Andrzej Kobylański 1993/2009.Andrzej Kobylański 1993/2009.
KronikiAndrzej Kobylański
Andrzej Kobylański
Autor: Adrian Woźniak
Data dodania: 30.07.2021
FOT. PAP/PZPNFOT. PAP/PZPN

Dobry pływak nie boi się głębokiej wody. Z piłkarzami jest podobnie. Ten posiadający wysokie umiejętności po przejściu do lepszego klubu z pewnością sobie poradzi. I tak było z Andrzejem Kobylańskim, który po wywalczeniu srebrnego medalu na igrzyskach w Barcelonie (1992) przeniósł się z Siarki Tarnobrzeg do 1. FC Köln. Dla polskiego pomocnika było to duże wyzwanie. Jednak ponad 200 meczów rozegranych w kilku klubach na poziomie 1. i 2. Bundesligi pokazało, że dobry piłkarz także nie utonie.

DEBIUT

O wychowanku KSZO Ostrowiec Świętokrzyski chodzą słuchy, że nim został nominalnym pomocnikiem (czasem napastnikiem) grał na każdej pozycji – nawet na bramce. Dopiero w Tarnobrzegu na talencie „Kobiego” poznał się trener Janusz Gałek. Temu szkoleniowcowi zawdzięcza najwięcej. Właśnie z Siarki Kobylański trafił w 1992 roku do kadry olimpijskiej Janusza Wójcika. Na igrzyskach wystąpił w trzech meczach: ze Stanami Zjednoczonymi (2:2), Katarem (2:0) i Hiszpanią (2:3).

Sam występ na igrzyskach był niesamowitym przeżyciem, a nam w dodatku udało się wrócić z medalem. Finał był loterią, trzecią bramkę straciliśmy w ostatnich sekundach spotkania. Ale i tak uważam, że osiągnęliśmy sukces. Mam to „srebro” w domu w Ostrowcu, od czasu do czasu wyciągam je i oglądam z sentymentem.
Andrzej Kobylański
PORTAL GOL24.PL, 30 kwietnia 2020 r.

Jeszcze w tym samym roku zadebiutował w pierwszej reprezentacji Polski. Było to 18 listopada w spotkaniu towarzyskim z Łotwą (1:0) na stadionie Jezioraka w Iławie. W zespole prowadzonym przez Andrzeja Strejlaua zagrali wówczas m.in. Adam Matysek, Tomasz Wałdoch, Ryszard Staniek i Grzegorz Mielcarski.

OSTATNI MECZ

Wydawało się, że po przenosinach do Niemiec kariera Kobylańskiego w kadrze nabierze rozpędu. Nic takiego się jednak nie stało. Licznik „Kobiego” zatrzymał się na zaledwie 6 spotkaniach towarzyskich.

Selekcjonerzy mieli różne wizje, nie do każdej pasowałem. Dumny jestem, że dostąpiłem zaszczytu gry w reprezentacji.
Andrzej Kobylański
WYWIAD W TYGODNIKU „Piłka Nożna” z 2 czerwca 2020 r.

Ostatni jego występ w kadrze miał miejsce 13 kwietnia 1993 roku na obiekcie Radomiaka, gdzie Polacy zmierzyli się z Finlandią (2:1). Na murawie pojawili się wtedy m.in. Aleksander Kłak, Piotr Świerczewski, Dariusz Adamczuk i Marek Leśniak.

PO KARIERZE

Nigdy nie należał do najgrzeczniejszych, o czym zresztą sam mówił. Dlatego też jeszcze w trakcie kariery zdecydował się na nietypowy krok. Wraz z przyjacielem założył firmę ochroniarską, działającą głównie w Ostrowcu Św., Lipsku i Starachowicach.

Nie było to jedyne zajęcie medalisty olimpijskiego. Po zakończeniu kariery trenował juniorów Energie Cottbus, a także był szefem działu skautingu w tym klubie. W Polsce pracował jako drugi trener Cracovii oraz dyrektor sportowy Korony Kielce.

W jego ślady poszedł urodzony w Niemczech syn Martin, który grał w juniorskich reprezentacjach naszych zachodnich sąsiadów i młodzieżowych kadrach Polski.

SUKCESY

► Srebrny medal igrzysk w Barcelonie (1992)