Polskie stadiony3
Z ławki trenera3
Wydarzenie tygodnia78
Futbolowe abecadło15
Był taki mecz17
Z polityką w tle9
Kulisy turnieju1
Ściągawka z historii18
Bestsellery Biblioteki14
Jak on to zrobił2
O tym się mówi4
Od redakcji5
Historia jednego zdjęcia19
Piłka w liczbach1
Z biegiem lat, z biegiem dni77
Wspomnienie25
Pamiętne gole29
Henryk ReymanHenryk Reyman

Oficer na boisku

Piłkarski język pełen jest militarnej frazeologii. Snajper, flanka, starcie, strzał, kontratak – można wymieniać bez końca. W jego wypadku w tych słowach nie było cienia przesady, bo kopaniu szmacianej kuli oddawał się z taką samą pasją, jak służbie, którą pełnił na co dzień. 28 lipca 1897 roku urodził się Henryk Reyman – legenda krakowskiej Wisły, olimpijczyk, świetny piłkarz i trener, lecz przede wszystkim żołnierz, bohater, obrońca ojczyzny w chwilach największej próby.

Zobacz więcej
mistrzostwa świata mexico 1986mistrzostwa świata mexico 1986

Nietypowi mundialowi turyści

To był wyjazd „na zachętę” i jednocześnie pierwszy taki przypadek w historii polskiego futbolu. Na mistrzostwa świata wybrało się więcej zawodników niż mogła liczyć kadra na ten turniej. Każdy z krajów, których reprezentacje awansowały na mundial w Meksyku, powinien zgłosić 22 zawodników. Tymczasem Antoni Piechniczek wziął do kraju Azteków dwóch graczy więcej: Krzysztofa Barana (na zdjęciu drugi od lewej) i Waldemara Prusika (trzeci od lewej). Oczywiście żaden z nich nie był oficjalnym reprezentantem. Ich rola ograniczała się do treningów i oglądania poczynań kolegów z perspektywy trybun. Obaj zostali nietypowi mundialowymi turystami.

Zobacz więcej
Waldemar Prusik 1987 i 2016.Waldemar Prusik 1987 i 2016.

Waldemar Prusik

O takich piłkarzach, jak Waldemar Prusik, mówi się: cichy lider. Kimś takim był dla Śląska Wrocław. Choć rozegrał w jego barwach blisko 250 spotkań, to często pozostawał w cieniu Ryszarda Tarasiewicza czy Andrzeja Rudego. Ale jego wkładu w grę wrocławian nie można podważyć. Był inteligentnym zawodnikiem, potrafiącym przewidywać sytuacje boiskowe. I co najważniejsze, od indywidualnych osiągnięć bardziej cenił dobro drużyny. Mógł zagrać na obu flankach, wcielić się w rolę rozgrywającego, defensywnego pomocnika bądź obrońcy, a gdy było trzeba, nawet napastnika. Nic dziwnego, że ktoś taki był też kapitanem reprezentacji Polski.

Zobacz więcej
Krzysztof Baran 1986/2015.Krzysztof Baran 1986/2015.

Krzysztof Baran

Był uznawany za piekielnie zdolnego napastnika. Błyszczał w barwach warszawskiej Gwardii, był wyróżniającym się graczem polskiej młodzieżówki. W 1983 roku trafił do ŁKS-u Łódź i niemal z miejsca stał się ulubieńcem tamtejszej publiczności. Trzy lata później znała go już cała piłkarska Polska, po tym jak w towarzyskim starciu z Urugwajem (2:2) zdobył dwie bramki. Gdy w 1989 roku przeniósł się z Górnika Zabrze do greckiej Larisy, kibice krzyczeli do niego „Witaj, królu”. Obecnie o Krzysztofie Baranie mało kto już pamięta. Ale warto przypomnieć sylwetkę tego piłkarza.

 

Zobacz więcej
Alfred OlekAlfred Olek

Tytan pracy

Pamiętacie to? „Ole, Olek, wygraj!, Ole, Olek, na prezydenta tylko ty!” – skandowała grupa Top One, by w połowie lat 90. pomóc pewnemu politykowi lewicy zwyciężyć w wyborach głowy państwa. W historii polskiego futbolu też był człowiek, o którym śpiewano piosenki. I to ze znacznie lepszym tekstem i melodią. Choć refren brzmiał podobnie, bo ten piłkarz nazywał się Alfred… Olek. Właśnie mija 81 lat od dnia jego narodzin.

Zobacz więcej