Bardzo się cieszę, że mogłem pojechać na kolejny mundial. W zakupie biletów pomógł mi PZPN. Byłem na 6 meczach rozgrywanych w Meksyku. Początkowo miało być ich 5, ale dołożyłem szósty, aby ogólna liczba spotkań obejrzanych na żywo przekroczyła 150. Ciekawostką jest to, że pierwszym meczem, który oglądałem w Monterrey (konkretnie – w miejscowości Guadalupe, leżącej w metropolitalnej części Monterrey – przyp. red.), było starcie Szwedów – a więc przeciwnika Polaków z baraży – z Tunezją. Moim 151. spotkaniem była rywalizacja Holandii z Marokiem w 1/16 finału. Siedziałem z kibicami Maroka, któremu początkowo nie szło. Powiedziałem im – spoko, spoko, awansujecie. Później się dziwili, skąd ja wiedziałem, że tak się stanie. Była dogrywka, rzuty karne. Jeden nie strzelił, drugi..., a ostatecznie to Maroko wygrało 3-2.























