Polska - Szwecja 2:0 (29.03.2022).Polska - Szwecja 2:0 (29.03.2022).
KronikiAbecadło kapitana - Roberta Lewandowskiego
Abecadło kapitana - Roberta Lewandowskiego
Autor: Adrian Woźniak
Data dodania: 21.08.2022
FOT. CYFRASPORTFOT. CYFRASPORT

Nikogo nie trzeba przekonywać, jak ważną postacią dla reprezentacji Polski jest Robert Lewandowski. Jedni to zdanie podzielają, drudzy znajdą tysiące powodów dla udowodnienia swojej tezy, że jest wręcz odwrotnie. O „Lewym” można powiedzieć bardzo wiele. To jeden z najlepszych piłkarzy na świecie, na którym na początku kariery nie poznano się w Legii Warszawa. To przykład dla młodych adeptów piłkarstwa, który udowodnił, że dzięki ciężkiej pracy, można wiele osiągnąć. To podpora drużyny narodowej i kapitan przez duże „K”.

 

A – jak Anna. Małżonka. Poznali się latem 2007 roku na Mazurach podczas wyjazdu integracyjnego studentów warszawskiej AWF. Jak sama przyznała, nie gustowała w piłkarzach, ale „Lewy” od razu wpadł jej w oko. Jako że oboje trenowali w Pruszkowie, mieli okazje do częstszych spotkań. 22 czerwca 2013 roku zostali małżeństwem. Anna Lewandowska stała się z czasem jedną z bardziej znanych trenerek personalnych w Polsce i ekspertek od zdrowego odżywiania.


B – jak Bayern. Przez 8 lat miejsce pracy Roberta. To klub, dzięki któremu „Lewy” stał się jednym z najlepszych napastników na świecie. W Monachium Lewandowski wygrał wszystko, co było do wygrania – od mistrzostw i Pucharów Niemiec, przez Superpuchary tego kraju, po triumf w Lidze Mistrzów, Superpucharze Europy i Klubowych Mistrzostwach Świata.


C – jak Cezary. Kucharski – były agent piłkarza. Poznali się przypadkiem zimą 2008 roku. „Kucharz” wypatrzył „Lewego” na treningu w Zniczu Pruszków. To on wytransferował Roberta do Lecha Poznań, Borussii Dortmund, a potem do Bayernu Monachium. Współpraca obu panów trwała ponad 10 lat. Zakończyła się w 2018 roku, w niezbyt miłych okolicznościach.

Robert Lewandowski (Borussia Dortmund).Robert Lewandowski (Borussia Dortmund).
FOT. EAST NEWS

Ten obrazek do dziś niektórzy wspominają z łezką w oku. Tak prezentowało się polskie trio z Dortmundu, czyli Robert Lewandowski, Łukasz Piszczek i Jakub Błaszczykowski.

D – jak Dortmund. Pierwszy zagraniczny przystanek w karierze. Gdy w 2014 roku przenosił się do miejscowej Borussii, nie mógł przypuszczać, że stanie się idolem tamtejszej publiczności. Początki nie były łatwe. Różnica między polską ekstraklasą a Bundesligą była kolosalna. Dzięki ciężkiej pracy Robert wywalczył w końcu miejsce w składzie BVB i nie oddał go już do końca pobytu w tym klubie.


E – jak Euro 2012. Pierwszy poważny turniej Lewandowskiego z udziałem reprezentacji Polski. Szkoda tylko, że niezakończony happy endem. Już na inaugurację z Grecją (1:1) „Lewy” trafił do siatki przeciwnika. Skończyło się jednak podziałem punktów. Był to jego jedyny gol strzelony podczas polsko-ukraińskiego Euro 2012.

1:0 Gol R. Lewandowskiego, asysta J. Błaszczykowskiego

F – jak Furtok. Jan – przez 20 lat był najskuteczniejszym Polakiem w historii niemieckiej Bundesligi, jak również napastnikiem, który zdobył najwięcej bramek w jednym sezonie (20) dla swojego klubu. Rodaka przebił dopiero Lewandowski – i to jeszcze w czasach gry dla Borussii Dortmund (22 gole w sezonie 2011/2012, a w kolejnym o 2 więcej).


G – jak Gerd. Müller – czyli legenda Bayernu Monachium i reprezentacji Niemiec. Przez lata do napastnika Bawarczyków należał rekord liczby strzelonych goli w jednym sezonie (40). Wydawało się, że jest on nie do pobicia. Tak było do 2021 roku. Ta sztuka udała się polskiemu snajperowi. Zdobywając 41 bramek „Lewy” przekroczył barierę ustanowioną przez „Der Bombera”. Zmagający się z chorobą Alzheimera Niemiec nie był świadom, że stracił swój rekord. Müller zmarł 15 sierpnia 2021 r., w wieku 75 lat.


