Mateusz Klich po strzeleniu gola w meczu z Danią (14.08.2013).Mateusz Klich po strzeleniu gola w meczu z Danią (14.08.2013).
Kroniki13 czerwca 1990
13 czerwca 1990
Autor: Piotr Kuczkowski
Data dodania: 12.06.2020
FOT. CYFRASPORTFOT. CYFRASPORT

Siedem klubów w dziesięć lat. Można powiedzieć, że długo szukał swojego miejsca. Jednak ostatnie dwa sezony wskazują na to, że w końcu je znalazł. W dniu 30. urodzin może śmiało stwierdzić, że wiele sportowych planów udało mu się zrealizować. Niektóre marzenia, jak chociażby gra w lidze hiszpańskiej, wciąż czekają na urzeczywistnienie. Czasu nie powinno zabraknąć, bo przed Mateuszem Klichem jeszcze wiele lat kariery.

CEL – ZAGRANICA

Przygoda pomocnika urodzonego w Tarnowie z polskimi rozgrywkami ligowymi nie jest zbyt długa. Wychowanek Tarnovii już w wieku 13 lat trafił pod Wawel. Początkowo jako piłkarz juniorów Cracovii, później w Młodej Ekstraklasie, z czasem coraz śmielej zaczął zgłaszać akces do pierwszej drużyny. Swój cel zrealizował przed sezonem 2008/09. Zadebiutował w najwyższej klasie rozgrywkowej w meczu z GKS-em Bełchatów. W pierwszym sezonie rozegrał 8 spotkań, w dwóch kolejnych odpowiednio 21 i 27, stając się jednym z kluczowych zawodników Pasów. 

Mateusz Klich w barwach Cracovii.Mateusz Klich w barwach Cracovii.
FOT. CYFRASPORT

Cracovia była pierwszym i jak do tej pory jedynym polskim klubem w karierze Mateusza Klicha. Przy ul. Kałuży w Krakowie spędził w sumie osiem lat i to tam zadebiutował w seniorskiej piłce.

EUROPEJSKIE TOURNÉE

Trzy sezony w Cracovii to w sumie 56 meczów w ekstraklasie i 5 zdobytych bramek. Szybko stało się jednak jasne, że celem utalentowanego zawodnika jest gra w silniejszych europejskich ligach. Wybór padł na Bundesligę, ale zderzenie z rzeczywistością nie było łatwe. Przez półtora roku Klichowi nie udało się zadebiutować w pierwszej drużynie VfL Wolfsburg. Pozostała mu gra w rezerwach, w których jednak również zaliczył zaledwie 12 występów.

Mateusz Klich w drużynie rezerw VfL Wolfsburg.Mateusz Klich w drużynie rezerw VfL Wolfsburg.
FOT. PAP

Marzenia o grze w Bundeslidze Mateusz Klich musiał odłożyć na później. Pierwszy pobyt w Dolnej Saksonii nie był specjalnie udany dla polskiego zawodnika. Nie udało mu się zadebiutować w oficjalnym meczu pierwszego zespołu.

Dla piłkarza w tym wieku szczególnie ważna jest gra. Dlatego Klich szukał miejsca, w którym mógłby liczyć na regularne występy. Wybór padł na holenderski PEC Zwolle. W Eredivisie szybko się odnalazł. Systematycznie pojawiał się na boisku i przyczynił się do utrzymania w lidze. Dlatego po półrocznym wypożyczeniu klub zdecydował się na jego wykupienie.

Chciałem tu zostać. Miałem okazję grać tu regularnie i być ważną częścią drużyny. Czuję zaufanie ze strony klubu.
Mateusz Klich
„Przegląd Sportowy” z 25 czerwca 2013 r.

Kolejny sezon to kolejne dobre występy, asysty i gole. Nie umknęło to uwadze działaczy z Wolfsburga, którzy skorzystali zapisu w umowie i odkupili pomocnika. Znów nie dali jednak szansy Polakowi, który po kolejnych sześciu miesiącach definitywnie rozstał się z ekipą Wilków. Mimo oczekiwań kibiców Zwolle, którzy w mediach społecznościowych zapoczątkowali nawet akcję #Klichcomeback, nie wrócił do Holandii, a przeniósł się do grającego w 2. Bundeslidze 1. FC Kaiserslautern. Półtora sezonu zaowocowało wyjazdem do Twente. W Enschede był podstawowym graczem, wywalczył Puchar Holandii, pełnił nawet funkcję kapitana zespołu.

