Igrzyska olimpijskie 1992
08.08.1992 / sobota 20:00
CAMP NOU, BARCELONA, Liczba widzów: 95000

Polska

2:3

Hiszpania

wynik do przerwy 1:0

45' W. Kowalczyk
75' R. Staniek
Gole
65' F. Abelardo
70' F. Kiko
90' F. Kiko
31' T. Wałdoch
74' W. Kowalczyk
Kartki

Skrót meczu

13:36

Playlista

Skrót meczu

POL

2:3

ESP
13:36

1. połowa

POL

2:3

ESP
47:58

2. połowa

POL

2:3

ESP
47:09

Niecelny strzał A. Ferrera

POL

2:3

ESP
00:29

Strzał głową Lopeza w poprzeczkę

POL

2:3

ESP
00:28

Zmarnowana szansa Abelardo i akcja W. Kowalczyka

POL

2:3

ESP
00:33

1:0 Gol W. Kowalczyka, asysta A. Kłaka

POL

2:3

ESP
01:15

Niecelny strzał A. Juskowiaka

POL

2:3

ESP
00:39

Strzał A. Juskowiaka, interwencja Toniego

POL

2:3

ESP
00:37

1:1 Gol Abelardo, asysta J. Guardioli

POL

2:3

ESP
01:06

1:2 Gol Kiko

POL

2:3

ESP
01:08

2:2 Gol R. Stańka, asysta J. Brzęczka

POL

2:3

ESP
01:12

2:3 Gol Kiko

POL

2:3

ESP
00:22
Pokaż więcej multimediów

Mecz Polska 2:3 Hiszpania 08.08.1992

Prawie sto tysięcy ludzi na słynnym Camp Nou i trzecia w historii polskiej piłki gra o olimpijskie złoto. Kto by nie chciał mieć w życiorysie tak spektakularnego wydarzenia? Doświadczyło go ostatecznie dwunastu wspaniałych, którzy z orłem na piersi pojawili się na boisku w finale igrzysk w Barcelonie. Zespół Janusza Wójcika zagrał znakomicie. Biało-czerwoni prowadzili do przerwy, a po stracie dwóch bramek pokazali charakter i strzelili wyrównującego gola. Niestety, gdy wszyscy czekali już na dogrywkę, Hiszpanie jeszcze raz wpakowali piłkę do naszej siatki. Srebrni medaliści byli w kraju witani jak bohaterowie, a warszawska FSO osłodziła im gorycz porażki w ostatnim meczu, wręczając każdemu z piłkarzy kluczyki do... złotego poloneza caro.

W jakiej formie były oba zespoły? Odpowiedź w porównaniu pięciu poprzednich spotkań.

Poprzednie mecze

Data Mecz Rozgrywki
POL

2:0

KUW
Igrzyska olimpijskie 1992
ITA

0:3

POL
Igrzyska olimpijskie 1992
USA

2:2

POL
Igrzyska olimpijskie 1992
POL

2:0

QAT
Igrzyska olimpijskie 1992
POL

6:1

AUS
Igrzyska olimpijskie 1992
Data Mecz Rozgrywki
ESP

4:0

COL
Igrzyska olimpijskie 1992
ESP

2:0

EGY
Igrzyska olimpijskie 1992
ESP

2:0

QAT
Igrzyska olimpijskie 1992
ESP

1:0

ITA
Igrzyska olimpijskie 1992
ESP

2:0

GHA
Igrzyska olimpijskie 1992

Zobacz co się wydarzyło na boisku (gole, kartki, zmiany, ustawienia) klikając kolejne minuty na osi czasu.

