
Tego pana chyba nikomu przedstawiać nie trzeba. Przez lata otwierał klasyfikację najlepszych strzelców w reprezentacji Polski. Miał na koncie 48 goli, aż nastały czasy Roberta Lewandowskiego, który przebił jego wyczyn. Legenda Górnika Zabrze i belgijskiego Lokeren, pierwszy Polak nominowany w kategorii Najlepszy Piłkarz Europy w plebiscycie „France Football”. Panie i panowie, oto Włodzimierz Lubański.
Jest jednym z najmłodszych debiutantów w reprezentacji Polski w XXI wieku. Już jako osiemnastolatek trafił do Bundesligi, a później grał jeszcze w Eredivisie, Serie A oraz Ligue 1. W seniorskim futbolu strzelił ponad 150 goli, mimo że przez wiele miesięcy zmagał się z poważnymi kontuzjami. Ostatnie urazy sprawiły, że na boisku, w oficjalnym meczu Juventusu Turyn, nie pojawił się od maja 2024 roku. Przed Wami alfabet 73-krotnego reprezentanta Polski (strzelca 17 goli) Arkadiusza Milika, który 28 lutego świętuje 32. urodziny.
Do szatni seniorów poznańskiego Lecha wszedł jako 16-latek, a rok później zadebiutował w ekstraklasie. Zanim został napastnikiem, grywał na lewym skrzydle. Snajpera widział w nim Wojciech Łazarek, który trenował go w Aluminium Konin. Gdy ponownie trafili na siebie w Widzewie Łódź, popularny „Baryła” zagadnął w swoim stylu: „A gdzie ty się tam szwendasz po tej lewej stronie?”. I tak „Wichniar” już na stałe zameldował się na szpicy. Wówczas zaczął częściej trafiać do siatki. To pomogło mu w transferze do Niemiec, gdzie – choć nie od razu – został „Królem Arturem” Arminii Bielefeld. A jak to wyglądało w przełożeniu na występy w reprezentacji Polski?
Los bywa przewrotny. Krzysztof Piątek urodził się w sobotę, Waldemar Sobota we wtorek, a Andrzej Niedzielan? Tak, on też przyszedł na świat w inny dzień tygodnia niż wskazywałoby jego nazwisko. Ale to może i lepiej, bo „niedzielne dzieci” podobno nie są zbyt pracowite. Te „poweekendowe” zaś słyną z tego, że nie znoszą nudy i mają w sobie wielkie pokłady energii. Czterdzieści siedem lat temu 27 lutego przypadał we wtorek, a wtedy w szpitalu w Żarach pierwszy okrzyk wydał z siebie przyszły reprezentant Polski.
Trafić szóstkę w totolotka to wielka sprawa. Kto wygrał miliony w tej grze, może być uznany za wielkiego szczęściarza. Roman Jakóbczak z jednej strony mógł uchodzić za farciarza, bo w pewnym sensie takową liczbę „wylosował” tuż przed mistrzostwami świata w 1974 roku, a było nią powołanie na turniej w RFN-ie. Z drugiej zaś był pechowcem, bo znalazł się w... szóstce zawodników, którzy nie zagrali ani minuty. On sam był jednak dumny, że został dostrzeżony przez selekcjonera Kazimierza Górskiego i pojechał na imprezę życia, jaką dla każdego piłkarza są mistrzostwa świata.
Ten potężnie zbudowany stoper uznawany jest za legendę Lecha. Łukasik spędził w Kolejorzu aż 13 sezonów (de facto o jeden więcej, ale w rozgrywkach 1991/92 nie występował z powodu kontuzji), rozegrał 245 meczów i strzelił 14 goli. Trzynastka okazała się szczęśliwa. Z klubem ze stolicy Wielkopolski wywalczył 4 tytuły mistrzowskie, 2 krajowe puchary, a także pokazał się w Europie. Do historii przeszły mecze Kolejorza z Barceloną w Pucharze Zdobywców Pucharów (1988). Łukasik stoczył wtedy wiele zwycięskich pojedynków ze słynnym Anglikiem Garym Linekerem, a Lech odpadł dopiero po rzutach karnych. W reprezentacji Polski grał u trzech selekcjonerów. I choć debiutował w kadrze przed mundialem w Meksyku, to nie dane mu było pojechać na mistrzostwa świata.