Piłkarze i członkowie sztabu wokół Adama Nawałki.Piłkarze i członkowie sztabu wokół Adama Nawałki.
KronikiMundial 2018
Mundial 2018
Autor: Piotr Kuczkowski
Data dodania: 15.10.2019
FOT. PAPFOT. PAP

Do trzech razy sztuka. Po nieobecności w RPA i Brazylii polscy piłkarze zameldowali się na mistrzostwach świata w Rosji. Podbudowani udanym występem w 2016 roku na Euro we Francji, ruszali na wschód z nadziejami na dobry rezultat. Okazały się płonne, a 32 lata po mundialu w Meksyku wciąż czekamy na awans do fazy pucharowej.

A – jak autokar. Jak się okazuje, pojazd kluczowy w kontekście końcowego sukcesu drużyny. Na to przynajmniej wskazywały informacje z polskiego obozu. Wszystko za sprawą rzekomej skłonności do przesądów selekcjonera. Zgodnie z przekonaniami Adama Nawałki, pecha miało przynosić m.in. cofanie autokaru wożącego naszych zawodników. Dlatego z kadrą mógł on poruszać się wyłącznie do przodu. Patrząc na ostateczny bilans biało-czerwonych w Rosji, należałoby poważnie przemyśleć tę teorię.

Autokar reprezentacji Polski.Autokar reprezentacji Polski.
FOT. PAP

Zawsze do przodu, nigdy do tyłu. W myśl tej zasady poruszał się autokar piłkarskiej reprezentacji Polski.

B – jak bark Kamila Glika. Uraz na treningu podczas przygotowań i diagnoza: „zerwanie więzozrostu barkowo-obojczykowego” sprawiły, że występ filaru polskiej defensywy w Rosji stanął pod znakiem zapytania. Dziennikarzom dostarczyły za to gorącego tematu na wiele dni. Wszechstronne analizy, opinie ekspertów i lekarzy – tym wszystkim kibice byli bombardowani niemal ze wszystkich mediów. Ostatecznie obrońca AS Monaco na mundialu wystąpił, ale nie odegrał w nim kluczowej roli. Na boisku pojawił się w końcówce meczu z Kolumbią, już przy stanie 0:3.


C – jak Cionek Thiago. Największy pechowiec meczu z Senegalem. To on pierwszy z biało-czerwonych zapisał się w protokole jako strzelec gola w turnieju. Sęk w tym, że pokonał Wojciecha Szczęsnego i został pierwszym polskim zdobywcą bramki samobójczej w mistrzostwach świata.


D – jak Duńczycy. Grupowi rywale polskich piłkarzy w eliminacjach. To z nimi kadra Nawałki poniosła jedyną (ale dotkliwą – 0:4 w Kopenhadze) porażkę w drodze na mundial. Duńczycy wywalczyli bilety do Rosji po zwycięskich barażach z Irlandczykami. W fazie grupowej zajęli drugie miejsce, a w 1/8 finału odpadli dopiero po serii jedenastek z późniejszymi wicemistrzami świata Chorwatami.


E – jak eliminacje. Dla polskich piłkarzy zakończone sukcesem. W grupie w pokonanym polu zostawili poza Danią także Czarnogórę, Rumunię, Armenię i Kazachstan. Z awansu mogli się jednak cieszyć dopiero po ostatnim spotkaniu.

ZOBACZ STRONĘ ROZGRYWEK


F – jak futbolówka. Oficjalną piłkę mundialu już tradycyjnie przygotowała firma Adidas. Co ciekawe, na rosyjskich boiskach piłkarze grali dwoma różnymi modelami. W fazie grupowej był to czarno-biały model Telstar 18, który w fazie pucharowej zastąpił zabarwiony na czerwono Telstar Mechta.

Rozrzucone na murawie piłki MŚ 2018.Rozrzucone na murawie piłki MŚ 2018.
FOT. PAP

Oficjalna piłka mistrzostw świata w Rosji nazwą i kolorystyką nawiązywała do tej, przygotowanej na mundial w Meksyku w 1970 roku.

G – jak „Go Poland – Polska dawaj!”. Oficjalne hasło reprezentacji podczas rosyjskiego turnieju. W koszulkach z takim napisem piłkarze Adama Nawałki świętowali już awans do finałów po zwycięskich eliminacjach. Później hasło, także w angielskiej wersji, znalazło się m.in. na boku autokaru, którym podróżowali biało-czerwoni.


H – jak grupa H. To właśnie do niej, po losowaniu 1 grudnia 2017 roku na Kremlu, trafiła reprezentacja Polski. To oznaczało, że do rywalizacji przystąpi najpóźniej ze wszystkich drużyn, dopiero szóstego dnia turnieju. Po ceremonii przeważała opinia, że los nam sprzyjał. Rzeczywistość pokazała, że prognozy były zbyt optymistyczne.

