Boruc, bo o niego tutaj chodzi, był na dobrą sprawę jedynym piłkarzem, do którego nie można mieć zastrzeżeń za występ na austriackich boiskach. Tak jak podczas MŚ 2006 bronił kapitalnie. I znów uchronił biało-czerwonych od utraty kilku goli.

► ZOBACZ NIESAMOWITE INTERWENCJE ARTURA BORUCA Z MŚ 2006 ORAZ EURO 2008

Artur Boruc podczas jednej z interwencji w meczu z Austrią na Euro 2008.Artur Boruc podczas jednej z interwencji w meczu z Austrią na Euro 2008.
FOT. CYFRASPORT

Artur Boruc bronił wybornie podczas Euro 2008. Mimo wpuszczenia 4 goli w 3 meczach zdecydowanie zasłużył na miano najlepszego piłkarza w polskiej reprezentacji na ME.

K – jak koniec. Nie takiego końca reprezentacyjnej kariery spodziewał się Maciej Żurawski. Kapitan biało-czerwonych podczas Euro 2008 przebywał na boisku tylko przez 45 minut pierwszego spotkania z Niemcami. „Żuraw” doznał kontuzji i więcej w reprezentacji już nie zagrał. Jego licznik zatrzymał się na 72 meczach i 17 golach.

L – jak Lucerna. 2 grudnia 2007 roku w tym malowniczym szwajcarskim mieście położonym na zachodnim brzegu Jeziora Czterech Kantonów odbyła się ceremonia losowania Euro 2008. Polska trafiła do grupy B wraz ze współgospodarzem turnieju Austrią oraz Niemcami i Chorwacją.

Ł – jak Łobodziński Wojciech. Był uważany za jedno z odkryć Beenhakkera. Zadebiutował meczem ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi (5:2), wystąpił w 7 meczach eliminacji ME i strzelił jednego gola. Wydawało się, że Polska znalazła w końcu błyskotliwego skrzydłowego. Na Euro „Łobo” zagrał w trzech meczach, ale nie pokazał w nich niczego szczególnego. Reprezentacyjną karierę zakończył wraz ze... zwolnieniem holenderskiego szkoleniowca. Wszystkie 23 spotkania w kadrze rozegrał pod jego wodzą.

Wojciech Łobodziński siedzący na murawie podczas meczu Polska - Niemcy na Euro 2008.Wojciech Łobodziński siedzący na murawie podczas meczu Polska - Niemcy na Euro 2008.
FOT. CYFRASPORT

Wojciech Łobodziński w eliminacjach ME zamęczał rywali bieganiem. Podczas Euro to przeciwnicy zabiegali naszego skrzydłowego. W wielu momentach był on niestety kompletnie bezradny.

M – jak maskotki. Trix i Flix – tak nazywały się oficjalne maskotki Euro 2008. Byli to bracia bliźniacy symbolizujący Austrię i Szwajcarię. Zdecydowali o tym kibice z obu krajów. W głosowaniu wzięło udział 67 tysięcy ludzi, a zwycięzcy uzyskali 36,3% głosów.

N – jak Niemcy. Pierwszy rywal reprezentacji Polski na ME. Był to drugi z rzędu turniej, na którym przyszło nam się zmierzyć z zachodnim sąsiadem. Dwa lata wcześniej na MŚ drużyna Pawła Janasa przegrała w doliczonym czasie (0:1), a katem okazał się Oliver Neuville. Tym razem było ich dwóch. Jeden strzelał, drugi asystował. Obaj byli... Polakami, ale grającymi dla Niemiec. Lukas Podolski zdobył dwie bramki, a podawał mu Miroslav Klose.

O – jak obywatelstwo. W kwietniu 2008 roku prezydent Lech Kaczyński przyznał polskie obywatelstwo Brazylijczykowi Rogerowi Guerreiro. Rozgrywający warszawskiej Legii znalazł się w gronie wybrańców Beenhakkera na turniej finałowy i... to właśnie on zdobył jedyną bramkę dla biało-czerwonych – w meczu z Austrią (1:1).

0:1 R. Guerreiro daje prowadzenie Polakom

P – jak Polsat. Prawa do pokazywania austriacko-szwajcarskiego Euro na terenie Polski nabyła prywatna telewizja Polsat. Tym samym, po raz pierwszy w historii, żadnego ze spotkań nie pokazała TVP. Słoneczna stacja wyemitowała wszystkie 31 meczów turnieju na trzech kanałach.