H – jak Hiszpania. Od lat był to wymarzony kierunek Lewandowskiego. Niegdyś marzyła mu się gra w Realu Madryt, ale do transferu nigdy nie doszło. Sen o La Lidze udało się spełnić w lipcu 2022 roku. Po wielomiesięcznej sadze transferowej „Lewy” opuścił Bayern i został zaprezentowany jako nowy nabytek FC Barcelona.

Robert Lewandowski (FC Barcelona, 2022)Robert Lewandowski (FC Barcelona, 2022)
FOT. EAST NEWS

Robert Lewandowski już w barwach FC Barcelona podczas przedsezonowego towarzyskiego spotkania z Realem Madryt, które zostało rozegrane w Stanach Zjednoczonych.

I – jak inwestycje. By móc inwestować, trzeba posiadać odpowiednie środki finansowe i znać się na rzeczy (lub też mieć odpowiednich doradców). Inwestycje poczynione przez Lewandowskiego przyniosły mu spory zastrzyk gotówki. Według tygodnika „Wprost” reprezentant Polski znalazł się w 2018 roku w zestawieniu 100 najbogatszych Polaków. 


J – jak Jürgen. Klopp – człowiek, który miał ogromny wpływ na karierę Lewandowskiego. Pod okiem niemieckiego szkoleniowca „Lewy” rozwinął się jako piłkarz, stał się napastnikiem kompletnym. Pomogła mu też zmiana pozycji w pierwszym sezonie gry w Borussii, gdy z konieczności grywał jako cofnięty napastnik. Gdy nasz zawodnik odchodził do Bayernu, Klopp żegnał go słowami: „Serce mnie boli, że tracę takiego piłkarza”.


K – jak kapitan. W drużynie narodowej przejął opaskę kapitańską od Jakuba Błaszczykowskiego. Początkowo pełnił tę funkcję tymczasowo, pod nieobecność kontuzjowanego Kuby. Jednak udany start w eliminacjach Euro 2016 sprawił, że trener Adam Nawałka postanowił pozostawić ją na ramieniu „Lewego” na stałe.

0:2 Pierwszy gol R. Lewandowskiego w reprezentacji

L – jak Leo. Beenhakker – to właśnie za kadencji holenderskiego trenera zadebiutował w reprezentacji Polski. 10 września 2008 roku biało-czerwoni grali na wyjeździe z San Marino (2:0) w eliminacjach mistrzostw świata 2010. Już w premierowym spotkaniu z orzełkiem na piersi „Lewy” wpisał się na listę strzelców. „Don Leo” już wtedy wróżył Polakowi dużą karierę.


Ł – jak Łotwa. W meczu z tym rywalem w październiku 2019 roku Lewandowski wyśrubował własny rekord liczby zdobytych bramek w reprezentacji (60). Kapitan biało-czerwonych zaliczył 6 mecz w kadrze, w którym strzelił 3 (lub więcej) goli. W Rydze zaliczył hat-ticka, dzięki czemu pobił rekord Włodzimierza Lubańskiego, który miał 5 takich występów. Po spotkaniu z Łotwą (3:0) „Lewy” został samodzielnym liderem klasyfikacji reprezentantów z największą liczbą występów w drużynie narodowej (109).

0:3 R. Lewandowski, po strzale K. Grosickiego

M – jak mama. W Polsce mówi się czasem: Gdzie chłop nie może, tam babę pośle. Parafrazując to powiedzenie, można żartobliwie stwierdzić: Gdzie Robert nie może, tam mamę poślę. Od dawien dawna pani Iwona Lewandowska była obecna na wszelkiego rodzaju galach, na których odbierała nagrody w imieniu syna. „Lewy” w tym czasie przebywał z reguły na zgrupowaniach albo grał ważny mecz. Mama na pewno nie narzekała z tego powodu, ale była bardzo dumna z kolejnych osiągnięć Roberta.  


N – jak Nawałka. Adam – to pod wodzą tego selekcjonera Lewandowski stał się największą gwiazdą drużyny narodowej oraz jej kapitanem. Trener Nawałka niezwykle cenił sobie zdanie „Lewego” i często – jak twierdzili wtajemniczeni – konsultował z Robertem każdą swoją decyzję.