Składy / przebieg meczu

Sędzia meczu: Jose Torres Cadena

3–5–2

20 W. Kowalczyk
11 A. Juskowiak
2 M. Jałocha
15 A. Kobylański
6 D. Gęsior
10 J. Brzęczek
13 R. Staniek
4 M. Koźmiński
3 T. Łapiński
5 T. Wałdoch
1 A. Kłak

3–4–3

20 P. Alfonso
19 F. Kiko
8 L. Enrique
3 M. Lasa
17 R. Berges
9 P. Guardiola
2 A. Ferrer
4 R. Solozabal
10 F. Abelardo
5 J. Lopez
13 A. Toni

Rezerwowi

7 P. Świerczewski

Rezerwowi

7 J. Amavisca
  • Gol
  • Gol samobójczy
  • Żółta kartka
  • Czerwona kartka
  • Zmiana
  • Wejście na boisko
  • Zejście z boiska

Coś dla miłośników boiskowej matematyki. Niektóre statystyki prezentowane w tym miejscu nigdy nie zostały opublikowane i są efektem pracy redakcji Biblioteki.

Statystyki

Polska
2 : 3
Hiszpania

Ofensywa

8
Wszystkie strzały
20
2
Strzały niecelne
11
6
Strzały celne
9
5
Rzuty rożne
8

Walka

42%
Posiadanie piłki
58%

Upomnienia

2
Żółte kartki
0
0
Czerwone kartki
0

Defensywa

1
Spalone
4

Całe podziemia stadionu Nou Camp to jakby gigantyczny, absolutnie wyciszony i zamknięty sarkofag. Dopiero gdy drużyny powoli wychodzą z podziemi tego sarkofagu na murawę na oświetlone ogromnymi reflektorami zielone pole, a wokół tego pola wypełnione ludźmi trybuny ryczą, wyją, bębnią, z doskonałej ciszy nagle wpada się w dudniący kocioł – i wtedy dopiero człowiek czuje, co to znaczy grać u siebie, a co u obcych. Najpierw więc dochodził nas zaledwie wielki szum, gdy zaś tysiące kibiców ujrzało nas wychodzących z tunelu, zagłuszył wszystko jeden wielki ryk. Słabszych zawodników mógł on przerazić. Nie ma co ukrywać, również dla mnie był to chyba pierwszy mecz przy tak licznej publiczności.

Fragment książki Janusza Wójcika „Jego biało-czerwoni”; Krajowa Agencja Promocyjna, Warszawa 1999
Z sarkofagu do piekła

Futbolowy album ze zdjęciami. W tym miejscu możesz zobaczyć najważniejsze wydarzenia okiem najwybitniejszych fotoreporterów czołowych polskich i światowych agencji.

Galeria zdjęć

Każdy mecz ma swoich bohaterów. Poniżej przedstawiamy tych, którzy naszym zdaniem odegrali ważne role w tym spotkaniu.

POSTACIE MECZU

POMOCNIK

Jerzy Brzęczek

W reprezentacji od 19.05.1992

Sukcesu na igrzyskach w Barcelonie nie byłoby z pewnością bez kapitana olimpijskiej drużyny. Jerzy Brzęczek poprowadził reprezentację do srebrnego medalu, występując we wszystkich sześciu spotkaniach. W polskiej lidze grał w Olimpii Poznań, Lechu Poznań, Górniku Zabrze i GKS-ie Katowice, za granicą przywdziewał barwy kilku klubów austriackich i izraelskiego Maccabi Hajfa. Po pożegnaniu z profesjonalną grą w piłkę w 2009 roku Brzęczek postawił na karierę trenerską. Prowadził m.in. Raków Częstochowa, Lechię Gdańsk, GKS Katowice i Wisłę Płock. Jego praca zaowocowała nominacją na funkcję selekcjonera reprezentacji Polski. Jako następca Adama Nawałki został zaprezentowany 23 lipca 2018 roku.

POMOCNIK

Pep Guardiola

W reprezentacji od 14.10.1992

Wśród złotych medalistów igrzysk 1992 roku nie brakuje piłkarzy, którzy później osiągali wielkie sukcesy w seniorskim futbolu. W przypadku Pepa Guardioli są to osiągnięcia zarówno w roli zawodnika, jak i trenera. Na boisku w barwach Barcelony wywalczył praktycznie wszystkie możliwe do zdobycia trofea – na czele z Pucharem Europy w 1992 roku. Po latach z Dumą Katalonii powtórzył ten wyczyn już jako trener, dwukrotnie zwyciężając w Lidze Mistrzów. Był też mistrzem Niemiec z Bayernem Monachium i mistrzem Anglii z Manchesterem City. Jego kolegą z boiska ze złotej drużyny olimpijskiej jest m.in. późniejszy selekcjoner reprezentacji Hiszpanii – Luis Enrique.

