
Niech ten serial trwa jak najdłużej! Od 2016 roku, czyli mistrzostw Europy we Francji (gdzie kadra Adama Nawałki doszła aż do ćwierćfinału), biało-czerwoni regularnie biorą udział we wszystkich najważniejszych turniejach. Mundial w Rosji (2018), opóźnione z powodu pandemii o rok Euro 2020, rozegrane w nietypowym terminie mistrzostwa świata w Katarze (2022) i ubiegłoroczne Euro w Niemczech. Na tych wszystkich imprezach wystąpiła reprezentacja Polski. Czy ta seria zostanie podtrzymana? Czy na tegorocznych mistrzostwach świata w Kanadzie, Meksyku i Stanach Zjednoczonych (po raz pierwszy z udziałem aż 48 zespołów), znowu zobaczymy drużynę z orzełkiem na koszulce? Byłby to jubileuszowy, dziesiąty występ biało-czerwonych w najważniejszej piłkarskiej imprezie globu i szósty z rzędu na wielkim turnieju (MŚ i ME). Czekając na decydujące rozstrzygnięcia przypominamy dotychczasowe mecze naszej drużyny w eliminacjach MŚ 2026. A wszystko zaczęło się 21 marca 2025 roku na PGE Narodowym.
Przełom lat 80. i 90. XX wieku mówiąc eufemistycznie, nie był najlepszym okresem w historii polskiej piłki nożnej. Po erze sukcesów reprezentacji na mundialach 1974 i 1982, a także europejskiej karierze Zbigniewa Bońka czy Józefa Młynarczyka, nadszedł czas zdecydowanie bardziej ubogi w pozytywne wydarzenia w najbardziej popularnej dyscyplinie sportu w naszym kraju. Jeśli chciałoby się wskazać moment przełomowy, w którym kibice znów zaczęli mieć więcej powodów do radości, był to z całą pewnością początek nowego tysiąclecia. I tak się składa, że zarówno w wymiarze klubowym, jak i reprezentacyjnym, uosobieniem tych „lepszych czasów” stał się on – Jerzy Dudek. Trzeci w dziejach Polak, który sięgnął po najcenniejsze klubowe trofeum na Starym Kontynencie – Puchar Europy. A także bramkarz, bez którego trudno sobie wyobrazić zakończenie 16-letniej nieobecności biało-czerwonych w mistrzostwach świata. Jeśli dodamy do tego występy w czołowych klubach Holandii, Anglii i Hiszpanii, jawi nam się obraz piłkarza spełnionego, który przez kilkanaście lat dostarczał nam wielkich, pozytywnych emocji, a po zawieszeniu piłkarskich butów i rękawic na kołku pokazał, że w nowej rzeczywistości również potrafi znaleźć dla siebie doskonałe miejsce.
Genua to miasto Krzysztofa Kolumba i… Wojciecha Kowalczyka. To właśnie z tego portu słynny włoski podróżnik wyruszył w wielki świat. Podobno zanim Kolumb został wielkim odkrywcą z pasją żeglował po okolicznych akwenach. A piłkarska podróż „Kowala” do poważnej kariery także rozpoczęła się w pięknym mieście nad Morzem Liguryjskim. Kolumb urodził się w Genui, a Kowalczyk właśnie tam „urodził się dla piłki”. Było to 20 marca 1991 roku w rewanżowym meczu Sampdorii z Legią w ćwierćfinale Pucharu Zdobywców Pucharów.
Patrząc wyłącznie przez pryzmat występów w drużynie narodowej, można stwierdzić, że mógł osiągnąć więcej. 11 występów w meczach towarzyskich rozłożonych na blisko dekadę nie powala na kolana, ale trzeba przyznać, że w polskiej bramce miał silnych konkurentów. Takie nazwiska jak Jerzy Dudek, Artur Boruc, Łukasz Fabiański czy Wojciech Szczęsny mówią same za siebie. Więcej osiągnął w karierze klubowej, zostając jednym z sześciu piłkarzy znad Wisły w historii, którzy sięgnęli po Puchar Europy. Po zakończeniu kariery znakomicie odnalazł się w nowej rzeczywistości, od lat prowadząc dobrze prosperujący biznes. Tomasz Kuszczak, były bramkarz m.in. Manchesteru United świętuje właśnie 44. urodziny.
Tym kim dla polskiego futbolu w męskim wydaniu jest Robert Lewandowski, w kobiecej odmianie tej dyscypliny przez wiele lat była ona. I choć zamiast strzelać gole, strzeże dostępu do bramki, jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci naszej piłki w Europie. Jako pierwsza Polka stanęła przed szansą zwycięstwa w Lidze Mistrzyń, czego jednak nie udało jej się osiągnąć. Zaczynała na Lubelszczyźnie, reprezentowała Motor i Górnika Łęczna, ale od ponad dekady podbija europejskie stadiony. W 2023 roku, po trzech latach spędzonych w niemieckim Wolfsburgu, wróciła tam, gdzie osiągała największe sukcesy – do Paryża. W PSG 35-letnia Katarzyna Kiedrzynek nie odgrywa obecnie pierwszoplanowej roli.
Grał na pozycji napastnika. Do dziś jest niezwykle ceniony w FC Porto, barw którego bronił w latach 1995-99. Po zakończeniu kariery został piłkarskim ekspertem telewizyjnym. W cyklu „Z biegiem lat, z biegiem dni” prezentujemy sylwetkę Grzegorza Mielcarskiego, srebrnego medalisty igrzysk olimpijskich w Barcelonie oraz 10-krotnego reprezentanta Polski.