
Stadion Wrocław (obecnie Tarczyński Arena) od początku istnienia nie należał do najszczęśliwszych obiektów dla biało-czerwonych. Przegraliśmy na jego inaugurację, odpadliśmy z Euro 2012, nie potrafiliśmy na nim wygrywać. Do 1 czerwca 2022 r. bilans spotkań był remisowy: po 4 zwycięstwa, remisy i porażki. Tego dnia sytuacja zmieniła się na naszą korzyść – odnieśliśmy piąty triumf (po pokonaniu Walii w Lidze Narodów). Po czteroletniej przerwie reprezentacja Polski powraca do stolicy Dolnego Śląska, by rozegrać 14. mecz w historii na Tarczyński Arenie. Z okazji spotkania z Ukrainą (31 maja) przypominamy kilka spotkań, w których kadrowicze mieli okazję zaprezentować się wrocławskiej publiczności.
Powiedzieć o nim, że był bramkarzem, to nic nie powiedzieć. To jeden z najwybitniejszych specjalistów na tej pozycji w historii polskiego futbolu. Zdarzały mu się mecze lepsze i gorsze, ale to przecież normalne. W karierze osiągnął jednak wiele – jako piłkarz i trener. Bo jak inaczej traktować złoty medal olimpijski, o którym marzy każdy sportowiec? Hubert Kostka to także 10-krotny mistrz Polski z Górnikiem Zabrze. Dwa z tych tytułów wywalczył jako szkoleniowiec. Ale znalazł także czas na naukę. Skończył studia na Politechnice Śląskiej z tytułem inżyniera górnictwa, a później Akademię Wychowania Fizycznego w Katowicach.
To jedna z najsmutniejszych historii w polskim futbolu. To opowieść o młodym piłkarzu, którego dynamicznie rozwijającą się karierę zastopowała śmiertelna choroba. Niestety, życie 10-krotnego reprezentanta Polski skończyło się o wiele za wcześnie. Tragiczna wiadomość o jego śmierci pojawiła się w mediach 26 maja 2005 roku. Wychowanek warszawskiego Ursusa odszedł w wieku zaledwie 29 lat.
Takie „transfery” w światowym sporcie już wtedy nie były niczym nowym. Roger Guerreiro to nie pierwszy i nie ostatni zawodnik urodzony poza granicami naszego kraju, który reprezentował polskie barwy. W futbolu szlaki przetarł mu Emmanuel Olisadebe. Nigeryjczyk z polskim paszportem błyszczał w koszulce z orłem na piersi w eliminacjach mistrzostw świata 2002 i pojechał z drużyną narodową na turniej do Korei Południowej i Japonii. Występujący od 2006 roku w warszawskiej Legii Brazylijczyk miał wzmocnić drużynę prowadzoną przez Leo Beenhakkera, która przygotowywała się do historycznego występu na Euro 2008. To właśnie holenderski selekcjoner był jednym z głównych orędowników przyznania Rogerowi polskiego paszportu. A, że ta koncepcja spotkała się z uznaniem Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, obchodzący właśnie 44. urodziny pomocnik, na austriacko-szwajcarskie mistrzostwa Europy pojechał. I jak się okazało był jedynym z biało-czerwonych, który podczas turnieju wpisał się na listę strzelców.
„Trener Tysiąclecia”, twórca wielkości reprezentacji Polski, szkoleniowy geniusz, a przy tym skromny i otwarty człowiek. Przez dziesięciolecia futbol na Wisłą doczekał się wielu wybitnych postaci, dziesiątek trenerów, setek piłkarzy. Ale nikt, patrząc na ponad 100 lat historii tej najpopularniejszej dyscypliny w Polsce, nie może mieć wątpliwości, kto z nich był największy. I mimo że od śmierci Kazimierza Górskiego mija 20 lat, jego legenda jest wciąż żywa. Przypominamy najważniejsze wydarzenia w bogatym życiorysie Pana Kazimierza.
W przypowieściach biblijnych jest mowa o „siedmiu latach tłustych" i „siedmiu latach chudych". W historii polskiej piłki nożnej można mówić o „dziesięciu latach obfitości". Obfitości w sukcesy. Od 1972 do 1982 roku biało-czerwoni zdobyli bowiem dwa medale za III miejsce w mistrzostwach świata oraz złoty i srebrny krążek igrzysk olimpijskich. Trzy z nich świętowała reprezentacja Kazimierza Górskiego. Legendarny trener prowadził biało-czerwonych w 68 oficjalnych meczach. Zadebiutował 5 maja 1971 roku towarzyskim starciem ze Szwajcarią w Lozannie, które Polacy wygrali 4:2. My wybraliśmy dziesięć tych najbardziej pamiętnych i najważniejszych. Oczywiście nasz wybór może wydać się dyskusyjny, ale zachęcamy do tworzenia własnych klasyfikacji i rankingów. A następcom trenera Górskiego na ławce selekcjonera reprezentacji Polski życzymy takiego kłopotu bogactwa jaki mieliśmy przy wyborze tej „złotej dziesiątki". Ale jak mówił klasyk sportowego komentarza „nie przedłużajmy".