
„Brak słów”, „Najlepszy jakiego poznałem w piłkarskim środowisku”, „Świetny trener, ale przede wszystkim cudowny i ciepły człowiek”… 10 kwietnia od 2026 roku będzie kojarzył się również z niepowetowaną stratą polskiego sportu. Fala komentarzy, która zalała przestrzeń medialną tego poranka, jednoznacznie wskazuje, jak wielka postać krajowego futbolu odeszła tak nagle, niespodziewanie i zdecydowanie za wcześnie. Jacek Magiera – piłkarz, trener, którego znał niemal każdy sympatyk piłki nożnej w naszym kraju, miał zaledwie 49 lat.
- To dobry trener tylko... nie ma wyników - zdanie Kazimierza Górskiego, to już klasyka gatunku. Ale o Leo Beenhakkerze nie można tego powiedzieć. Holender był świetnym szkoleniowcem, który zdecydowanie miał wyniki, również z reprezentacją Polski. W końcu to pod jego wodzą biało-czerwoni po raz pierwszy awansowali do finałów mistrzostw Europy i to jeszcze wtedy, gdy grało w nich 16 drużyn, a nie tak jak obecnie 24. Ponadto, to w trakcie kadencji, zmarłego 10 kwietnia 2025 roku Beenhakkera, biało-czerwoni rozegrali swój najlepszy mecz w XXI wieku z drużyną z absolutnego topu. Mowa oczywiście o zwycięstwie 2:1 nad Portugalią w el. ME (11 października 2006 roku) na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Warto zatem przypomnieć, w ujęciu statystycznym, ponad 3-letnią kadencję „don Leo”, która trwała od 11 lipca 2006 do 9 września 2009 roku.
1984 rok był wyjątkowo udany dla francuskiego futbolu. Nad Sekwaną odbywały się mistrzostwa Europy, w których ekipa Trójkolorowych pierwszy raz w historii sięgnęła po Puchar Henriego Delaunaya. I choć on sam nie mógł oczywiście tego pamiętać, to właśnie z tym wydarzeniem zbiegły się pierwsze miesiące życia urodzonego w Troyes piłkarza. Wtedy rodzice małego Damiena Perquisa zapewne jeszcze nie planowali sportowej kariery syna. A z całą pewnością nie mogli zakładać, że w przyszłości reprezentować będzie... biało-czerwone barwy.
Choć pierwsze piłkarskie kroki stawiał w Piaście Cieszyn, kibice w naszym kraju pamiętają go przede wszystkim z występów w płockiej Wiśle, reprezentacji Polski i francuskim Auxerre. Oto krótka historia niedocenianego w Polsce napastnika, którego niby chciały pozyskać najsilniejsze kluby w kraju, ale nie były do niego do końca przekonane. W karierze snajpera „Nafciarzy” bardzo wiele zmieniły mistrzostwa świata w Niemczech w 2006 roku.
Trzy razy zagrał na mistrzostwach świata i przywiózł z nich dwa medale. Dwukrotnie stanął na olimpijskim podium, najpierw na jego najwyższym stopniu, potem o schodek niżej. Jako pierwszy Polak został królem strzelców mundialu, a później jako pierwszy wśród wielkich piłkarzy znad Wisły – prezesem PZPN. Poznajcie Grzegorza Latę. Człowieka, który ścigał się z wiatrem.
W historii polskiej kinematografii mieliśmy kobietę pracującą, która żadnej pracy się nie bała (w tej roli niezapomniana Irena Kwiatkowska w „Czterdziestolatku”). Przenosząc ten wątek z areny filmowej na sportową, kimś takim mógłby być... Piotr Świerczewski. To w końcu piłkarz, który grał w wielu polskich i zagranicznych klubach, a po zakończeniu kariery nie bał się podejmować innych wyzwań, niekoniecznie związanych z futbolem. To z pewnością jedna z barwniejszych postaci polskiej piłki.