Kibice śmiali się, że jak się nosi takie nazwisko i gra w piłkę za komuny, to nie ma bata – trzeba zrobić karierę. On jednak nie trafił do reprezentacji Polski z polecenia partyjnych dygnitarzy. Na sukces pracował sam, mozolnie idąc drogą, która doprowadziła go na olimpijskie podium i do tytułu wicemistrza Francji. 31 sierpnia 81. urodziny świętuje Joachim Marx – znakomity napastnik, legenda chorzowskiego Ruchu i jeden z Orłów trenera Górskiego.
Mówiono o nim „enfant terrible” polskiego futbolu. Sam zainteresowany niespecjalnie się tym przejmował. Zawsze chodził własnymi ścieżkami, miał swoje zdanie, a także charakter, który kształtował się na podwórku w rodzinnym Ostrowcu Świętokrzyskim. Ale przede wszystkim świetnie grał w piłkę. W Polsce osiągał sukcesy z naszpikowaną gwiazdami Wisłą Kraków. To właśnie z tego klubu wypłynął na szerokie wody. Nie utonął w silniejszych ligach – w Niemczech, Anglii, Włoszech i Hiszpanii. Największym osiągnięciem reprezentacyjnym Kosowskiego był awans i gra na MŚ w Niemczech (2006).
Na czarnego bohatera nadawał się idealnie. Był mikrego wzrostu, włosy miał rude, uszy odstające, urodę niewyględną. Do tego sam opowiadał, że u prawej stopy ma sześć palców, a to przecie musiała być diabelska sprawka. Z pewnością było w nim coś demonicznego, bo w końcu kto normalny w meczu mistrzostw świata umiałby strzelić cztery gole Brazylijczykom? 30 sierpnia przypada 28. rocznica śmierci Ernesta Wilimowskiego.
Jak pisał Konstanty Ildefons Gałczyński „lato było piękne tego roku”. Z nieba lał się żar, na niebie ani chmurki, ziemia skomlała o deszcz Każdy spośród 25 tysięcy ludzi, którzy 27 sierpnia 1939 roku zasiedli na stadionie Legii, aby obejrzeć mecz z wicemistrzami świata Węgrami, czuł w powietrzu nieznośny niepokój. Biało-czerwoni niespodziewanie wygrali 4:2. Kilka dni później wybuchła wojna.
Jubileuszowy, ale jednocześnie... pierwszy. Towarzyskie spotkanie z Mołdawią na legendarnym Stadionie Śląskim, było meczem numer 900 w prawie 104-letnich dziejach biało-czerwonych. A jednocześnie meczem… wyjątkowym. Bo po raz pierwszy w Polsce. Poprzednie jubileuszowe spotkania rozgrywano albo na stadionach rywali, albo na neutralnym terenie - pamiętny mecz z Ukrainą podczas Euro 2016 (na zdjęciu strzelec jedynego gola w tym spotkaniu Kuba Błaszczykowski). Warto zatem po raz kolejny uruchomić „biblioteczny” wehikuł czasu i poznać ciekawostki związane z jubileuszowymi meczami najważniejszej polskiej drużyny.
To była trudna misja. 25 sierpnia 1986 roku Wojciech Łazarek został selekcjonerem biało-czerwonych. Popularny „Baryła”