



Po sezonie 2024/25, zakończonym przez Legię zdobyciem Pucharu Polski, w drużynie z Warszawy doszło zmian w sztabie szkoleniowym. Z klubem pożegnał się trener Gonçalo Feio, a w jego miejsce przyszedł Edward Iordănescu. Spotkanie z FK Aktobe w 1. rundzie eliminacji Ligi Europy było dla Rumuna pierwszym oficjalnym meczem w roli szkoleniowca Wojskowych. Debiut byłego selekcjonera rumuńskiej reprezentacji nie wypadł może okazale, ale liczyło się przede wszystkim to, że starcie ze zdobywcą Pucharu Kazachstanu udało się wygrać do zera. Skromne zwycięstwo zapewniło piękne trafienie Wahana Biczachczjana. Była to trzecia w historii konfrontacja Legii z Aktobe w kwalifikacjach do Ligi Europy. Poprzednie dwie miały miejsce w 2014 roku. Wówczas stołeczny zespół zmierzył się z Kazachami w 4. rundzie, zwyciężając 1:0 na wyjeździe oraz 2:0 w Warszawie.


























































11
K. Chodyna
53
W. Urbański
9
M. Alfarela
17
I. Szkurin



Do najciekawszej historii mogło… dojść przed spotkaniem. W podstawowym składzie gości znalazł się Artur Szuszenaczew. Kilkadziesiąt minut przed pierwszym gwizdkiem przyjezdni jednak zdali sobie sprawę, że napastnik nie może grać, ponieważ sezon wcześniej otrzymał czerwoną kartkę jako piłkarz Hapoelu Beer Szewa. Gdyby Kazachowie zostawili go nawet w kadrze meczowej, wówczas Legia otrzymałaby walkowera i wygrała 3:0. A tak z lekkim niepokojem udała się na mecz rewanżowy.


Legia przed meczem z FK Aktobe. W górnym rzędzie od lewej: Paweł Wszołek, Radovan Pankov, Rafał Augustyniak, Steve Kapuadi, Marc Gual, Kacper Tobiasz. W dolnym rzędzie od lewej: Wahan Biczachczjan, Bartosz Kapustka (kapitan), Patryk Kun, Ryōya Morishita, Juergen Elitim.



Nie tak to miało wyglądać. Legia Warszawa w miernym stylu rozpoczęła sezon. Wygrała tylko 1:0 z kazachskim FK Aktobe w pierwszym, na dodatek domowym meczu I rundy eliminacji Ligi Europy. Jedynego gola w debiucie trenera Edwarda Iordănescu strzelił Wahan Biczachczjan, który dokonał tego pierwszy raz w tej drużynie. Rewanż za tydzień. Będzie nerwowo na gorącym terenie…


Konsternacja na trybunach i w zespole Legii. W 9. minucie Orałchan Omirtajew pokonał Kacpra Tobiasza, dając gościom prowadzenie – a przynajmniej, tak się wydawało. Sędzia Dalibor Černý czekał dłuższą chwilę na sygnał z wozu VAR, czy bramka była prawidłowa. Okazało się jednak, że strzelec gola znajdował się na pozycji spalonej. Trafienie nie mogło więc zostać uznane.



Przed meczem trener Edward Iordănescu znalazł się w dość niewygodnej sytuacji. Z powodu urazów nie mógł skorzystać z kontuzjowanych Rúbena Vinagre oraz Clauda Gonçalvesa, a na dodatek z powodu transferu kadrę meczową w ostatniej chwili opuścił Maximillian Oyedele.



W tym wypadku tylko świetna parada bramkarza Andreia Vlada uratowała FK Aktobe przed stratą gola. Główkującym był napastnik Legii, Ilija Szkurin.







Oczekiwałem więcej i spodziewałem się więcej, ale w tym meczu widać było, że jeden zespół już gra, drugi dopiero zaczyna sezon. Jestem przekonany, że to tylko kwestia tego, że musimy rozgrywać więcej meczów i będziemy wyglądać lepiej. Trzeba zadbać o regenerację – w czwartek zabrakło kilku zawodników. Nie lubię mówić o takich rzeczach przed meczem, bo chcę skupiać się na spotkaniach i szukać najlepszych rozwiązań, ale taka jest rzeczywistość. Wygraliśmy, mamy opcje na rewanż. Gratuluję piłkarzom ich wysiłku. Legia podniesie poziom.







