Arkadiusz Milik biegnie z rozłożonymi rękoma chwilę po strzeleniu gola na wagę remisu 2:2.Arkadiusz Milik biegnie z rozłożonymi rękoma chwilę po strzeleniu gola na wagę remisu 2:2.
KronikiHistoria w kratkę
Historia w kratkę
Autor: Piotr Kuczkowski
Data dodania: 5.03.2024
FOT. CYFRASPORTFOT. CYFRASPORT

O tym, że drużyna z Wysp jest wartościowym rywalem, najlepiej świadczy historia polsko-szkockich konfrontacji, która nie tylko ze względu na charakterystyczny, narodowy wzór rywali układała się... w kratkę. Dotychczas z tym przeciwnikiem biało-czerwoni mierzyli się jedenastokrotnie, a zwycięsko zakończyli zaledwie trzy spotkania.

 

 

TOWARZYSKI POCZĄTEK

Wszystko zaczęło się 1 czerwca 1958 roku na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie, gdzie gospodarze w towarzyskim spotkaniu ulegli Szkotom 1:2. Dwie bramki dla rywali zdobył Bobby Collins, a honor naszej drużyny w końcówce uratował legendarny Gerard Cieslik. Okazja do rewanżu nadarzyła się blisko dwa lata później na Hampden Park w Glasgow. Co ciekawe w Szkocji reprezentacja Polski grała wyłącznie na tym obiekcie i nie inaczej będzie 24 marca. Nikt nie miałby pewnie również pretensji, gdyby zbliżające się spotkanie przyniosło tyle emocji, co to z 4 maja 1960 roku. Wówczas goście trzykrotnie wychodzili na prowadzenie, ale dopiero gol Ernesta Pohla dał naszej drużynie wygraną 3:2. Wcześniej na listę strzelców wpisali się Krzysztof Baszkiewicz i Lucjan Brychczy.

WALKA U MUNDIAL

Historia polsko-szkockich zmagań ma również rozdział, w którym stawką był awans do mistrzostw świata. Tak było przed mundialem 1966. W roku poprzedzającym turniej finałowy w Anglii, doszło do dwóch spotkań obu reprezentacji w grupie 8. Biało-czerwoni rozpoczęli eliminacje od bezbramkowego remisu w Warszawie z Włochami, a później – 23 maja 1965 roku również podzielić się punktami ze Szkocją. Na Stadionie Śląskim w Chorzowie, w obecności blisko 70 tysięcy widzów, padły dwie bramki, a na listę strzelców wpisali się Roman Lentner i Denis Law. Trzeba podkreślić, że rywale należeli wówczas do europejskiej czołówki i to oni byli wskazywani jako najpoważniejsi konkurenci Italii do końcowego sukcesu. Tymczasem po niespodziewanej przegranej w Helsinkach 0:2, w Glasgow biało-czerwoni sprawili sensację. 13 października 1965 roku do 85. minuty meczu na Hampden wszystko przebiegało po myśli gospodarzy, ale w samej końcówce za sprawą Ernesta Pohla i Jerzego Sadka to goście sięgnęli po pełną pulę.

Fragmenty meczu (bez komentarza)

Sukces na Wyspach nieco osłodził Polakom nieudane eliminacje, które zakończyli na 3. miejscu w grupie. Na turniej finałowy nie pojechali również Szkoci, którzy w ostatecznym rozrachunku o dwa punkty ustąpili Włochom.

JEDEN MECZ NA DEKADĘ

Tak się złożyło, że kolejne cztery spotkania pomiędzy reprezentacjami Polski a Szkocji nie miały dużej stawki i co ciekawe, odbywały się mniej więcej w dziesięcioletnich odstępach. Po blisko 15 latach od wygranej w Glasgow, biało-czerwoni podejmowali rywali w Poznaniu. Mecz w maju 1980 roku na stadionie Warty nie zachwycił, ale spełnił dwa podstawowe zadania. Po pierwsze był tym, w którym reprezentacja Polski wreszcie była gospodarzem po ponad półrocznej przerwie, a po drugie zakończył serię 9 meczów bez zwycięstwa. Jedyną bramkę, dającą – jak się okazało – ostatnie zwycięstwo  biało-czerwonych nad tym przeciwnikiem, zdobył Zbigniew Boniek.

1:0 Z. Boniek po podaniu L. Lipki

Po tym jak po czterech kolejnych udziałach w mistrzostwach świata, reprezentacja Polski nie zakwalifikowała się do mundialu w 1990 roku, w okresie bezpośrednio poprzedzającym turniej we Włoszech pełniła rolę sparingpartnera dla uczestników imprezy. W maju rozegrała w sumie trzy spotkania: w Chicago uległa Kolumbii 1:2, w Hershey Amerykanom 1:3, a najlepiej spisała się w Glasgow, remisując ze Szkotami 1:1. Co ważne, obie bramki w tym spotkaniu zdobyli gospodarze, z tą różnicą, że w przeciwieństwie do Mo Johnstona, Gary Gillespie pokonał własnego bramkarza.