O – jak odrzucony. Jako dziecko marzył o tym, aby zagrać w Legii Warszawa. Był to klub, któremu kibicował również jego ojciec. Ale w stolicy nie poznali się na talencie napastnika, mimo że drużyna dość często cierpiała na brak rasowego snajpera. W Warszawie Robert występował tylko w rezerwach Legii. Gdy kończył mu się kontrakt, leczył kontuzję. W klubie stwierdzono, że jest za mało utalentowany i bez żalu go pożegnano. „Lewy” odchodził ze łzami w oczach. W jego miejsce wolano sprowadzić Hiszpana Mikela Arruabarrenę, który okazał się wielkim nieporozumieniem.


P – jak Pruszków i Poznań. Po tym jak został odrzucony przez Legię przeniósł się do Pruszkowa. W Zniczu imponował skutecznością, przez co zwrócił na siebie uwagę Lecha Poznań. Klub ze stolicy Wielkopolski zrobił wszystko, aby pozyskać utalentowanego napastnika, a przy okazji – zagrać na nosie warszawskiej Legii. I ta sztuka powiodła się przedstawicielom Kolejorza. Lewandowski udowodnił w Poznaniu, jak bardzo pomylono się co do niego w Warszawie. W Lechu wywalczył koronę króla strzelców i wypromował się do reprezentacji Polski oraz zapracował na zagraniczny transfer.

1:0 R. Lewandowski pewnie z rzutu karnego

R – jak rzuty karne. Ten stały fragment gry to mocny punkt polskiego napastnika. „Lewy” wykonuje jedenastki niemal perfekcyjnie. Na jego charakterystyczne „zwolnienie” tuż przed oddaniem strzału nabrał się niejeden bramkarz. Między 2014 a 2018 rokiem Polak mógł się pochwalić imponującą serią 24 wykorzystanych rzutów karnych z rzędu.


S – jak Santpedor. Gmina w Hiszpanii, w prowincji Barcelona, w której na świat przyszedł człowiek niezwykle istotny dla kariery naszego napastnika. Mowa o Josepie (Pepie) Guardioli. To właśnie Hiszpan stał za transferem „Lewego” do Bayernu. Kataloński trener powiedział Polakowi, że uczyni go jeszcze lepszym piłkarzem. Słowa dotrzymał, a sam Lewandowski zawsze bardzo ciepło wypowiadał się o pracy z Guardiolą.


T – jak tata. Pan Krzysztof Lewandowski od początku przygody z piłką wspierał syna, nigdy nie wątpił w jego niebywały talent. Jeździł z młodym Robertem na treningi, motywował do pracy. Nie dane mu było jednak doczekać pierwszego meczu „Lewego” w seniorach. Tata piłkarza zmarł w 2005 roku, w wieku zaledwie 49 lat.


U – jak ulica. W wielu zakątkach Polski natrafimy na ulice noszące imiona znamienitych Polaków – wieszczów, prezydentów, bohaterów narodowych czy papieży. Jednak większość z nich została nadana już po śmierci wspomnianych osób. Kapitana biało-czerwonych taki zaszczyt spotkał jeszcze za życia. W 2017 roku z inicjatywy młodzieży w Kuźni Raciborskiej jedna z ulic zyskała patrona w osobie Roberta Lewandowskiego.

Robert Lewandowski (Bayern Monachium).Robert Lewandowski (Bayern Monachium).
FOT. EAST NEWS

Robert Lewandowski z pamiątkową armatą dla najlepszego strzelca Bundesligi. „Lewy” wygrywał to trofeum siedmiokrotnie, w tym sześciokrotnie jako napastnik Bayernu Monachium.

W – jak Wolfsburg. W 2015 roku Lewandowski zagrał przeciwko popularnym Wilkom spotkanie, które przeszło do historii Bundesligi. Bayern przegrywał u siebie z VfL Wolfsburg (0:1), więc Pep Guardiola posłał do boju swojego napastnika. „Lewy” dał prawdziwy popis gry – w ciągu 9 minut aż 5 razy wpakował piłkę do siatki zdezorientowanego rywala (5:1). Poprzedni niesamowity wyczyn zaliczył 2 lata wcześniej. Gdy reprezentował jeszcze barwy Borussii Dortmund, zdobył cztery bramki w spotkaniu z Realem Madryt (4:1) w półfinale Ligi Mistrzów.


Z – jak Zahavi. Pini – czyli agent od zadań specjalnych. W 2018 roku „Lewy” dołączył do „stajni” izraelskiego menedżera. Zahavi pomagał w transferach m.in. takim graczom jak Didier Drogba, Petr Čech, Javier Mascherano, Carlos Tévez czy Neymar. To za sprawą superagenta z Izraela Lewandowski trafił w lipcu 2022 roku do Barcelony.

 

►ZOBACZ WSZYSTKIE GOLE ROBERTA LEWANDOWSKIEGO W REPREZENTACJI POLSKI