Mateusz Klich i Marcin Gortat (29.06.2014).Mateusz Klich i Marcin Gortat (29.06.2014).
FOT. CYFRASPORT

A może jednak koszykówka? Mimo argumentów Marcina Gortata Mateusz Klich nie zamienił zielonej murawy na parkiet. Na zdjęciu ze środkowym Washington Wizards podczas Marcin Gortat Camp w Krakowie (29.06.2014 roku).

KIERUNEK – WYSPY

Kolejny etap w karierze pomocnika to już liga angielska. Początki w Leeds United nie były najłatwiejsze. Ale Klich zdążył się już chyba przyzwyczaić do tego, że sukces rodzi się w bólach. Pierwszy okres pobytu w klubie zakończył się… wypożyczeniem do Utrechtu. Dopiero po powrocie na Wyspy Brytyjskie jego kariera nabrała rozpędu.

Mateusz Klich w barwach Leeds United.Mateusz Klich w barwach Leeds United.
FOT. PAP

Wygląda na to, że Mateusz Klich po latach poszukiwań znalazł swoje miejsce na ziemi. Leeds United to klub, w którym Polak odgrywa pierwszoplanową rolę.

Przełomowym momentem było przyjście do Leeds trenera Macelo Bielsy. Sam zawodnik w rozmowie z telewizją Canal+ przyznał, że Argentyńczyk jest najlepszym szkoleniowcem, z którym było mu dane dotychczas pracować. I dość ekscentrycznym. Sam Klich przekonał się o tym w przedostatniej kolejce sezonu zasadniczego 2018/19. W meczu z Aston Villa strzelił gola w czasie, w którym piłkarz rywali leżał z urazem na murawie. Bielsa nakazał swoim piłkarzom „oddanie bramki” rywalom, którzy chwilę później wyrównali. Podczas tych rozgrywek Mateusza Klicha w Anglii z kamerą odwiedziła ekipa Łączy nas piłka.

Ostatecznie Leeds nie udało się awansować do Premier League. Zajęli trzecie miejsce i w barażach nieoczekiwanie przegrali z Derby County. W obecnych rozgrywkach wszystko wskazuje na to, że wyczekiwany od 16 lat powrót do elity stanie się faktem. Zespół Polaka jest liderem i jeśli zgodnie z planem rozgrywki zostaną wznowione 20 czerwca, powinien przypieczętować sukces w najbliższych tygodniach.

REPREZENTACYJNE ZŁE MIŁEGO POCZĄTKI

Kariera w kadrze Mateusza Klicha również nie należała do najłatwiejszych. W reprezentacji zadebiutował jeszcze jako piłkarz Cracovii w towarzyskim meczu z Argentyną w Warszawie. Wszedł na murawę minutę przed końcem spotkania, a na kolejną szansę musiał poczekać… ponad dwa lata. W towarzyskiej potyczce z Danią za kadencji Waldemara Fornalika szybko otworzył wynik, zdobywając swoją pierwszą bramkę w narodowych barwach.

1:0 M. Klich, asysta J. Błaszczykowski

Dotychczas Klich dwa razy cieszył się z goli dla reprezentacji (drugie trafienie zanotował w towarzyskim meczu z Irlandią we wrześniu 2018 roku). Rozegrał 23 spotkania, ale tylko 4 od pierwszej do ostatniej minuty. Nie miał okazji wystąpić na wielkiej imprezie, ale jego pozycja w zespole za kadencji Jerzego Brzęczka uległa zdecydowanej poprawie.

Mateusz Klich z kibicami po meczuMateusz Klich z kibicami po meczu
FOT. CYFRASPORT

Idol publiczności. Mateusz Klich chętnie pozuje do zdjęć z kibicami. I to nie tylko po tak udanych występach, jak ten z Irlandią 11 września 2018 roku.

W eliminacjach Euro 2020 wystąpił w 8 z 10 meczów. 30. urodziny z pewnością świętowałby w Dublinie, gdzie dwa dni później Polacy mieli zainaugurować zmagania w mistrzostwach Europy. Pandemia pokrzyżowała te plany. Nie mamy jednak wątpliwości, że kiedy turniej wreszcie dojdzie do skutku, Mateusza Klicha na nim nie zabraknie. Kto wie, może w czerwcu 2021 roku będzie świętował nie tylko 31. urodziny?