

Po porażce na inaugurację ze Szwecją (0:1) Polki znalazły się w nie najlepszym położeniu. Aby zachować szanse na wyjście z grupy, musiały zdobyć chociaż punkt w starciu z Niemkami. Zadanie nie było łatwe, bo rywalki, uznawane za jedne z faworytek turnieju, w 1. kolejce wysoko pokonały Bośnię i Hercegowinę (5:0). Ponadto nad stadionem w Sarajewie przetoczyła się potężna ulewa, który sprawiła, że boisko było bardzo grząskie – jak podczas słynnego „meczu na wodzie” z… RFN-em (0:1) na mistrzostwach świata 1974. Jednak biało-czerwone nie przestraszyły się ani przeciwniczek, ani fatalnej pogody. Zagrały bez kompleksów, prowadząc do przerwy 1:0. Niestety, później rywalki doprowadziły do wyrównania. Szkoda, bo wygrana pozwoliłaby realnie myśleć o awansie do półfinału ME, a remis dawał na to tylko matematyczne szanse (w ostatniej kolejce Szwecja musiałaby ograć Niemki, a Polki wysoko pokonać Bośniaczki).






















































19
K. Wyrwas
3
J. Przybył
11
O. Zgoda
7
K. Flis
20
A. Potrykus



Nasze zachodnie sąsiadki zainaugurowały zmagania dokładnie tak, jak to sobie zaplanowały. Zwycięstwo z gospodyniami było wkalkulowane, ale jego rozmiary (5:0) jeszcze bardziej wzmocniły drużynę, która na EURO do lat 19 wróciła po jednorazowej nieobecności w ubiegłym roku. Wtedy drogę do turnieju finałowego zamknęły im… Polki, a to dla naszych wtorkowych rywalek dodatkowy smaczek nadchodzącej rywalizacji.


Reprezentacja Polski kobiet do lat 19 przed meczem z Niemcami. W górnym rzędzie od lewej: Julia Woźniak, Iga Witkowska, Magda Piekarska, Martyna Bartczak, Lena Świrska, Emilia Sobierajska. W dolnym rzędzie od lewej: Zuzanna Witek (kapitanka), Maja Zielińska, Weronika Araśniewicz, Zofia Pągowska, Oliwia Związek.



W porównaniu do sobotniej potyczki ze Szwecją w wyjściowej jedenastce biało-czerwonych doszło do dwóch zmian personalnych. Na lewym wahadle Krystynę Flis zastąpiła Zofia Pągowska, a miejsce napastniczki Kingi Wyrwas zajęła ofensywna pomocniczka Lena Świrska. Duet dziewiątek z Oliwią Związek stworzyła tym samym przesunięta wyżej Weronika Araśniewicz. Grze Polek przyglądała się z trybun m.in. selekcjonerka seniorskiej reprezentacji – Nina Patalon.







Jako trener mogę powiedzieć jedno – jestem dumny z tego zespołu i z postawy dziewczyn. Dla porównania dodam, że to dopiero drugi korzystny wynik Polski z Niemkami w historii tej kategorii wiekowej. Te piłkarki zasługują na pochwały. Widać, że z meczu na mecz się rozwijamy. Dziś mierzyliśmy się z rywalem o zupełnie innej charakterystyce, ale mimo że Niemcy są liderem europejskiego rankingu, w wielu fragmentach to my dominowaliśmy. Mieliśmy kontrolę nad spotkaniem i stwarzaliśmy sytuacje bramkowe. Oczywiście szkoda, że nie zdobyliśmy bramki na 2:1, bo byliśmy blisko zwycięstwa. To jednak kolejna lekcja i materiał do dalszej pracy. Taki mecz jest fantastyczny dla rozwoju tych dziewczyn. Pokazuje im, że mogą sięgać jeszcze wyżej, a doświadczenia zdobyte w takich spotkaniach zaprocentują w piłce seniorskiej.



Punkt zdobyty w starciu z Niemkami pozwolił biało-czerwonym zachować matematyczne szanse na wyjście z grupy. Będzie o to jednak niezwykle trudno, ponieważ Polki muszą nie tylko bardzo wysoko pokonać najsłabszą w zestawieniu Bośnię i Hercegowinę, ale i... liczyć na zwycięstwo Szwedek nad Niemkami. Co prawda Skandynawki zdołały niedawno wygrać z ekipą zza Odry 1:0, ale trzy wcześniejsze spotkania tych drużyn padły łupem Niemek, które wygrywały 3:0, 4:1 i 2:0…



W 84. minucie w polu karnym Niemek padła Oliwia Zgoda. Piłkarka Rekordu Bielsko-Biała była pociągana za koszulkę przez Luzie Zähringer, która miała na swoim koncie żółtą kartkę. Miriama Bočková ze Słowacji jednak nie zdecydowała się wskazać na jedenasty metr, pozostawiając po sobie sporą kontrowersję, która w ogólnym rozrachunku może kosztować Polki awans. Tym bardziej, że wynik do końcowego gwizdka nie uległ już zmianie.


Zdobywczyni premierowej bramki dla Polski podczas mistrzostw Europy do lat 19 rozgrywanych w Bośni i Hercegowinie. W 33. minucie Oliwia Związek popisała się precyzyjną główką, po dośrodkowaniu Leny Świrskiej. Niemiecka bramkarka nie dała rady obronić uderzenia naszej napastniczki. „Na pewno czuję ogromną radość. To szczęście i pewnego rodzaju spełnienie marzeń. Cieszę się tym bardziej, że była to pierwsza bramka naszej drużyny na tym turnieju. To naprawdę wyjątkowe uczucie” – powiedziała po spotkaniu portalowi Łączy Nas Piłka. Dla Związek był to trzeci strzelony gol w reprezentacji do lat 19.


W przypadku niemieckiej zawodniczki sprawdziło się powiedzenie – do trzech razy sztuka. Właśnie za trzecim podejściem Tessa Zimmermann znalazła drogę do bramki Julii Woźniak. Przy pierwszej próbie, dośrodkowując z rzutu rożnego, obiła poprzeczkę. Przy drugiej natomiast doskonale spisała się nasza bramkarka, broniąc uderzenie. W 57. minucie Polka była już jednak bezradna. Zimmermann idealnie podkręciła piłkę, a Woźniak tylko odprowadziła wzrokiem zmierzającą do siatki futbolówkę. Dla Niemki był to pierwszy występ i premierowy gol podczas tego turnieju. Było to zarazem jej drugie trafienie w kadrze do lat 19.









Byłyśmy bardzo zdeterminowane i zmotywowane. Wierzyłyśmy praktycznie do samego końca, że wygramy z Niemkami, bo taki wynik dawałby nam znacznie większe szanse na awans z grupy. Teraz musimy liczyć na korzystny rezultat w drugim meczu i same wygrać wysoko z Bośnią i Hercegowiną, ale nasze nastawienie od początku było bardzo pozytywne.







Można powiedzieć, że zabrakło finalizacji, ale nie jest też tak, że wszystko zawsze będzie wpadać do siatki. Myślę, że zabrakło nam trochę szczęścia. W sytuacjach, które sobie stworzyłyśmy, nie podejmowałyśmy złych decyzji ani nie zachowywałyśmy się źle. Czasami jednak ten element szczęścia odgrywa bardzo dużą rolę. Nasza sytuacja zrobiła się trudniejsza, bo nie wszystko zależy już od nas.