
Akcja kultowej komedii „Vabank” nie bez powodu dzieje się w 1934 roku. Reżyser Juliusz Machulski przyznał, że najważniejsze było to, by Duńczyk (grany przez Witolda Pyrkosza) na uwagę Kwinty (w tej roli Jan Machulski), że pojedzie na mistrzostwa świata w piłce nożnej, gdy będzie grała Polska, mógł odpowiedzieć „Eee, to musiałbym żyć jeszcze ze czterdzieści lat”. Machulski myślał bowiem, pisząc scenariusz, o kapitalnym występie Orłów Górskiego na mundialu w Niemczech (1974). Zapomniał jednak, że biało-czerwoni znacznie wcześniej zagrali w najważniejszej piłkarskiej imprezie globu. Przed pokoleniem Deyny, Laty, Szarmacha i Gadochy historyczną szansę dostali Szczepaniak, Wilimowski, Scherfke czy Wodarz. I o tym jest ten alfabet.
Tego zawodnika często kojarzy się jako... męża swojej żony. Bieniuk był bowiem partnerem nieżyjącej już aktorki Anny Przybylskiej. Z tego powodu dziś postrzegany jest bardziej jako celebryta, a nie były piłkarz. My jednak przypomnimy reprezentacyjną karierę obrońcy gdańskiej Lechii, Amiki Wronki czy Widzewa Łódź. W koszulce z orzełkiem na piersi popularny „Palmer” wystąpił ośmiokrotnie.
Spośród polskich piłkarzy, którzy robili karierę w XXI wieku, niewielu może się poszczycić takim dorobkiem. 66 występów w reprezentacji, udział w mundialu i trzech z rzędu mistrzostwach Europy, w których na ostatnich dotarł z drużyną do ćwierćfinału. Do tego dwa tytuły mistrza Bundesligi i trzykrotny triumf w Pucharze Niemiec z Borussią Dortmund. Tych sukcesów mogło być więcej, gdyby zdrowie zawsze dopisywało. Ale i tak ich liczba robi wrażenie. 3 czerwca urodziny świętuje Łukasz Piszczek. W tym roku zdmuchnie z tortu ogień z 41 świeczek.
26 sierpnia minie dokładnie 66 lat od pierwszego meczu biało-czerwonych z reprezentacją afrykańskiego kraju. Od czasu rzymskiego 6:1 z Tunezją nasza drużyna narodowa rozegrała 24 spotkania z przedstawicielami Czarnego Lądu. Z nich wybraliśmy nasze Top 10: tych najważniejszych i najciekawszych.
Do siedmiu razy sztuka. 64 lata minęły od pierwszego meczu reprezentacji Polski rozegranego dokładnie 1 czerwca do premierowego zwycięstwa w święto wszystkich dzieci. Małym (i nie tylko) kibicom prezent sprawiła dopiero kadra prowadzona przez Czesława Michniewicza. Wcześniej biało-czerwoni sześciokrotnie starali się wygrać mecz rozgrywany 1 czerwca. Bez skutku, choć próbowali na stadionach od Moskwy po Buenos Aires.
Takiego tempa nie mieli nawet bohaterowie słynnej powieści Juliusza Verne’a. Oni podróżowali dookoła świata przez 80 dni. Zbigniew Boniek musiał z Brukseli do Tirany dotrzeć w kilkanaście godzin. Co więcej, na początek i na koniec tej przygody wybiegł na boisko, by wziąć udział w dwóch bardzo ważnych meczach. I to dzień po dniu! W obu w istotny sposób przyczynił się do zwycięstwa swoich drużyn.