1:1 Efektowny lob G. Gillespiego... do własnej bramki

Takim samym rezultatem zakończyło się spotkanie rozegrane blisko 11 lat później. W kwietniu Szkoci zawitali do Bydgoszczy, żeby sprawdzić swoją formę z dobrze dysponowaną drużyną prowadzoną przez Jerzego Engela. Polacy udanie rozpoczęli eliminacje mundialu 2002 i coraz pewniejszym krokiem zmierzali do pierwszego od 16 lat awansu do wielkiej imprezy. I choć na stadionie Zawiszy nie udało się odnieść zwycięstwa, remis przedłużył serię bez porażki biało-czerwonych do 9 spotkań. Gola dla gospodarzy strzelił Radosław Kałużny, a Polacy mecz kończyli w osłabieniu, po dwóch żółtych kartkach Tomasza Iwana. Porażką naszej drużyny zakończyło się z kolei następne spotkanie, na które znów trzeba było czekać ponad dekadę. 5 marca 2014 roku Szkoci zdobyli Stadion Narodowy po bramce Scotta Browna. I choć kibice opuszczali „dom reprezentacji” w nienajlepszych humorach jeszcze nie wiedzieli, że na tym obiekcie biało-czerwoni nie dadzą się pokonać przez kolejnych 7 lat!  

Skrót meczu

W DRODZE DO FRANCJI

Ekipy Polski i Szkocji mierzyły się również w eliminacjach mistrzostw Europy 2016. I choć po losowaniu grup z pewnością nikt nie brał tego pod uwagę, to właśnie Wyspiarze, a nie Niemcy, byli tymi, których biało-czerwonym nie udało się pokonać. Być może wpływ na stratę punktów przed własną publicznością miał fakt, że mecz odbywał się zaledwie trzy dni po historycznym zwycięstwie nad świeżo upieczonymi mistrzami świata (2:0). Co jednak ważne, oba starcia ze Szkocją obfitowały w emocje i w sumie zobaczyliśmy w nich aż 8 goli. Najpierw w Warszawie, mimo szybko zdobytej bramki przez Krzysztofa Mączyńskiego, to podopieczni Adama Nawałki musieli gonić wynik, co ostatecznie udało się za sprawą Arkadiusza Milika. Później w Glasgow, spotkanie miało jeszcze bardziej dramatyczny przebieg. Do 93. minuty Polacy przegrywali 1:2, co oznaczało spadek z drugiego – premiowanego bezpośrednim awansem do Euro – miejsca. W ostatnich sekundach ciężar odpowiedzialności wziął na swoje barki kapitan. Druga tego wieczoru bramka Roberta Lewandowskiego okazała się kluczowa w kontekście wyjazdu na turniej nad Sekwanę.

2:2 R. Lewandowski ratuje punkt dla Polski

ROZGRZEWKA PRZED SZWECJĄ 

Po raz ostatni obie reprezentacje zagrały ze sobą w 2022 roku. Towarzyski mecz w Glasgow był próbą generalną przed decydującym pojedynkiem barażowym ze Szwecją (o awans do mistrzostw świata w Katarze). Jeszcze miesiąc wcześniej do spotkania ze Szkotami w ogóle nie miało dojść. Według pierwotnych planów 24 marca Wyspiarzy czekał barażowy mecz z Ukrainą, a Polaków z Rosją w Moskwie. Ale wobec zbrojnej napaści Rosji na Ukrainę, FIFA – po protestach PZPN-u i innych federacji (na czele ze szwedzką i czeską) – wykluczyła Sborną z rozgrywek. Polska otrzymała walkower, a spotkanie Szkocji z Ukrainą zostało przesunięte na czerwiec. W związku z luką w terminarzu biało-czerwoni zagrali z gospodarzami na Hampden Park. Nasza kadra nie zachwyciła, lepsze wrażenie sprawili Szkoci, którzy przewagę udokumentowali golem Kierana Tierney’a. Ale mecz zakończył się szczęśliwym dla nas remisem, który w doliczonym czasie uratował z rzutu karnego Krzysztof Piątek.

BILANS 11 MECZÓW ZE SZKOCJĄ: 3 ZWYCIĘSTWA POLSKI – 6 REMISÓW – 2 PORAŻKI, BRAMKI: 15:14.

 

Skrót meczu