Zbliżał się koniec meczu, doszedłem do wniosku, że czas szykować zimne napoje na zbliżającą się dogrywkę. Kątem oka dojrzałem, jak hiszpański masażysta wnosił je w ogromnych pojemnikach. W tym samym momencie widzę też, że Marek Koźmiński, zamiast wybić piłkę normalnie, tak jak chciał, w pole lub na aut, kiksuje, piłka idzie na rzut rożny, jeszcze sobie myślę: „Kurczę, żeby z tego nie było kłopotów”, a tu już korner wyegzekwowany, zaczyna się ogromne zamieszanie, Hiszpanie wycofują piłkę, Kiko strzela z rozpaczą i widzę, że Kłak już wyciąga piłkę z siatki. Koniec meczu – koniec pieśni. Aż siadłem. W jednej sekundzie uszło ze mnie całe powietrze.

Fragment książki Janusza Wójcika „Jego biało-czerwoni”; Krajowa Agencja Promocyjna, Warszawa 1999
Koniec meczu – koniec pieśni

NA STARYCH SZPALTACH

FUTBOLOWE ABECADŁO

IGRZYSK W BARCELONIE

Autor: Krzysztof Jaśniok

A – jak Anglicy. Na igrzyskach nie mogli wystawić reprezentacji, ale to mecze z nimi zbudowały drużynę, która potem sięgnęła po srebro w Barcelonie. Droga do turnieju olimpijskiego wiodła bowiem przez eliminacje młodzieżowych mistrzostw Europy. Biało-czerwoni trafili do mocnej grupy z Irlandią, Turcją i właśnie Anglikami. Wygrali ją bez straty punktu, a Synów Albionu pokonali 1:0 w Londynie i 2:1 w Pile.


B – jak bogacze. Traf chciał, że drużyna Janusza Wójcika trafiła w turnieju na rywali z państw, w których PKB na mieszkańca przekraczało wówczas dziesięciokrotnie dochód przeciętego Polaka. Na szczęście nie były to futbolowe potęgi. Zarówno szejków z Kuwejtu, jak i tych z Kataru pokonaliśmy 2:0, a z rządzącymi na światowych giełdach Amerykanami uzyskaliśmy remis 2:2, co dało nam awans do ćwierćfinału.


C – jak czerwień. Włosi byli głównym faworytem do złota w Barcelonie. Dino Baggio, Demetrio Albertini czy Renato Buso to nazwiska już wówczas dobrze znane kibicom na całym świecie. W meczu z Polską jednak zupełnie puściły im nerwy. Szybko stracili gola, a potem seryjnie „łapali” kartki. Przed przerwą zobaczyli pięć żółtych, a gdy po wznowieniu gry Ryszard Staniek podwyższył na 2:0, wpadli w furię i zrobiło się czerwono. Mecz skończyli w dziewiątkę. 


D – jak demolka. W półfinale biało-czerwoni zmierzyli się z Australią. Socceroos w grupie pokonali Duńczyków, czyli naszych pogromców w ćwierćfinale MME, a potem sensacyjnie uporali się ze Szwedami. Z Polakami nie mieli szans. Andrzej Juskowiak i Wojciech Kowalczyk strzelili im w sumie pięć goli, Shaun Murphy zaliczył samobója i skończyło się wynikiem 6:1. „Polonia demoledor” – pisała potem hiszpańska prasa.


E – jak española furia. Kolejny trudny termin z Półwyspu Iberyjskiego. Wymyślono go już wiek temu, gdy Hiszpanie po raz pierwszy stanęli na podium mistrzowskiej imprezy. Na igrzyskach w Antwerpii w 1920 roku grali ambitnie, atakowali wściekle i zdobyli srebro. Tak samo nazwano drużynę, która szła od zwycięstwa do zwycięstwa na olimpiadzie 72 lata później. Do meczu z Polakami „furia española” w Barcelonie nie straciła nawet jednej bramki!