ZOBACZ STRONĘ ROZGRYWEK


I – jak Islandia. Jedyna europejska reprezentacja, którą w końcowej klasyfikacji turnieju wyprzedzili Polacy. Piłkarze z kraju gejzerów podobnie jak my byli rewelacją Euro we Francji i podobnie jak my w Rosji zawiedli. Islandczycy zaczęli od remisu z Argentyną, ale w starciach z Chorwacją i Nigerią nie zdobyli już punktu.


J – jak „Jesteśmy z wami”. Na mundialu nie mogło zabraknąć polskich kibiców, którzy za reprezentacją przemierzali setki kilometrów. Ich liczba na stadionach była uzależniona od przysługujących biletów. Ambasada RP w Moskwie oceniła, że najwięcej fanów znad Wisły – blisko 20 tysięcy – pojawiło się w stolicy podczas pierwszego meczu z Senegalem. Później frekwencja spadała: ok. 6-8 tysięcy w Kazaniu na spotkaniu z Kolumbią i ok. 2-3 tysięcy w Wołgogradzie w trakcie starcia z Japonią.

Polscy kibice na trybunach.Polscy kibice na trybunach.
FOT. PAP

Polscy kibice docenili to, co z piłkarską reprezentacją Polski jako selekcjoner osiągnął Adam Nawałka.

K – jak Kazań. Na stadionie, na którym na co dzień występuje drużyna Rubina, biało-czerwoni rozgrywali drugi mecz turnieju, który tak jak podczas poprzednich mundiali z naszym udziałem był tym „o życie”. Kolumbijczycy nie dali szans naszym piłkarzom i wygrali 3:0. Zespołowi Adama Nawałki tradycyjnie pozostał tylko „mecz o honor” – z Japończykami.

ZOBACZ STRONĘ MECZU


L – jak Lewandowski Robert. Kapitan reprezentacji Polski i snajper Bayernu Monachium na mundialu nie był sobą. W trzech grupowych spotkaniach ani razu nie pokonał bramkarza rywali. I nie miał nawet zbyt wielu okazji.


Ł – jak łzy Kamila Grosickiego. Jeszcze przed końcowym gwizdkiem meczu z Kolumbią dało się je dostrzec na twarzy pomocnika Hull City. Zdawał sobie sprawę, że turniej znowu zakończy się dla Polaków po fazie grupowej. „Żal mi kibiców i dzieciaków, których jesteśmy idolami. Co my im powiemy?” – pytał załamany „Grosik”.


M – jak Marciniak Szymon. Mundial dla polskiego sędziego był równie nieudany jak dla naszej reprezentacji. Arbiter prowadził tylko mecze w fazie grupowej, a najwięcej kontrowersji wzbudziły jego decyzje podczas spotkania Szwedów z Niemcami (1:2), w którym nie podyktował ewidentnego rzutu karnego dla pokonanych.

Szymon Marciniak pokazuje żółtą kartkę piłkarzowi Szwecji.Szymon Marciniak pokazuje żółtą kartkę piłkarzowi Szwecji.
FOT. PAP

To nie był udany mundial dla jedynego polskiego arbitra głównego. Był szczególnie krytykowany za decyzje podejmowane w meczu Niemców ze Szwedami.

N – jak niski pressing. Tak selekcjoner Adam Nawałka uzasadniał unikanie (wspólnie z przeciwnikami) gry w końcówce grupowego meczu z Japonią. Na pożegnanie turnieju Polacy prowadzili 1:0. Azjatom minimalna porażka dawała awans do fazy pucharowej kosztem Senegalu. Obie strony osiągnęły cel, ale niesmak pozostał.

ZOBACZ STRONĘ MECZU


O – jak obrona. W polskiej drużynie nie funkcjonowała tak jak powinna. Pokazał to już mecz z Senegalem, kiedy obie bramki dla rywali padły po błędach naszych zawodników. Później trzy razy nie udało im się upilnować Kolumbijczyków. Tylko w meczu „o honor” z Japonią zachowaliśmy czyste konto.


P – jak Putin Władimir. W trakcie dekoracji po finałowym starciu Francji z Chorwacją nad Stadionem Łużniki rozpętała się wielka ulewa. W ceremonii uczestniczyli prezydenci obu krajów oraz Władimir Putin. Po załamaniu pogody ochroniarze szybko osłonili parasolem tylko rosyjskiego prezydenta. Polityczne faux pas względem Kolindy Grabar-Kitarović i Emmanuela Macrona naprawiono dopiero po kilku minutach.

