

Spotkanie z Łotwą było ostatnim akordem kobiecej reprezentacji Polski w 2025 roku. Roku udanym dla biało-czerwonych. Rozpoczął się on od awansu do dywizji A Ligi Narodów, a następnie od historycznego, pierwszego występu drużyny narodowej w mistrzostwach Europy. Po turnieju, zakończonym dla Polek na fazie grupowej, selekcjonerka Nina Patalon i jej piłkarki skupiły się na jak najlepszym przygotowaniu do kwalifikacji do mistrzostw świata. Pomóc w tym miała seria meczów towarzyskich. Aż trzy z czterech spotkań rozegrano w Gdańsku, z tą tylko różnicą, że to z Łotyszkami odbyło się nie na Polsat Plus Arenie, lecz na starym obiekcie Lechii Gdańsk przy ulicy Traugutta. Choć biało-czerwone wystąpiły w mocno rezerwowym składzie, nie miały problemów z pokonaniem Łotyszek.





























































22
O. Szperkowska
11
K. Skupień
16
W. Szymaszek
23
D. Misztal
7
O. Domin
10
W. Kaczor
15
Z. Grzywińska
24
M. Sobal



Choć było to spotkanie rozgrywane w terminie UEFA, nie miało już takiej otoczki, jak choćby piątkowe starcie ze Słowenkami, które odbyło się na Polsat Plus Arenie Gdańsk. Tym razem Polki podejmowały reprezentację Łotwy w Gdańskim Ośrodku Sportu, czyli na stadionie przy ul. Traugutta, który jest ich obiektem treningowym podczas zgrupowań. Ale dzięki awansowi bezpośredniemu w Lidze Narodów w czerwcu, kadra otrzymała towarzyski termin, z którego po prostu skorzystała.


Reprezentacja Polski kobiet przed meczem z Łotwą. W górnym rzędzie od lewej: Wiktoria Zieniewicz (kapitanka), Natalia Wróbel, Katarzyna Nowak, Patrycja Sarapata, Emilia Szymczak, Natalia Radkiewicz. W dolnym rzędzie od lewej: Nadia Krezyman, Dominika Grabowska, Aleksandra Zaremba, Paulina Tomasiak, Gabriela Grzybowska.



Zgodnie z zapowiedzią w konfrontacji z Łotwą selekcjonerka Nina Patalon nie wystawiła czołowych zawodniczek. Nie zagrały między innymi kapitan drużyny Ewa Pajor, świetnie broniąca ze Słowenią Kinga Szemik, zdobywczyni zwycięskiej bramki w tym meczu Weronika Zawistowska oraz Martyna Wiankowska, Ewelina Kamczyk i Adriana Achcińska.



To był pierwszy mecz piłkarskiej reprezentacji Polski przy Traugutta 29 od 1987 r., gdy męska kadra zremisowała z Cyprem 0:0. Ponad 38 lat później kobieca reprezentacja pokonała Łotyszki 3:0 w meczu rozegranym o nietypowej porze (wtorek 13:30) przy garstce widzów i polskiej sędzi, którą była Michalina Diakow. Mimo sparingowego charakteru mecz miał międzynarodową oprawę, flagi, hymny i anglojęzycznego spikera.







To było ostatnie spotkanie w tym roku, dlatego zamierzałyśmy go dobrze zakończyć. Chciałyśmy także wykorzystać ten czas na indywidualne aspekty, bo mamy zawodniczki rywalizujące na najwyższym światowym poziomie, ale także takie, które dopiero wchodzą do kadry i zaczynają swoją przygodę z reprezentacją. Zaprezentowały się z bardzo dobre strony, ale nie chcę formułować zbyt daleko idących wniosków, bo dla nich ważne jest, aby cały czas miały kontakt z rywalizacją na arenie międzynarodowej. Pamiętajmy, że nasza drużyna jest bardzo młoda, a takie mecze jak dzisiaj z seniorkami Łotwy taki kontakt zapewniają.




Patrycja Sarapata i Magdalena Sobal rozgrywały odpowiednio – trzecie i drugie spotkanie w drużynie narodowej. Pierwsza z wymienionych zawodniczek debiutowała w kadrze podczas październikowego meczu z Holandią (0:0) na Polsat Plus Arenie w Gdańsku. Był to jednak bardzo krótki występ, na murawie pojawiła się w doliczonym czasie. Pod koniec listopada zaliczyła 5 minut w starciu ze Słowenią (1:0). Dopiero konfrontację z Łotwą rozpoczęła w wyjściowym składzie. I to właśnie Sarapata jako pierwsza trafiła do siatki, zdobywając premierową bramkę w reprezentacji. Z debiutanckiego gola cieszyła się również Sobal, która ustaliła wynik spotkania. Napastniczka Servette Genewa długo czekała na ponowny występ w kadrze. Po raz pierwszy zagrała w niej dwa lata wcześniej, w meczu z Ukrainą (2:1) w Lidze Narodów 2023/24 (weszła na boisko w 85. minucie).

