Marek CitkoMarek Citko
KronikiGol na Wembley i wybuch „Citkomanii”
Gol na Wembley i wybuch „Citkomanii”
Autor: Piotr Kuczkowski
Data dodania: 28.10.2019
FOT. PAPFOT. PAP

Rok 1996 był dla niego wyjątkowy. Zaczęło się od pierwszego w karierze tytułu mistrza Polski z Widzewem. Później przyszły występy i gole w Lidze Mistrzów. Już wtedy o talencie 22-letniego napastnika mówiło się coraz głośniej. Prawdziwa „Citkomania” wybuchła jednak 9 października, kiedy to po jego strzale reprezentacja Polski objęła prowadzenie w eliminacyjnym meczu z Anglią na Wembley.

0:1 M. Citko po podaniu H. Bałuszyńskiego

W meczu z Anglikami nie chodzi nawet o to, co wydarzyło się w 7. minucie. Chociaż w Polsce zapamiętali to niemal wszyscy. Ale trudno się dziwić, bowiem ostatnią bramkę biało-czerwoni zdobyli na angielskiej ziemi w słynnym spotkaniu w 1973 roku. Citko oczywiście powtórzył wyczyn Jana Domarskiego, ale to, co przede wszystkim zadziwiało obserwatorów, to technika i niesamowita swoboda, z jaką zupełnie bez kompleksów wchodził w pojedynki z gwiazdami Premier League. I to właśnie jedno z takich zagrań sam zainteresowany wspomina najlepiej.

Ja bardziej pamiętam inne sytuacje. Na przykład siatkę, którą założyłem Gascoigne'owi, czy kilka fajnych dryblingów. Gola zdobyłem z automatu, to były sekundy: przyjęcie – uderzenie.
Marek Citko
Wypowiedź dla „Przeglądu Sportowego", opublikowana 15 października 2012 roku
M. Citko zakłada „siatkę” Paulowi Gascoigne'owi

Z Wembley drużyna Antoniego Piechniczka nie wywiozła co prawda choćby punktu, ale dla Citki świat po tym meczu już nie był taki sam. Na każdym kroku musiał się mierzyć z olbrzymią, niespotykaną do tej pory w Polsce popularnością. Z pewnością można powiedzieć, że został pierwszym piłkarzem, który nad Wisłą miał status gwiazdy nie tylko sportu, ale w ogóle masowej świadomości.

Przeglądałem zeszyty z wycinkami, albumy i oczom nie wierzyłem. Kiedyś cały wieczór czytałem i szły mi ciarki po plecach. Dziennikarze do moich rodziców do Białegostoku przyjeżdżali pogadać, film o mnie nakręcono. Co najśmieszniejsze, w czasie „Citkomanii” jedzenie z McDonalda brałem tylko na wynos. Jechałem w szczere pole i tam w samochodzie jadłem! Bo na ulicy zaraz ktoś w szybę by zapukał i jedzenie z głowy.
Marek Citko
Wypowiedź dla „Przeglądu Sportowego", opublikowana 15 października 2012 roku
Marek CitkoMarek Citko
FOT. PAP

Choć w latach 90. tego słowa nie było w powszechnym użyciu, Marek Citko był z pewnością pierwszym polskim piłkarzem celebrytą. Na zdjęciu zawodnik Widzewa podczas wyborów Miss Podlasia 1997.

O zawodniku Widzewa zrobiło się głośno w całej Europie. Nie tylko za sprawą występu na Wembley, ale też dzięki poprzedzającym go meczom w Lidze Mistrzów. Citko najpierw strzelił gola w Dortmundzie w starciu z późniejszym triumfatorem rozgrywek – Borussią. Później już w Łodzi pokonał bramkarza Atlético Madryt prawie z połowy boiska. Ironia losu polegała na tym, że historyczne bramki zdobywał w spotkaniach, które jego drużyny przegrywały.

Marek CitkoMarek Citko
FOT. PAP

Mimo wyraźnej porażki Widzewa z Atletico Madryt 1 do 4, po meczu w Łodzi wszyscy mówili tylko o nim. Marek Citko pokonał José Francisco Molinę strzełem z około 40 metrów.

Zwieńczeniem niezwykle udanych sportowo miesięcy i przejawem olbrzymiej popularności był plebiscyt zorganizowany przez TVP na Sportowca 1996 roku”. W głosowaniu audiotele widzowie wyróżnienie przyznali właśnie Citce, a trzeba podkreślić, że wśród konkurentów miał m.in. siedmioro mistrzów olimpijskich z Atlanty. Wydawało się, że wielka międzynarodowa kariera piłkarza jest tylko kwestią czasu (transferem Polaka były zainteresowanie m.in. Blackburn Rovers, Arsenal Londyn, Liverpool czy Inter Mediolan). Los pokrzyżował jednak wszystkie plany. 17 maja 1997 roku podczas ligowego meczu z Górnikiem w Zabrzu piłkarz Widzewa zerwał ścięgno Achillesa. Na boisko wrócił po 16 miesiącach trudnej rehabilitacji, ale nigdy nie odzyskał dawnej formy. W Polsce grał jeszcze m.in. w barwach Legii, Groclinu, Cracovii i Polonii Warszawa. Sił próbował także w Izraelu i Szwajcarii. W reprezentacji już jednak nigdy nie wystąpił.

ZOBACZ STRONĘ MECZU ANGLIA – POLSKA 2:1 (ELIMINACJE MŚ 1998)