Generalnie, zgodnie z oczekiwaniami. Rozmawialiśmy z chłopakami o grze naszej drużyny w obronie. Cieszymy się, że nie było zbyt wielu interakcji z przeciwnikiem. Oczywiście, bardziej polegaliśmy na fazie przejściowej obrona-atak, chłopaki dobrze wychodzili do kontrataków. Gdybyśmy byli trochę bardziej precyzyjni… Trzeba przyznać, że gospodarze mieli momenty, ale nasz bramkarz, Andrei Vlad, nas ratował. Można powiedzieć, że wynik był sprawiedliwy. Plan na drugi mecz? Chyba zachowam to dla siebie. Mam kilka pomysłów, widziałem je w Warszawie. Myślę, że zobaczycie je w Aktobe za tydzień.


Dwaj panowie w środku, a więc Michał Żewłakow (w białej koszulce) oraz Fredi Bobic, odpowiadali za transfery w Legii Warszawa. Ówczesny szkoleniowiec klubu z Łazienkowskiej 3, Edward Iordănescu, nie ukrywał żalu do wspomnianej dwójki za brak nowych piłkarzy w okresie przygotowawczym i sprzedaż w ostatniej chwili Maximiliana Oyedele do RC Strasbourg. „Mamy ważne mecze do trzy dni, nie możemy tracić więcej piłkarzy, inaczej będziemy ciągle szli na zmianę w górę i w dół. Taka sytuacja nie może się powtórzyć” – narzekał podczas konferencji prasowej rumuński szkoleniowiec.



Oficjalny debiut na stanowisku trenera Legii Warszawa zaliczał tym meczem Edward Iordănescu. W ostatnich dniach w rumuńskich mediach huczało, że 47-letni szkoleniowiec czuje się w Polsce oszukany i zamierza odejść. Obiecano mu rzekomo poważne wzmocnienia kadrowe, ale jak na razie na zapewnieniach się skończyło. Do konfrontacji z FK Aktobe Iordănescu musiał zatem podejść z zespołem pozbawionym świeżej krwi. Czy równie głodnym europejskiej przygody jak w poprzednim sezonie, zakończonej ćwierćfinałem Ligi Konferencji? Już pierwsze 90 minut na pucharowej scenie miało dać wymierną odpowiedź na tak postawione pytanie.


Kibice, którzy wybrali się na stadion przy Łazienkowskiej liczyli na efektowną grę Legii. Na trybunach zasiadło ponad 12 tysięcy widzów, wśród których nie brakowało płci pięknej.


Gdy grał w Pogoni Szczecin, dał się poznać ze zdobywania efektownych bramek. Dysponował bowiem niezwykle silnym uderzeniem, po którym bramkarze nie mieli najmniejszych szans na skuteczną obronę. Jednak po transferze do Legii wiosną 2025 roku, Wahan Biczachczjan nie potrafił pokazać swych atutów w nowym klubie. Dopiero w starciu z FK Aktobe przypomniał o sobie publiczności w Warszawie. W 25. minucie Ormianin huknął na tyle precyzyjnie, że stojący między słupkami Andrei Vlad, nie zdążył zareagować. „Czekałem na pierwszego gola, ale wszystko ma swój czas. To dla mnie ważne trafienie. Cieszę się, że pomogło drużynie w wykonaniu małego kroku” – powiedział przed kamerami TVP Sport pomocnik Legii.


O ile nazwiska piłkarzy triumfatora Pucharu Kazachstanu mogły niewiele mówić polskiemu kibicowi, o tyle w przypadku tego zawodnika było inaczej. Gieorgij Żukow – nazwany tak przez ojca na cześć radzieckiego marszałka Armii Czerwonej, zdobywcy Berlina podczas II wojny światowej – występował wcześniej w naszej lidze. Wiosną sezonu 2019/20 trafił do Polski po raz pierwszy, zasilając szeregi Wisły Kraków. W zespole Białej Gwiazdy grał do 30 czerwca 2022 r. Kolejne lata spędził w Chinach, gdzie reprezentował barwy Cangzhou Mighty Lions. Do naszego kraju zawitał ponownie wiosną sezonu 2024/25, gdy został piłkarzem Puszczy Niepołomice. Spędził w niej jednak tylko pół roku. Po spadku tej drużyny z ekstraklasy wrócił do FK Aktobe.














