„Brak słów”, „Najlepszy jakiego poznałem w piłkarskim środowisku”, „Świetny trener, ale przede wszystkim cudowny i ciepły człowiek”… 10 kwietnia od 2026 roku będzie kojarzył się również z niepowetowaną stratą polskiego sportu. Fala komentarzy, która zalała przestrzeń medialną tego poranka, jednoznacznie wskazuje, jak wielka postać krajowego futbolu odeszła tak nagle, niespodziewanie i zdecydowanie za wcześnie. Jacek Magiera – piłkarz, trener, którego znał niemal każdy sympatyk piłki nożnej w naszym kraju, miał zaledwie 49 lat.
Ostatnie dni były dla niego z pewnością trudne. Zresztą dla całego sztabu reprezentacji Polski, piłkarzy i kibiców drużyny narodowej. Marzec nie zakończył się bowiem dla nas tak, jak sobie wszyscy wymarzyliśmy. Mimo dobrego meczu w Szwecji, musieliśmy pożegnać się z marzeniami o wyjeździe na mistrzostwa świata za Ocean. Dla wszystkich było jednak jasne, że ta dobra praca musi być kontynuowana, co bezpośrednio po porażce pod Sztokholmem zadeklarował prezes PZPN Cezary Kulesza. Misja sztabu Jana Urbana i jego najbliższego współpracownika Jacka Magiery miała być kontynuowana…
W sztabie pierwszej reprezentacji Polski Jacek Magiera pracował z Janem Urbanem od lipca 2025 roku.
Dziś już wiemy, że ta historia potoczy się w innym, nieoczekiwanym kierunku. W drużynie narodowej zabraknie człowieka, który był jej wielką wartością. Nie tylko za sprawą swojego doświadczenia i wiedzy, ale także osobowości i charakteru. Bo choć wciąż ciężko pisać o nim w czasie przeszłym, ci którzy go znali podkreślają wyjątkowość jego postaci. Od niespełna roku przekonywali się o tym piłkarze pierwszej reprezentacji. W przeszłości jako selekcjoner prowadził zawodników w młodszych kategoriach wiekowych. W 2019 roku podczas rozgrywanych w naszym kraju mistrzostw świata do lat 20, doprowadził biało-czerwonych do 1/8 finału, w której nieznacznie lepsi okazali się Włosi.
Jacek Magiera swój trenerski dorobek budował od chwili zakończenia kariery zawodniczej. Pracował w Zagłębiu Sosnowiec, ze Śląskiem Wrocław w 2024 roku wywalczył wicemistrzostwo Polski. Najbardziej był jednak związany z Legią Warszawa. To przy Łazienkowskiej zaczynał jako asystent kolejnych szkoleniowców. Pracował również z rezerwami, żeby we wrześniu 2016 roku objąć pierwszą drużynę. W sezonie 2016/17 poprowadził Wojskowych do mistrzostwa Polski, a w fazie grupowej Ligi Mistrzów zajął trzecie miejsce rywalizując z Borussią Dortmund, Realem Madryt i Sportingiem Lizbona. Szczególnie pamiętny okazał się domowy mecz z Królewskimi, który piłkarze ze stolicy niespodziewanie zremisowali 3:3.
Zanim zasiadł na trenerskiej ławce, Jacek Magiera miał bogatą w sukcesy karierę na boisku. Największe osiągał z Legią, z którą zdobył dwa mistrzostwa, Puchar i Superpuchar Polski, a także Puchar Ligi. W ekstraklasie rozegrał 233 spotkania zdobywając 25 bramek. Głównie dla Wojskowych, ale zakładał również koszulki Widzewa Łódź, Cracovii i przede wszystkim Rakowa Częstochowa, w którym zaczynał karierę i debiutował na najwyższym szczeblu rozgrywek. W archiwach Biblioteki PZPN zachował się materiał z bramką, którą jako 19-latek zdobył w wyjazdowym meczu Pucharu Polski z Widzewem w 1996 roku.
Jacek Magiera reprezentował Polskę jako zawodnik w kategoriach młodzieżowych. W 1993 roku został mistrzem Europy do lat 16. Kilka miesięcy później był kapitanem drużyny, która na mistrzostwach świata do lat 17 zajęła czwarte miejsce.
Zmarł niespodziewanie 10 kwietnia 2026 roku we Wrocławiu, po tym jak zasłabł podczas porannego treningu biegowego. Miał 49 lat.