F – jak finał. Dla biało-czerwonych już trzeci w ciągu 20 lat. Pierwszy, który z trybun oglądało prawie sto tysięcy ludzi, i niestety też – drugi przegrany. Zaczęło się pięknie, bo do przerwy prowadziliśmy po strzale Wojciecha Kowalczyka. Potem były dwa gole Hiszpanów i znów wielki zryw polskiej drużyny, zakończony trafieniem Ryszarda Stańka po kapitalnym podaniu Jerzego Brzęczka. Niestety, nadeszła fatalna dla nas ostatnia minuta…


G – jak goleador. Jeśli polska kadra wracała z igrzysk z medalem, to zawsze także z tytułem króla strzelców. W Monachium sięgnął po niego Kazimierz Deyna, w Montrealu – Andrzej Szarmach, a w Barcelonie – Andrzej Juskowiak. Piłkarz poznańskiego Lecha przed olimpiadą podpisał kontrakt ze Sportingiem Lizbona i portugalscy dziennikarze nadali mu ksywkę „Żusko”. Hiszpanie mówili o nim raczej goleador.


H – jak Hutnik. Ten dziś już trochę zapomniany klub z krakowskiej Nowej Huty wysłał do Barcelony dwóch piłkarzy: Mirosława Waligórę i Marka Koźmińskiego. Król strzelców ekstraklasy furory na igrzyskach nie zrobił, za to lewy obrońca lub pomocnik zachwycił skautów w meczach z Włochami i USA. Po olimpiadzie na pniu został kupiony przez włoskie Udinese Calcio.


I – jak innowacja. W latach 70. i 80. w piłce dominowały dwa systemy gry: 4-3-3 i 4-4-2. Na igrzyskach w Barcelonie modne stało się ustawienie z trójką obrońców, które preferowało już wówczas kilka klubów włoskich. Lubiący taktyczne nowinki Janusz Wójcik też podjął ryzyko, stawiając w defensywie na Tomaszów Wałdocha i Łapińskiego oraz Marka Koźmińskiego. Nierozłączne trio rozbijało akcje rywali od meczu z Kuwejtem do wielkiego finału.


J – jak Juan Carlos. Honorowy gość, którego polscy kibice woleliby nie widzieć na trybunach Camp Nou podczas potyczki o złoto. Wiadomo było, że kiedy król zaszczyca swoją obecnością mecz reprezentacji Hiszpanii, ta zawsze wygrywa. I tak się stało. Monarcha wprawdzie zasiadł w loży honorowej mocno spóźniony, ale – można rzec – w samą porę. Jego poddani przegrywali wówczas 0:1, ale ostatecznie doprowadzili do zwycięstwa.

K – jak kiełbasa. W czasach rodzącego się kapitalizmu w Polsce towar bardzo deficytowy. W słowniku Janusza Wójcika mięso i wędliny miały za to wyjątkową podaż. Przed wyjściem na boisko motywował drużynę słynnym okrzykiem: „No, chłopaki, kiełbasy w górę!”. Przepadał też, pewnie nieprzypadkowo, za językiem fryzjerskiej braci. Starsi kibice znają przecież jego powiedzenie o „goleniu frajerów”.


L – jak limit wiekowy. Na igrzyskach w Barcelonie na wniosek UEFA wprowadzono zasadę, że w turnieju mogą zagrać tylko zawodnicy, którzy nie ukończyli jeszcze 23. roku życia. Stało się tak, by piłka na olimpiadzie nie konkurowała z rozgrywanymi w tych samych latach mistrzostwami Europy. Cztery lata później w Atlancie wprowadzono możliwość powołania do składu trzech starszych zawodników.


Ł – jak łamańce językowe. Trzeba przyznać, że zagraniczni dziennikarze komentujący mecze Polaków nie mieli łatwej roboty. Takie nazwiska, jak Brzęczek, Kowalczyk, Koźmiński, Świerczewski czy Gęsior, przechodziły im przez usta w wielu alternatywnych wersjach. Błędy popełniano też w tekstach prasowych. Słynna „L’Equipe” w relacji z finału poświęciła duży artykuł kapitanowi naszej drużyny, przedstawiając go jako… Jerzy Breckzeck.


