
Czy mecz Belgia – Węgry na mistrzostwach świata w 1982 roku miał wpływ na historię polskiego futbolu? Pytanie z pozoru niezbyt mądre, by nie rzec dosadnie – głupie. Ale tylko z pozoru. Nie wiadomo bowiem, czy genialny koncert Zbigniewa Bońka na Camp Nou i hat-trick ustrzelony Belgom właśnie na hiszpańskim mundialu byłby możliwy, gdyby nie pewne wydarzenie z poprzedzającego mecz z biało-czerwonymi starcia reprezentacji Czerwonych Diabłów z Madziarami.
Piłkarz, trener, selekcjoner, działacz, w końcu prezes PZPN (w latach 2012-21). Zajmuje szczególne miejsce w dziejach polskiego futbolu. Trudno bowiem znaleźć wiele postaci, które zapisały się w historii jakiejkolwiek dyscypliny sportu na tak wielu płaszczyznach. Na boisku błyszczał nie tylko w świetle reflektorów (skąd charakterystyczny pseudonim „Bello di notte” czyli „piękny nocą”, który nadali mu fani Juventusu), wprawiając w zachwyt nie tylko kibiców Starej Damy, ale także Romy, Widzewa, Zawiszy czy reprezentacji Polski. Dla drużyny narodowej zdobył 24 bramki, był na trzech mundialach i stanął na podium mistrzostw świata w Hiszpanii (1982). Poniżej przedstawiamy alfabet związany ze Zbigniewem Bońkiem, który 3 marca świętuje 70. urodziny.
O reprezentacji Polski mówi się potocznie biało-czerwoni. Wie to każdy kibic. I nie ma w tym nic nadzwyczajnego, w końcu kolory bieli i czerwieni to narodowe barwy naszego kraju. Wydawać by się więc mogło, że polscy piłkarze zawsze występowali w kadrze w koszulkach o takich odcieniach. I tu można się bardzo mocno zdziwić. Młodsi czytelnicy mają prawo tego nie wiedzieć, a starsi mogli już o tym zapomnieć, że na przestrzeni lat naszej reprezentacji zdarzyło się zagrać kilkakrotnie w trykotach o bardzo nietypowych kolorach. Nie zawsze przynosiły nam one szczęście.
Jeśli mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych – on jest najlepszym przykładem na to, że jednak są. Architekt największych sukcesów reprezentacji Polski, wybitny szkoleniowiec, a przy tym skromny i życzliwy człowiek. Kazimierz Górski poprzez swoje dokonania w roli trenera naszej drużyny narodowej zapracował na zaszczytne i jak najbardziej należne mu miejsce nie tylko w historii naszego futbolu, ale całego polskiego sportu. I choć jego życiorys wielokrotnie był podstawą do szerokich, „książkowych” opracowań, my w encyklopedycznym skrócie przybliżamy postać Trenera Tysiąclecia,.
W przypowieściach biblijnych jest mowa o „siedmiu latach tłustych" i „siedmiu latach chudych". W historii polskiej piłki nożnej można mówić o „dziesięciu latach obfitości". Obfitości w sukcesy. Od 1972 do 1982 roku biało-czerwoni zdobyli bowiem dwa medale za III miejsce w mistrzostwach świata oraz złoty i srebrny krążek igrzysk olimpijskich. Trzy z nich świętowała reprezentacja Kazimierza Górskiego. Legendarny trener prowadził biało-czerwonych w 68 oficjalnych meczach. Zadebiutował 5 maja 1971 roku towarzyskim starciem ze Szwajcarią w Lozannie, które Polacy wygrali 4:2. My wybraliśmy dziesięć tych najbardziej pamiętnych i najważniejszych. Oczywiście nasz wybór może wydać się dyskusyjny, ale zachęcamy do tworzenia własnych klasyfikacji i rankingów. A następcom trenera Górskiego na ławce selekcjonera reprezentacji Polski życzymy takiego kłopotu bogactwa jaki mieliśmy przy wyborze tej „złotej dziesiątki". Ale jak mówił klasyk sportowego komentarza „nie przedłużajmy".
O Kazimierzu Górskim i sukcesach jego „Orłów” napisano kilkadziesiąt książek, a piętnaście szkół nosi jego imię. Są też pomniki, ulice, skwery, stadiony czy Szkoła Trenerów PZPN. Sukcesy, które odnosił z reprezentacją Polski, są powszechnie znane, przynajmniej starszemu pokoleniu kibiców. Ale jaki był prywatnie Trener Tysiąclecia? Postanowiliśmy przyjrzeć się jego… słabościom.