

Kobiecej reprezentacji do lat 19 nie udała się inauguracja mistrzostw Europy. Biało-czerwone rozpoczęły turniej w Bośni i Hercegowinie od pechowej porażki ze Szwecją. Dlaczego pechowej? Otóż jedyny gol w tym spotkaniu padł po samobójczym trafieniu Igi Witkowskiej. Polki przeważały przez większą część meczu, jednak nie znalazły sposobu, aby udokumentować to golami. Najlepsze okazje do pokonania szwedzkiej bramkarki miały Kinga Wyrwas i Weronika Araśniewicz.




















































17
F. Bartholdson
15
F. Andersson Widén
19
A. Ekberg
11
F. Sjöström



Polki rozpoczęły rywalizację w mistrzostwach Europy meczem ze Szwedkami. Biało-czerwone mierzyły się z rywalkami także podczas ubiegłorocznego turnieju, kiedy wygrały aż 5:0. Teraz również były faworytkami, co było widać od początku spotkania w Sarajewie. Drużyna prowadzona przez Marcina Kasprowicza dłużej utrzymywała się przy piłce i kreowała więcej okazji strzeleckich, ale brakowało jej wykończenia.


Reprezentacja Polski kobiet do lat 19 przed meczem ze Szwecją. W górnym rzędzie od lewej: Julia Woźniak, Iga Witkowska, Magda Piekarska, Martyna Bartczak, Emilia Sobierajska, Kinga Wyrwas. W dolnym rzędzie od lewej: Zuzanna Witek (kapitanka), Maja Zielińska, Weronika Araśniewicz, Krystyna Flis, Oliwia Związek.



Nasza drużyna zakwalifikowała się do turnieju w znakomitym stylu, wygrywając swoje grupy zarówno w pierwszej (komplet 9 punktów w meczach z Bułgarkami, Irlandkami i Szwedkami), jak i drugiej fazie eliminacji (7 punktów w starciach z Rumunkami, Belgijkami i Greczynkami). Do spotkania ze Szwedkami Polki przystępowały w roli faworytek, mając w pamięci nie tylko zwycięstwo z eliminacji, ale i wysoką wygraną (5:0) z fazy grupowej Euro U-19 z 2025 roku.



Olbrzymia przewaga optyczna biało-czerwonych nie przekładała się na okazje podbramkowe. Kłopotem było samo doprowadzenie do sytuacji strzeleckiej. (…) Dla przeciwniczek sukcesem było natomiast znalezienie się z piłką na naszej połowie boiska.



Po pierwszej kolejce ME Polki znalazły się pod ścianą i aby dalej realnie myśleć o awansie z grupy, z Niemkami muszą wygrać. W turnieju utrzyma je wprawdzie nawet remis, ale w takim wypadku w ostatniej kolejce fazy grupowej będzie trzeba nie tylko pokonać Bośniaczki, ale i oglądać się na rozgrywany równolegle mecz Szwedek z Niemkami. Bezpieczniej jest wziąć sprawy w swoje ręce.







Przede wszystkim gratulacje dla naszych rywalek. Dla nas to bardzo rozczarowujący wynik. Jesteśmy nim zaskoczeni, bo uważam, że mieliśmy wystarczająco dużo okazji, by ten mecz wygrać. Popełniliśmy jednak błędy, a tych futbol nie wybacza. Nasz plan na ten mecz zakładał wykorzystywanie bocznych sektorów boiska i tworzenie sytuacji po dośrodkowaniach oraz wejściach w pole karne. Uważam, że realizowaliśmy ten plan całkiem dobrze. Stworzyliśmy sobie okazje, ale zabrakło skuteczności. To właśnie w końcowym rozrachunku zrobiło różnicę.


Weszła na boisko od początku 2. połowy, by pod koniec spotkania przechylić szalę zwycięstwa na korzyść Szwecji. To po jej strzale z 83. minuty Iga Witkowska pechowo wbiła piłkę do własnej bramki. Chwilę później Agnes Ekberg mogła pokusić się o drugie trafienie, ale tym razem jej uderzenie obroniła Julia Woźniak. Dla Szwedki był to drugi mecz z Polską w kategorii wiekowej U19. Poprzednio jej zespół przegrał 0:2 w kwalifikacjach do mistrzostw Europy 2026. Ekberg i jej koleżanki zrewanżowały się więc biało-czerwonym.


Nasza obrończyni w końcówce meczu miała pecha. Próbując zablokować strzał Agnes Ekberg, tak niefortunnie kopnęła piłkę, że ta wpadła do bramki, obok kompletnie zaskoczonej Julii Woźniak. Paradoks całej sytuacji polegał na tym, że Witkowska rozgrywała tego dnia naprawdę dobre spotkanie. W trzyosobowym bloku obronnym zajęła miejsce po prawej stronie. Po ostatnim gwizdku sędzi Polka usiadła na murawie, nie mogąc uwierzyć, że jedna nieudana interwencja przesądziła o porażce biało-czerwonych.







Myślę, że zabrakło tej kropki nad „i”. Prowadziłyśmy grę, byłyśmy lepsze, ale przeciwnik wykorzystał jedną z sytuacji, a my nie. Spodziewałyśmy się, że Szwedki oddadzą nam inicjatywę i będziemy musiały kreować grę. Byłyśmy na to przygotowane, ale tym razem nie udało się tego wykorzystać. Wierzę jednak w ten zespół i jestem przekonana, że w kolejnych dwóch meczach pokażemy więcej jakości.







W pierwszej połowie miałyśmy dużą inicjatywę, ale ciężko było nam przebić się przez obronę Szwedek. Spodziewałyśmy się, że dadzą nam grać i byłyśmy na to gotowe. Zabrakło jednak kilku elementów, które musiałyśmy skorygować po przerwie. Miałyśmy pewne zawahanie przed polem karnym. Przy tak ustawionym przeciwniku powinnyśmy częściej decydować się na strzały z dalszej odległości.