Kamil Glik.Kamil Glik.
Kroniki3 lutego 1988
3 lutego 1988
Autor: Piotr Kuczkowski
Data dodania: 31.01.2021

Przed mistrzostwami świata 2018 za jego szybki powrót do zdrowia trzymała kciuki cała piłkarska Polska. Nie zdążył się wykurować i pojawił się na boisku dopiero pod koniec meczu z Kolumbią, gdy biało-czerwoni stracili w turnieju już pięć bramek. Dwa lata wcześniej podczas Euro to w dużej mierze dzięki niemu w fazie grupowej nasz zespół zagrał na zero z tyłu. 3 lutego urodziny obchodzi Kamil Glik – filar polskiej defensywy w drugiej dekadzie XXI wieku.

Kibice usłyszeli o nim po raz pierwszy w październiku 2007 roku. Miał wówczas 19 lat, a nasza kadra grała we Włocławku z Hiszpanią w eliminacjach Euro U21. Trener wpuścił go na boisko po przerwie w miejsce środkowego obrońcy Adama Dancha, ale od 70. minuty Glik musiał sprawdzić się w roli… bramkarza. Wszystko przez to, że czerwoną kartkę zobaczył Bartosz Białkowski, a Polacy wykorzystali już limit zmian. Jako golkiper furory nie zrobił. Gdy tylko założył rękawice, biało-czerwoni stracili gola z rzutu wolnego. Potem pokonał go jeszcze Bojan Krkić.

W takiej roli w koszulce z orłem na piersi można było go zobaczyć tylko raz. W 2007 roku w meczu eliminacji młodzieżowych mistrzostw Europy przeciwko Hiszpanii Kamil Glik przez kilkanaście minut zagrał jako bramkarz.W takiej roli w koszulce z orłem na piersi można było go zobaczyć tylko raz. W 2007 roku w meczu eliminacji młodzieżowych mistrzostw Europy przeciwko Hiszpanii Kamil Glik przez kilkanaście minut zagrał jako bramkarz.
FOT. CYFRASPORT

W takiej roli w koszulce z orłem na piersi można było go zobaczyć tylko raz. W 2007 roku w meczu eliminacji młodzieżowych mistrzostw Europy przeciwko Hiszpanii Kamil Glik przez kilkanaście minut zagrał jako bramkarz.

Trzeba jednak przyznać, że świeżo upieczony bramkarz zaliczył też parę udanych interwencji. A był to duży wyczyn, bo próbowały go pokonać takie późniejsze gwiazdy, jak Gerard Piqué, Javi Martínez czy Juan Mata. Hiszpański futbol nie był mu obcy. Jako 18-latek wyjechał bowiem na Półwysep Iberyjski, gdzie najpierw grał w UD Horadada, a potem w trzeciej drużynie madryckiego Realu. Do Polski wrócił latem 2008 roku, gdy ofertę złożył mu Piast Gliwice. Dwa lata później jako zawodnik śląskiego klubu zadebiutował w reprezentacji Polski. Miał wejście smoka, bo pierwszy występ w kadrze okrasił golem.

0:1 Gol w debiucie K. Glika

Pół roku później znów wyjechał z Polski, tym razem już na dobre. Najpierw bronił barw włoskiego Palermo, potem Bari, wreszcie przeniósł się do Torino, gdzie szybko stał się liderem i kapitanem drużyny. W reprezentacji wciąż jednak dostawał szanse tylko w spotkaniach towarzyskich. Z kadry na polsko-ukraińskie Euro wypadł na ostatniej prostej; Franciszek Smuda skreślił go ze składu razem z Tomaszem Jodłowcem i Michałem Kucharczykiem. Wszystko zmieniło się w eliminacjach mundialu 2014. Jego pozycję w zespole na pewno wzmocniła bramka, którą zdobył w kluczowym meczu z Anglikami na Narodowym.

1:1 K. Glik głową po rzucie rożnym L. Obraniaka

Kolejne gole strzelał już tylko w spotkaniach o punkty i wyłącznie, gdy naszym rywalem była któraś z byłych republik ZSRR. W walce o Euro 2016 pokonał golkipera reprezentacji Gruzji, w meczu eliminacji mundialu 2018 wbił piłkę do siatki Kazachów, a w grze o Euro 2020 zdobył bramkę w konfrontacji z Łotwą.

2:0 K. Glik pieczętuje wygraną Polaków

W karierze – jak każdy piłkarz – przeżywał lepsze i gorsze momenty. Zagrał w finałach mundialu w Rosji i dotarł do ćwierćfinału Euro 2016. Z ekipą Monaco, dokąd przeniósł się z Turynu po mistrzostwach Starego Kontynentu, świętował mistrzostwo Francji, ale też bronił się przed spadkiem z Ligue 1. Gdy nie szło, potrafił znakomicie motywować kolegów z drużyny.

Wideo motywacyjne Kamila Glika (źródło: twitter.com/@kamilglik25)

„Daghe Munegu, Daghe, Les Rouge et Blanc”, czyli „Do boju, Monaco, do boju, czerwono-biali”. W dniu 33. urodzin wypada życzyć Kamilowi Glikowi, aby i biało-czerwoni w tym roku pokazali charakter. Medal zdobyty na Euro 2021 to byłby dla niego wspaniały, choć nieco spóźniony prezent.