M – jak mundial. Spośród dwudziestu piłkarzy, którzy pojechali na igrzyska do Barcelony, tylko trzem było dane zagrać później na mistrzostwach świata. Marek Koźmiński, Tomasz Wałdoch i Piotr Świerczewski czekali na tę szansę długie dziesięć lat. Mundialu w Korei Południowej i Japonii dobrze jednak nie wspominają. Odpadliśmy z turnieju już po fazie grupowej.


N – jak nowicjusz. Gdy Janusz Wójcik obejmował stanowisko trenera kadry młodzieżowej, miał 36 lat i niewielkie doświadczenie szkoleniowe. Jego największym sukcesem było wprowadzenie Jagiellonii do ekstraklasy. Niewielu wierzyło, że wywalczy olimpijski awans, a gdy tego dokonał, pojawił się pomysł, by wysłać do Barcelony selekcjonera o bardziej znanym nazwisku. Podobno w grę wchodził nawet… ówczesny prezes PZPN, Kazimierz Górski. Jak się skończyło, wiadomo.

O – jak olé! Hiszpanie zwykli wznosić ten okrzyk raczej podczas corridy, ale na piłkarskich stadionach przyjął się on już w latach 80. XX wieku. Jako pierwsi każde celne podanie swojej drużyny nagradzali tak Baskowie z San Sebastian. Kibiców Realu Sociedad wkrótce zaczęli naśladować fani innych drużyn z Półwyspu Iberyjskiego. Podczas olimpijskiego finału gromkie „olé!” było słychać od pierwszej do ostatniej minuty.


P – jak polonez caro. Cud techniki z warszawskiej FSO. Przed wyjazdem kadry na igrzyska polskim piłkarzom obiecano, że jeśli przywiozą medal, każdy z nich dostanie w nagrodę samochód. W ten sposób cud techniki z fabryki na Żeraniu w limitowanej serii dwudziestu egzemplarzy trafił w ręce piłkarzy Janusza Wójcika. Żeby poprawić chłopakom humory, każde auto polakierowano na złoty kolor.


Q – jak Queen. Zanim jeszcze „We Are the Champions” zaczęto puszczać przy okazji fetowania każdego triumfu w każdej dyscyplinie sportu, utwór Freddiego Mercury’ego i spółki rozbrzmiewał w polskiej szatni podczas igrzysk roku 1992. Aleksander Kłak włączał go przed kolejnymi meczami, licząc, że zmotywuje w ten sposób kolegów do lepszej gry. Amulet stracił moc dopiero w finale.


R – jak Re di Genova. Czyli po włosku Król Genui. Wojciech Kowalczyk zyskał to miano w 1991 roku, gdy w ćwierćfinale Pucharu Zdobywców Pucharów zdobył dwie bramki w meczu z Sampdorią i zapewnił Legii Warszawa sensacyjny awans do kolejnej rundy. Rok później w Barcelonie 20-latek z Bródna potwierdził swój talent. Z dorobkiem 4 goli znalazł się wśród najlepszych strzelców turnieju olimpijskiego.


S – jak sponsor. Być może nie byłoby sukcesu ekipy Janusza Wójcika, gdyby już na początku jego przygody z kadrą nie powołano fundacji, która była jej zapleczem finansowym. Trenerowi udało się namówić do współpracy znanego biznesmena i wielkiego miłośnika piłki nożnej Zbigniewa Niemczyckiego. Dzięki temu młodzi zawodnicy otrzymywali specjalne stypendia, a drużyna miała znakomite warunki do przygotowań.

T – jak testosteron. Przed wyjazdem Polaków do Barcelony wybuchła afera nazwana potem przez Janusza Wójcika „burzą w szklance wody”. Media obiegła wiadomość, że podczas zgrupowania przeprowadzono kontrolne badania antydopingowe, które u trzech piłkarzy wykazały podwyższony poziom testosteronu. Ich wyników oficjalnie nigdy nie ujawniono. Podczas igrzysk nasi piłkarze byli sprawdzani wielokrotnie i testy nie wykazały obecności w ich organizmach zabronionych substancji.