Władimir Putin osłonięty parasolem.Władimir Putin osłonięty parasolem.
FOT. PAP

Ten obrazek obiegł cały świat. Podczas ceremonii rozdania medali od deszczu organizatorzy osłonili tylko... gospodarza. Po kilku minutach „zauważono" także prezydentów Chorwacji i Francji.

R – jak Rosja. Przyznanie organizacji mistrzostw świata temu państwu wywołało wiele kontrowersji. Poza kwestiami politycznymi, obawę budziły możliwości organizacyjne gospodarzy, a także zagrożenie ze strony terrorystów i chuliganów. Na szczęście okazały się one nieuzasadnione, a miesięczna rywalizacja upłynęła pod znakiem sportowego święta.


S – jak Soczi. W mieście, które cztery lata wcześniej zorganizowało zimowe igrzyska olimpijskie, zlokalizowana była baza reprezentacji Polski. Wielu obserwatorów właśnie w wyborze miejsca u podnóża Kaukazu upatrywało przyczyn gorszej dyspozycji biało-czerwonych. Wszystko dlatego, że nad Morzem Czarnym w czerwcu panowały bardzo wysoka temperatura i wilgotność. Przygotowania w takich warunkach rzekomo miały wpływać na formę fizyczną piłkarzy. Przedstawiciele sztabu odrzucali jednak taką argumentację.


T – jak trener-selekcjoner. Mistrzostwa świata w Rosji były drugim turniejem z rzędu, w którym reprezentację Polski prowadził Adam Nawałka. Po pechowej porażce w serii rzutów karnych z Portugalią w ćwierćfinale Euro 2016 brak wyjścia z grupy na mundialu przyjęto z rozczarowaniem. Ostatecznie nie przedłużono z selekcjonerem wygasającego z końcem lipca kontraktu. Pod wodzą Nawałki reprezentacja rozegrała 50 spotkań: 26 wygrała, 15 zremisowała i 9 przegrała.


U – jak urlopy. Czasu na nie, niemal jak zawsze przed wielkimi turniejami, nie było wiele. Tuż po zakończeniu sezonu ligowego rozpoczynały się mundialowe przygotowania. Adam Nawałka przed wyjazdem do Rosji powtórzył scenariusz sprzed udanego Euro we Francji. Było zgrupowanie z udziałem rodzin w Juracie, obóz w Arłamowie i ostatni sparing z Litwą. Efekt był jednak inny niż dwa lata wcześniej. Z tego powodu kadrowicze rozpoczęli odpoczynek zdecydowanie szybciej niż planowali.


V – jak VAR. Czyli Video Assistant Referee. Mundial w Rosji był pierwszym turniejem tej rangi, w którym sędziowie mogli korzystać z pomocy wideoweryfikacji. Użycie technologii było ograniczone do czterech ściśle określonych przypadków: uznania bądź nie gola, podyktowania rzutu karnego, pokazania czerwonej kartki i upomnienia kartką niewłaściwego zawodnika.

Obraz ilustrujący zastosowanie wideoweryfikacji.Obraz ilustrujący zastosowanie wideoweryfikacji.
FOT. PAP

System VAR (Video Assistant Referee) to przełomowe rozwiązanie, zmieniające oblicze futbolu.

W – jak wolny. Brak skuteczności i problemy ze stwarzaniem sytuacji sprawiły, że oba gole strzelone przez Polaków na rosyjskich boiskach padły po stałych fragmentach gry. W meczu z Senegalem dogranie Kamila Grosickiego wykorzystał Grzegorz Krychowiak. Z Japonią podawał Rafał Kurzawa, a do siatki trafił Jan Bednarek.


Z – jak Zabiwaka. Takie imię nosiła oficjalna maskotka mundialu. Sympatyczny wilk został wybrany przez kibiców. W internetowym głosowaniu zdobył 53% z ponad miliona głosów. Pokonał tygrysa syberyjskiego i kota. Jego imię pochodzi od dwóch rosyjskich słów: „zabit”, czyli strzelić gola, i „zabijaka” – zadziorny.


Ż – jak żal. Że znowu się nie udało. Scenariusz trzech występów reprezentacji Polski na mundialach w XXI wieku jest identyczny. Szanse na wyjście z grupy biało-czerwoni tracili już po dwóch przegranych spotkaniach. Tak było w 2002 roku po porażkach z Koreą Południową i Portugalią oraz cztery lata później, kiedy musieliśmy uznać wyższość Ekwadoru i Niemiec. W Rosji było tak samo, a udział w turnieju znowu zakończyliśmy wygraną.