

Trener na trudne czasy. Po igrzyskach w Montrealu z funkcji selekcjonera biało-czerwonych zrezygnował Kazimierz Górski. „Wejść w buty" legendarnego szkoleniowca, który przywoził medale z mistrzostw świata oraz igrzysk olimpijskich to olbrzymie ryzyko, ale również ogromna pokusa i nobilitacja. Szczególnie dla kogoś z wielkimi ambicjami. A taką osobą był na pewno Jacek Gmoch. W sierpniu 1976 roku przyleciał ze Stanów Zjednoczonych, by objąć jedną z najważniejszych i najbardziej prestiżowych funkcji w polskim futbolu. A już dwa miesiące później zadebiutował w roli pierwszego w wyjazdowym starciu z Portugalią w el. MŚ. Jak ocenić jego ponad dwuletnią kadencję?
Z jednej strony efektowny awans na argentyński mundial: pierwsze miejsce w grupie z pięcioma zwycięstwami i tylko jednym remisem (1:1 z Portugalią na Stadionie Śląskim), a z drugiej nie do końca udany występ na mistrzostwach świata w 1978 roku. Piąte-szóste miejsce przyjęto z mieszanymi uczuciami. Drużynę będącą mieszanką gwiazd poprzedniego mundialu (Jan Tomaszewski, Jerzy Gorgoń, Władysław Żmuda, Antoni Szymanowski, Henryk Kasperczak, Kazimierz Deyna, Grzegorz Lato, Andrzej Szarmach), młodych i piekielnie zdolnych graczy (Andrzej Iwan, Adam Nawałka, Zbigniew Boniek) oraz wielkiego nieobecnego na poprzednich mistrzostwach świata (Włodzimierza Lubańskiego), stać było na zdecydowanie lepszy wynik. Do dziś wielu ekspertów uważa, że to właśnie „mundialowa drużyna Jacka Gmocha” była tą najlepszą w historii polskiego futbolu. Niestety nie potwierdziła tego w Argentynie.
► Od wygranej 2:0 na wyjeździe do… wygranej 2:0 na wyjeździe. Pierwszy i ostatni mecz Gmocha w roli selekcjonera zakończył się takim samym wynikiem. 16 października 1976 roku biało-czerwoni z przytupem rozpoczęli kwalifikacje do mundialu wygrywając kluczowy mecz z Portugalią w Porto, po dwóch golach niezawodnego Laty. Kadencja Gmocha zakończyła się prawie dwa lata później (6 września 1978 roku) zwycięstwem nad Islandią w Reykjaviku po trafieniach Marka Kusty i ponownie Laty. Było to premierowe spotkanie biało-czerwonych w eliminacjach mistrzostw Europy 1980, ale w kolejnych spotkaniach drużynę prowadził już Ryszard Kulesza.
►27 spotkań. Tyle rozegrali biało-czerwoni w trakcie kadencji Jacka Gmocha. Wygrali 17, zremisowali 3, a przegrali tylko 7.
14 z nich to starcia towarzyskie, 6 w eliminacjach mistrzostw świata, 6 w mistrzostwach świata i jedno w eliminacjach mistrzostw Europy.
W 1976 roku kadra pod wodzą Gmocha rozegrała 2 mecze, w 1977 - 13, a w 1978 - 12.
Najwyższa porażka to 1:4 w towarzyskim meczu ze Związkiem Sowieckim w Wołgogradzie (7 września 1977). Najwyższym zwycięstwem było efektowne 5:0 z Cyprem (31 października 1976, el. MŚ) na warszawskim Stadionie Dziesięciolecia. To właśnie w tym spotkaniu do drużyny narodowej, po ponad trzyletniej przerwie spowodowanej kontuzją, wrócił Włodzimierz Lubański. Bramki wprawdzie nie zdobył, ale wyręczyli go koledzy z zespołu: Deyna (dwa gole), Szarmach, Boniek i Stanisław Terlecki (debiutanckie trafienie w kadrze).
► W trakcie pracy Gmocha z kadrą biało-czerwoni zagrali z reprezentacjami 20 krajów.