U – jak uwertura. Jeśli medal olimpijski miał być dla każdego z naszych piłkarzy wstępem do wielkiej kariery, to w kilku przypadkach tak się nie stało. Z dwudziestoosobowej kadry trzech zawodnikom nie było dane nigdy zagrać w reprezentacji Polski seniorów. Na uwerturze przed wielkim koncertem poprzestali obrońca Marek Bajor, pomocnik Dariusz Koseła i napastnik Mirosław Waligóra.


W – jak Wójt. „Ej wy, wy ludzie tych pogróżek nie kupujta. I choć szaleje wójt, wy wójta się nie bójta!”. Słowa piosenki Wojciecha Młynarskiego dobrze pasują do klimatu, w jakim Janusz Wójcik obejmował polską młodzieżówkę. Wójt od początku uchodził za postać kontrowersyjną i zawsze miał tyluż zwolenników, co zapiekłych wrogów. Broni go wynik. Po 1992 roku żaden polski szkoleniowiec nie zdobył medalu na wielkiej imprezie, a nawet nie wprowadził drużyny do olimpijskiego turnieju.


Z – jak zmiana szyldu. Po igrzyskach pojawił się pomysł, by cała olimpijska kadra wraz z trenerem przejęła rządy w reprezentacji seniorów. Naciskały w tej sprawie media, „za” było też wielu utytułowanych piłkarzy. Koncepcja szybko jednak upadła. Zmiana szyldu nastąpiła dopiero pięć lat później, gdy po przegranych eliminacjach mundialu 1998 szukano człowieka, który podejmie rękawicę i wydźwignie polską piłkę z kryzysu. Janusz Wójcik ruszył ze swoją drużyną do boju o Euro 2000, ale tym razem przegrał. To był łabędzi śpiew bohaterów z Barcelony.

Z NOTATNIKA STATYSTYKA

Autor: Wojciech Frączek

Statystyczne ciekawostki przygotowane przez cenionego dziennikarza sportowego Wojciecha Frączka.

  1. MECZOWY RENTGEN

    ► Trzeci wielki finał igrzysk olimpijskich z udziałem reprezentacji Polski i druga w nim porażka
    ► Drugi mecz reprezentacji na igrzyskach olimpijskich rozegrany 8 sierpnia (poprzedni zakończył się zwycięstwem 5:4 nad Wielką Brytanią 56 lat wcześniej)
    ► W drużynie rywali grało dwóch późniejszych światowej sławy trenerów: Pep Guardiola i Luis Enrique

  2. SERIE I SERIALE

    ► Szósty mecz reprezentacji Polski na Camp Nou (licząc także kadrę A) i druga porażka (bilans dodatni 3-1-2)
    ► Druga seria trzech meczów na Camp Nou w wielkich turniejach zakończona porażką (poprzednio w finałach MŚ w 1982 porażka 0:2 w półfinale z Włochami)
    ► 80. gol (drugi dla Hiszpanii) stracony na igrzyskach olimpijskich (łącznie z eliminacjami)
    ► Trzeci mecz z Hiszpanią na igrzyskach olimpijskich (łącznie z eliminacjami) i pierwsza porażka (poprzednie dwa zakończyły się naszym zwycięstwem 2:0)
    ► 20. porażka reprezentacji na igrzyskach olimpijskich (łącznie z eliminacjami)

  3. JUBILEUSZE I REKORDY

    ► Pobity rekord reprezentacji liczby kolejnych meczów ze zdobytą bramką (10) na igrzyskach olimpijskich
    ► 70. mecz reprezentacji na igrzyskach olimpijskich (łącznie z eliminacjami)
    ► Pierwszy wyjazdowy mecz reprezentacji na igrzyskach olimpijskich, wszystkie poprzednie były rozegrane na neutralnym boisku

SPOTKANIE PO LATACH

Najciekawsze, najważniejsze, a często unikatowe. Tu zobaczysz materiały wideo dotyczące polskiego futbolu.