
Niech ten serial trwa jak najdłużej! Od 2016 roku, czyli mistrzostw Europy we Francji (gdzie kadra Adama Nawałki doszła aż do ćwierćfinału), biało-czerwoni regularnie biorą udział we wszystkich najważniejszych turniejach. Mundial w Rosji (2018), opóźnione z powodu pandemii o rok Euro 2020, rozegrane w nietypowym terminie mistrzostwa świata w Katarze (2022) i ubiegłoroczne Euro w Niemczech. Na tych wszystkich imprezach wystąpiła reprezentacja Polski. Czy ta seria zostanie podtrzymana? Czy na tegorocznych mistrzostwach świata w Kanadzie, Meksyku i Stanach Zjednoczonych (po raz pierwszy z udziałem aż 48 zespołów), znowu zobaczymy drużynę z orzełkiem na koszulce? Byłby to jubileuszowy, dziesiąty występ biało-czerwonych w najważniejszej piłkarskiej imprezie globu i szósty z rzędu na wielkim turnieju (MŚ i ME). Czekając na finałowy mecz barażowy ze Szwecją (31 marca) przypominamy dotychczasowe mecze naszej drużyny w eliminacjach MŚ 2026. A wszystko zaczęło się 21 marca 2025 roku na PGE Narodowym.
„I coś ty, pieronie, nawywijał?” – takimi słowami powitał wracającego w 1967 roku do Polski Jana Banasia wszechwładny wojewoda śląski, towarzysz Jerzy Ziętek. Rok wcześniej zawodnik bytomskiej Polonii został jednym z bohaterów afery w Göteborgu. Skuszony obietnicą lepszego życia, złożoną przez ojca, uciekł wraz z dwójką kolegów do Niemiec. To posunięcie w latach PRL-u kosztowało go bardzo wiele – dwuletnią dyskwalifikację, a po powrocie do kraju zakaz wyjazdu do RFN-u. Banasia ominęły z tego powodu dwie wielkie imprezy rozgrywane w tym kraju, z których polska reprezentacja wróciła z medalami – igrzyska olimpijskie w 1972 i MŚ w 1974 roku.
Historia meczów Polski ze Szwecją rozpoczyna się w odległych czasach. Pierwsza konfrontacja miała miejsce w 1922 roku w Sztokholmie. I choć było to tylko spotkanie towarzyskie, to jednak przeszło do historii. Józef Klotz strzelił bowiem pierwszego gola w oficjalnym meczu biało-czerwonych, a Polacy odnieśli premierowe zwycięstwo (2:1). W meczach o punkty już tak dobrze nie było. Na dziewięć spotkań o stawkę nasza kadra wygrała tylko dwa razy – na pamiętnych mistrzostwach świata w 1974 roku oraz całkiem niedawno. 29 marca 2022 roku na Stadionie Śląskim 2:0 w finale baraży o mundial w Katarze. Los sprawił, że 4 lata później oba zespoły ponownie zmierzą się w decydującym spotkaniu o udział w MŚ.
Lata 90. nie należały do najlepszych w historii polskiego futbolu. Legii Warszawa i Widzewowi Łódź udało się co prawda zakwalifikować do Ligi Mistrzów, ale reprezentacji Polski wiodło się już co najwyżej przeciętnie. W efekcie od 1986 roku trwała niemoc biało-czerwonych w eliminacjach do mistrzowskich imprez. Wielu nadzieje na przełamanie fatalnej serii wiązało z nim. Marek Citko po przenosinach z Białegostoku do Łodzi z miesiąca na miesiąc stawał się gwiazdą ogólnopolskiego formatu. Z Widzewa trafił do drużyny narodowej i szybko znalazł się na ustach sympatyków futbolu w całym kraju.
W reprezentacji rozegrał zaledwie jedenaście spotkań, ale to wystarczyło, aby sięgnął po olimpijskie złoto i pierwszy w historii polskiego futbolu medal mistrzostw świata. Był bocznym obrońcą zupełnie nowego typu. W czasach, gdy jego koledzy z defensywy karnie trzymali się własnego pola karnego, on chętnie zapuszczał się pod bramkę rywali. A trudno go było dogonić, bo setkę pokonywał w 11 sekund. 27 marca przypada 16. rocznica śmierci Zbigniewa Guta.
Akcja tego „filmu” rozwinęła się błyskawicznie. Jak w amerykańskim kinie, choć w dobrze nam znanych realiach. W lipcu 2000 roku Emmanuel Olisadebe otrzymał polskie obywatelstwo. Miesiąc później zadebiutował w reprezentacji i na dzień dobry wbił gola Rumunom. A na początku września został bohaterem sensacyjnego zwycięstwa nad Ukrainą w Kijowie. Tak zaczął się pamiętny serial z udziałem pierwszego czarnoskórego piłkarza w biało-czerwonej koszulce. Dzięki jego ośmiu golom w eliminacjach nasza drużyna znowu pojechała na mistrzostwa świata. Na ten awans czekaliśmy szesnaście lat. Dwa trafienia Nigeryjczyka z polskim paszportem miały szczególne znaczenie. 24 marca 2001 roku kadra Jerzego Engela w porywającym stylu wygrała z Norwegią. I to na „gorącym terenie”, choć w chłodnym tego dnia Oslo.