Po dwa razy z Portugalią (1976, 1977), Cyprem (1976, 1977), Danią (2x1977), Irlandią (1977, 1978), Argentyną (1977, 1978), Peru (1977, 1978) i Brazylią (1977, 1978).
A raz z Węgrami (1977), Boliwią (1977), Austrią (1977), Związkiem Sowieckim (1977), Szwecją (1977), Luksemburgiem (1978), Grecją (1978), Bułgarią (1978), RFN-em (1978), Tunezją (1978), Meksykiem (1978), Finlandią (1978), Islandią (1978).
14 rywali to kraje z Europy, 4 z Ameryki Południowej, 1 z Ameryki Północnej, 1 z Afryki.
Za selekcjonerskiej kadencji Jacka Gmocha nasza drużyna rozegrała pierwsze oficjalne spotkania z Portugalią (2:0), Cyprem (5:0), Peru (3:1), Boliwią (2:1) oraz Islandią (2:0).
►52 zawodników zagrało w 27 meczach kadry Gmocha. Najwięcej: Grzegorz Lato, Kazimierz Deyna i Zbigniew Boniek - 24, Władysław Żmuda - 23, Henryk Kasperczak - 21, Henryk Maculewicz - 20, Andrzej Szarmach, Jan Tomaszewski i Bohdan Masztaler - 19, Adam Nawałka - 16.
Dane wg portalu www.hppn.pl
►Biało-czerwoni strzelili 50 goli (średnia 1,85 na mecz), a stracili 30. Najwięcej zdobył Grzegorz Lato - 12. Kolejne miejsca zajmują: Kazimierz Deyna - 10, Zbigniew Boniek, Andrzej Szarmach - 6, Włodzimierz Lubański - 3, Marek Kusto, Włodzimierz Mazur, Stanisław Terlecki - 2, Zdzisław Kapka, Henryk Kasperczak, Kazimierz Kmiecik, Stefan Majewski, Bohdan Masztaler, Adam Nawałka, Władysław Żmuda - 1.
Dla drugiego na tej liście Kazimierza Deyny piękny gol w mundialowym starciu z Meksykiem (3:1, 10 czerwca 1978) był jednocześnie ostatnim - 41 - jaki kapitan biało-czerwonych strzelił w drużynie narodowej.
►24 zawodników zadebiutowało w koszulce z orzełkiem za kadencji Jacka Gmocha. Z tego grona najwięcej meczów w kadrze rozegrali później: Wójcicki - 62, Dziuba - 53, Majewski - 40, Nawałka - 34, A. Iwan, Okoński, Terlecki - 29, Mazur - 23, Kukla - 20, Sybis - 18.
Udział w wielkich turniejach:
Dziuba (MŚ 1982), A. Iwan (MŚ 1978, 1982), Justek (MŚ 1978), Kostrzewa (MŚ 1978), Kukla (MŚ 1978), Majewski (MŚ 1982, 1986), Mazur (MŚ 1978), Nawałka (MŚ 1978), Wójcicki (MŚ 1978, 1982, 1986).
Debiutanci w kadrze Jacka Gmocha:
Zygmunt Kukla, Stanisław Terlecki (1976, Portugalia), Włodzimierz Mazur, Janusz Sybis (1976, Cypr), Marek Dziuba, Adam Nawałka (1977, Węgry), Jerzy Ludyga (1977, Cypr), Krzysztof Sobieski (1977, Peru), Jan Erlich (1977, Związek Sowiecki), Tadeusz Jakubczyk, Jan Sobol, Mirosław Okoński, Wojciech Tyc (1977, Szwecja), Mirosław Justek, Zbigniew Kwaśniewski (1978, Luksemburg), Stanisław Gzil, Zdzisław Kostrzewa, Józef Szewczyk (1978, Grecja), Rudolf Wojtowicz, Roman Wójcicki (1978, Irlandia), Andrzej Iwan (1978, Tunezja), Tadeusz Błachno, Jerzy Dworczyk, Stefan Majewski (1978, Finlandia).
Dla Dworczyka, Gzila, Jakubczyka, Ludygi, Szewczyka, Tyca i Wojtowicza były to jedyne mecze w reprezentacji Polski.
Premierowe gole w debiucie, z tego grona, strzelili: Nawałka i Majewski.