R – jak Rodos. Urokliwa grecka wyspa, na której urlopy lubią spędzać między innymi nasi rodacy. W 2008 roku na jednej z plaż wypoczywał wraz z małżonką Łukasz Piszczek. Gracz berlińskiej Herthy przebywał na zasłużonym urlopie i raczej nie spodziewał się telefonu od selekcjonera, który nie znalazł dla niego miejsca w gronie 23 wybrańców na ME. Kontuzja Jakuba Błaszczykowskiego spowodowała, że Holender w trybie awaryjnym dowołał „Piszcza”.

S – jak siedziba. Jako miejsce zgrupowania przed ME Polacy wybrali austriacką miejscowość Bad Waltersdorf. Siedzibą naszej drużyny był hotel „Der Steirerhof”, który Beenhakkerowi polecił słynny francuski trener Arsène Wenger. Kadrowicze zajęli całe piętro w jednym z trzech budynków.

Euzebiusz Smolarek wychylający się z autokaru.Euzebiusz Smolarek wychylający się z autokaru.
FOT. CYFRASPORT

Bad Waltersdorf, w którym mieściła się baza biało-czerwonych, to typowa miejscowość uzdrowiskowa, znana głównie wśród... emerytów. Jedynym problemem było to, że Polacy nie mogli mieć całego ośrodka dla siebie (liczył aż 160 pokoi). Czasami trzeba było skryć się przed wścibskimi gośćmi hotelowymi. Euzebiusz Smolarek zdawał się sprawdzać, czy okolica aby na pewno jest bezpieczna.

Ś – jak śliczna. Choć nasza reprezentacja zakończyła turniej w roli przegranego, to w jednym okazaliśmy się lepsi od rywali – w wyborach na Miss Euro 2008. Najśliczniejszą damą ME została Polka Agata Marciniak. Konkurs zorganizował angielski portal „Who Ate All The Pies”. Nasza rodaczka zdystansowała konkurencję.

T – jak tragedia. Dla wszystkich ta informacja była szokiem – Adam Ledwoń nie żyje, powiesił się we własnym mieszkaniu. Tragedia wydarzyła się dwa dni po spotkaniu Polska – Niemcy. Były reprezentant naszego kraju występował jako ekspert w studiu Polsatu w Klagenfurcie. Miał pojawić się w nim także przy okazji kolejnego spotkania – z Austrią. Ciało Polaka znalazł klubowy kolega z Austrii Kärnten Klagenfurt, zaniepokojony jego absencją na treningu. Ledwoń targnął się na życie z powodu rozstania z żoną.

U – jak utwór. Była już mowa o oficjalnym hymnie reprezentacji Polski, pora na oficjalną piosenkę Euro 2008. Został nią utwór „Like a Superstar” w wykonaniu Shaggy’ego. Nie okazał się hitem, a dziś mało kto o nim pamięta.

Leo Beenhakker podchodzący po meczu z Austrią do sędziego Howarda Webba.Leo Beenhakker podchodzący po meczu z Austrią do sędziego Howarda Webba.
FOT. CYFRASPORT

Leo Beenhakker po meczu zachował fason i podszedł do arbitra Howarda Webba. Eksplodował ze złości, używając przy tym nieparlamentarnych słów, dopiero w tunelu prowadzącym do szatni.

W – jak Webb Howard. Angielski sędzia stał się sprawcą wszelkiego nieszczęścia, jakie spotkało biało-czerwonych w drugim spotkaniu ME z Austrią. Tak przynajmniej tłumaczono w tamtym czasie w mediach decyzję arbitra o podyktowaniu rzutu karnego dla gospodarzy za faul Mariusza Lewandowskiego. Z czasem przyszło otrzeźwienie. Przed Euro sędziowie otrzymali jasne wytyczne, w jakich sytuacjach należy odgwizdywać przewinienie. I niestety, jedenastka Austriakom się należała. Rzeczywiście Webb popełnił w tym meczu błąd, ale na naszą korzyść. Uznał gola Rogera, który znajdował się... na pozycji spalonej.

Z – jak zaskoczenia. Tych akurat było kilka – począwszy od powołań na turniej finałowy, a kończąc na pozostawieniu Beenhakkera na stanowisku selekcjonera po ME. Wielką niespodzianką był brak w kadrze Radosława Matusiaka – ulubieńca holenderskiego trenera, który w latach 2006-08 regularnie występował w drużynie narodowej. Na Euro Holender zabrał za to Michała Pazdana (nie zagrał ani minuty).