Wraz z nadejściem listopada, tradycyjnie wspominamy tych, których już z nami nie ma. W ciągu minionych 12 miesięcy pożegnaliśmy wiele ważnych postaci futbolu, wśród których nie zabrakło wybitnych piłkarzy, trenerów i osób, które tej dyscyplinie poświęciły całe swoje życie. Ostatni czas wyjątkowo doświadczył także wszystkich związanych z reprezentacją Polski, za sprawą niespodziewanej śmierci II trenera naszej drużyny narodowej – Jacka Magiery.
Z tą stratą wielu osobom związanym z polska piłką nożną, jest się chyba pogodzić najtrudniej. Nie tylko dlatego, że odszedł trener, którego wszyscy pracujący na rzecz polskiej piłki, a szczególnie drużyny narodowej, po prostu osobiście znali. Jacek Magiera, był nie tylko bardzo dobrym piłkarzem czy szkoleniowcem, czym zapracował na zaufanie selekcjonera Jana Urbana, który powierzył mu rolę najbliższego współpracownika. Był przede wszystkim serdecznym, szczerym i mądrym człowiekiem, którego po prostu nie dało się nie lubić. Odszedł w sile wieku, a śmierć – jak na ironię – dopadła go w biegu, podczas porannego treningu. Nie zapomną o nim z pewnością kibice, nie tylko pierwszej reprezentacji, czy kadr młodzieżowych, w których był selekcjonerem. Na zawsze zapisał się w pamięci fanów Rakowa Częstochowa, Legii Warszawa, Widzewa Łódź i Cracovii, które reprezentował jako piłkarz, czy Zagłębia Sosnowiec i Śląska Wrocław, które tak jak zespół ze stolicy, prowadził z sukcesami jako szkoleniowiec.
W Nowy Rok Jacek Magiera świętowałby 50. urodziny.
W dzisiejszych czasach to dość niespotykane, ale urodzony przed wybuchem II wojny światowej w Krakowie bramkarz, podczas swojej kariery reprezentował kilka klubów z miasta pod Wawelem: Korony, Garbarni, Cracovii i Wisły. Największe sukcesy świętował w barwach Białej Gwiazdy, z którą 1966 roku zdobył wicemistrzostwo, a rok później Puchar Polski. Występował również m.in. w Legii Warszawa i klubach amerykańskich. W 1965 roku zagrał w reprezentacji Polski, w przegranym 1:6 meczu z Włochami w eliminacjach MŚ.
Był legendą Łódzkiego Klubu Sportowego, a na przełomie lat 80. i 90. XX wieku, jednym z czołowych polskich piłkarzy. W reprezentacji Polski rozegrał blisko 50 spotkań. Na swoim koncie miał również występy we francuskim Montpellier i hiszpańskiej Osasunie Pampeluna. Jacek Ziober od dłuższego czasu borykał się z problemami zdrowotnymi, będącymi konsekwencjami poważnej infekcji bakteryjnej. Również z tego powodu coraz mniej udzielał się w roli eksperta i komentatora telewizyjnego, z której mogą kojarzyć go nieco młodsi kibice.
Jacek Ziober często pojawiał się na stadionie przy Alei Unii w Łodzi.
Olbrzymią stratę w ostatnim czasie przeżyli również wszyscy związani z drugim klubem z Miasta Włókniarzy. Dla Widzewa Tadeusz Gapiński był kimś więcej niż tylko byłym zawodnikiem czy asystentem trenera. Przez lata sprawował też funkcję kierownika drużyny. W różnych rolach piłkarzom czerwono-biało-czerwonych towarzyszył w najważniejszych momentach, na czele z mistrzostwami Polski i sukcesami w europejskiej rywalizacji w latach 80. i 90. XX wieku. Przez ponad trzy dekady bez wątpienia zapracował na miano jednej z klubowych legend.
Honorowe miejsce w szczecińskiej galerii sław Pogoni ma z kolei Marian Kielec. Choć urodził się w Mołdawii, jego życie związane było z Polską, gdzie przez niemal całą karierę reprezentował portowe barwy. W Pogoni we wszystkich rozgrywkach zanotował ponad 300 spotkań, zdobywając 113 bramek w 1. i 2. lidze, co do dziś jest klubowym rekordem skuteczności. W 1963 roku został królem strzelców na najwyższym szczeblu rozgrywek. W reprezentacji Polski rozegrał jedno spotkanie.
Jeden z największych piłkarzy świata swoich czasów. Absolutna legenda AC Milan, w którym spędził całą piłkarską karierę (w barwach Rossonerich rozegrał ponad 500 spotkań). Jako niezawodny libero poprowadził klub z Mediolanu m.in. do sześciu tytułów mistrza Włoch i trzech triumfów w Pucharze Europy. Kiedy w 1997 roku zakończył karierę, Milan na zawsze zastrzegł używany przez niego numer 6. W reprezentacji Italii wystąpił 81 razy, a w 1982 roku świętował mistrzostwo świata.