► 1191. mecz polskiego klubu w europejskich pucharach
► 243. mecz klubu z Polski w Lidze Europy
► 22. wygrana polskiego klubu w meczu 1/512 finału Ligi Europy
► 20. mecz polskiego klubu w 1/512 finału europejskich pucharów na własnym boisku
► 20. wygrana Legii w LE różnicą 1 bramki
► 279. mecz Legii w europejskich pucharach
► 75. mecz Legii w Lidze Europy
► 40. mecz polskiego klubu w 1/512 finału europejskich pucharów
► 20. mecz polskiego klubu w 1/512 finału Ligi Europy bez straconej bramki
► 19. mecz polskiego klubu w 1/512 finału europejskich pucharów na własnym boisku (na 20 wszystkich) bez remisu, jedyny remis to 2:2 po dogrywce Cracovii ze słowackim klubem DAC Dunajská Streda w sezonie 2019/20 i odpadnięcie z rozgrywek (lepsze bramki na wyjeździe rywala)
► 16. mecz polskiego klubu w 1/512 finału LE na własnym boisku (na 17 wszystkich) bez remisu, jedyny remis to 2:2 po dogrywce Cracovii ze słowackim klubem DAC Dunajská Streda w sezonie 2019/20 i odpadnięcie z rozgrywek (lepsze bramki na wyjeździe rywala)
► Trzeci mecz Legii w 1/512 finału LE i trzeci bez straconej bramki
► 29. mecz Legii w LE na własnym boisku bez remisu i 29. bez porażki
► Drugi mecz Legii w 1/512 finału LE na własnym boisku i druga wygrana do zera, poprzednio z FC Europa z Gibraltaru w sezonie 2019/20
► Trzeci mecz Legii w europejskich pucharach przeciwko FK Aktobe i trzecia wygrana do zera
► Siódmy mecz Legii w europejskich pucharach przeciwko rywalowi z Kazachstanu i siódmy ze zdobytą minimum 1 bramką
► 1690. gol strzelony przez polskie kluby w europejskich pucharach
► 400. mecz polskiego klubu w europejskich pucharach ze zdobytą dokładnie 1 bramką
► 70. wygrana polskiego klubu w europejskich pucharach na własnym boisku w rozmiarze 1:0
► 12. kolejny mecz polskiego klubu w 1/512 finału europejskich pucharów na własnym boisku bez porażki (wyśrubowany rekord)
► 19. kolejny mecz polskiego klubu w 1/512 finału europejskich pucharów na własnym boisku (na 20 wszystkich) ze zdobytą minimum 1 bramką (wyśrubowany rekord), jedyny bez zdobytej bramki to pierwszy mecz wg tego kryterium i porażka 0:1 Polonii Warszawa z czarnogórskim klubem Budućnost Podgorica w sezonie 2009/10
► Legia wyśrubowała do 50 swój klubowy rekord liczby kolejnych meczów europejskich pucharach bez remisu 0:0
► Legia wyśrubowała do 27 swój klubowy rekord liczby kolejnych meczów w europejskich pucharach na własnym boisku bez remisu 0:0
► 16. kolejny mecz polskiego klubu w 1/512 finału LE na własnym boisku (na 17 wszystkich) ze zdobytą minimum 1 bramką (wyśrubowany rekord), jedyny bez zdobytej bramki to pierwszy mecz wg tego kryterium i porażka 0:1 Polonii Warszawa z czarnogórskim klubem Budućnost Podgorica w sezonie 2009/10
► 33. mecz polskiego klubu w 1/512 finału europejskich pucharów ze zdobytą minimum 1 bramką
► 11. wygrana polskiego klubu w 1/512 finału europejskich pucharów różnicą 1 bramki
► 11. wygrana Legii w LE na własnym boisku róznicą 1 bramki
► 11. gol Legii w europejskich pucharach w meczu przeciwko rywalowi z Kazachstanu
► 30. wygrana polskiego klubu w LE na własnym boisku różnicą 1 bramki
► 60. wygrana Legii w europejskich pucharach różnicą 1 bramki