Gdziekolwiek się pojawiał, Franco Baresi przez fanów Milanu był witany z uwielbieniem. Na zdjęciu podczas spotkania z młodymi piłkarzami akademii klubu z Mediolanu w Łodzi w 2015 roku.
Tak jak Baresi, całą karierę spędził na San Siro w Mediolanie, reprezentując jednak niebiesko-czarne barwy Interu. Na pozycji pomocnika w klubie zaliczył ponad pół tysiąca występów, ponad 150 razy trafiając do siatki. Do jego największych sukcesów klubowych należy zaliczyć cztery mistrzostwa kraju i dwa triumfy w Pucharze Europy. Z reprezentacją Włoch w 1968 roku zdobył mistrzostwo Starego Kontynentu. Trzykrotnie uczestniczył w mistrzostwach świata. Dla drużyny narodowej Italii zagrał 70-krotnie.
Twórca największych sukcesów bułgarskiego futbolu. Jako piłkarz występował na pozycji obrońcy, reprezentując dwa kluby z Sofii: Lokomotiw i przede wszystkim CSKA. Z pierwszym z nich zdobył jedno, a z drugim siedem mistrzostw kraju. Z Wojskowymi w sezonie 1966/67 rywalizował w półfinale Pucharu Mistrzów (przegrywając z Interem Mediolan). Jako piłkarz reprezentacji trzykrotnie pojechał na mistrzostwa świata, ale na mundialu w historii zapisał się jako trener. W 1994 roku w Stanach Zjednoczonych doprowadził Bułgarię do półfinału (w meczu o 3. miejsce przegrywając ze Szwecją 0:4).
Jeden z najwybitniejszych angielskich piłkarzy w historii. Z Liverpoolem napastnik świętował trzy mistrzostwa, jeden puchar kraju i Puchar Europy w 1977 roku. Z The Reds miał na koncie również dwa triumfy w Pucharze UEFA. Z niemieckim HSV awansował do finału Pucharu Europy w 1980 roku (porażka z Nottingham Forest). Z zespołem z Hamburga został również mistrzem RFN. Dwukrotny zdobywca Złotej Piłki (1978 i 1979). Przez dekadę występował w reprezentacji Anglii, z którą uczestniczył w mistrzostwach świata i mistrzostwach Europy. Zespół Synów Albionu prowadził również jako selekcjoner. Zasiadał na ławce trenerskiej takich klubów jak Manchester City, Fulham czy Newcastle United.


Kevin Keegan wprowadził Anglię do Euro 2000. W eliminacjach rywalizował m.in. z reprezentacją Polski.
Rywalizację z biało-czerwonymi, w roli selekcjonera, miał w swoim CV również Åge Hareide. Szczególnie w pamięci zapadły nam potyczki z prowadzonymi przez Norwega Duńczykami w zakończonych sukcesem eliminacjach mundialu 2018. W fazie grupowej w Warszawie Polacy zwyciężyli 3:2, żeby w Kopenhadze ponieść dotkliwą porażkę 0:4. Ostatecznie podopieczni Adama Nawałki wyprzedzili Skandynawów i zapewnili sobie bezpośrednie bilety do Rosji. Utytułowany szkoleniowiec przez wiele lat pracy prowadził także swoją ojczystą reprezentację oraz drużynę narodową Islandii. Współpracował też z wieloma klubami z północy Starego Kontynentu. Jeszcze jako zawodnik, 50-krotnie wystąpił w reprezentacji Wikingów.
Z powodzeniem reprezentację Danii prowadził również, urodzony podczas II wojny światowej we Wrocławiu, Niemiec – Seep Piontek. W 1984 roku doprowadził ją do półfinału mistrzostw Europy, a dwa lata później 1/8 finału mistrzostw świata. Do dziś cieszy się uznaniem wśród skandynawskich kibiców futbolu. Jako selekcjoner pracował również z Turcją, Haiti i… Grenlandią. Podczas kariery zawodniczej występował niemal wyłącznie w Werderze. Z klubem z Bremy mógł cieszyć się z mistrzostwa i Pucharu Niemiec.
Jeden z najwybitniejszych przedstawicieli rumuńskiej piłki nożnej. Jako zawodnik czterokrotny mistrz Bułgarii z Dinamem Bukareszt i uczestnik z reprezentacją mistrzostw świata 1970. Ogromne sukcesy osiągał jednak przede wszystkim jako szkoleniowiec. Prowadził m.in. Inter Mediolan, Galatasaray Stambuł, Besiktas Stambuł, Dynamo Kijów czy Szachtar Donieck. Klub z Donbasu pod jego wodzą ośmiokrotnie wywalczył mistrzostwo Ukrainy i sięgnął po Puchar UEFA w 2009 roku (z Mariuszem Lewandowskim w składzie). Dwukrotnie prowadził reprezentację Rumunii, która pierwszy raz w historii wywalczyła awans do mistrzostw Europy (1984). Był również selekcjonerem drużyny narodowej Turcji.