






Po 11. kolejkach sezonu Betclic 1. Ligi wydawało się, że piłkarze Bruk-Betu Termaliki, niczym rozpędzone stado słoni, pewnie zmierzają w stronę PKO BP Ekstraklasy. Tymczasem niespodziewanie podopiecznych Marcina Brosza w 12. serii gier zatrzymał Znicz Pruszków. Jeśli ktoś myślał, że była to tylko jednorazowa wpadka, musiał zmienić zdanie po kolejnym występie Niecieczan w Krakowie. Przy Reymonta lider rozgrywek był zupełnie bezradny w starciu z Wisłą, która dominowała na boisku od pierwszej do ostatniej minuty. Bohaterem Białej Gwiazdy był zdobywca obu bramek – Łukasz Zwoliński.































































































21
P. Gogół
50
M. Kutwa
77
Á. Baena
10
F. Duarte
31
A. Cziczkan
30
G. Kiakos
19
O. Sukiennicki
75
K. Skrobański
20
K. Dziedzic



W Krakowie zmierzyli się przedstawiciele województwa małopolskiego w Betclic 1. lidze. Przed rozpoczęciem sezonu oba kluby były stawiane w pierwszym szeregu kandydatów do awansu do PKO BP Ekstraklasy. Później tylko Bruk-Bet Termalica Nieciecza potwierdzał wynikami wysokie aspiracje. Podopieczni Marcina Brosza przyjechali na stadion Wisły jako lider. Z kolei Biała Gwiazda generalnie rozczarowywała, ma dużo zaległości i spędziła przerwę reprezentacyjną na 12. pozycji w tabeli.







Mecz nie był łatwy, bo w pierwszej połowie troszkę za długo przetrzymywaliśmy piłkę w strefie środkowej i tutaj rywal też starał się wykorzystywać tę fazę przejściową. Z tym mieliśmy trochę problemów, ale tak ogólnie patrząc na naszą grę, to myślę, że jest to zasłużone zwycięstwo. Stworzyliśmy dużo więcej sytuacji od rywala, byliśmy groźni i przy stałych fragmentach gry, z budowania i z ataku szybkiego, także tutaj ta różnorodność ataków była duża z naszej strony.







Od początku nie byliśmy w stanie narzucić swojego sposobu gry, wygrywać pojedynków i to nie tylko w środku, ale i w bocznych sektorach. Zamiast atakować, to większymi siłami musieliśmy bronić. I to był jeden z powodów, dla których stwarzaliśmy bardzo mało sytuacji w pierwszej połowie. Po zmianie stron pierwsze minuty dawały nam jakąś nadzieję. Stworzyliśmy jedną bądź dwie sytuacje. Ta gra zaczęła przypominać nasz sposób gry, natomiast to trwało 15-20 minut, czyli zbyt mało i w końcówce znowu zaczęliśmy to, co było na początku, czyli oddawać inicjatywę. Na pewno cofnęliśmy się niepotrzebnie.






Po tym, jak Łukasz Zwoliński dołączył do zespołu Wisły z Rakowa Częstochowa, długo szukał swojej optymalnej dyspozycji. Dość powiedzieć, że w pierwszych jedenastu spotkaniach w lidze i eliminacjach europejskich pucharów, ani razu nie trafił do siatki. Przełamał się pod koniec września w meczu z Odrą Opole (5:0), kiedy to dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Drogę do bramki znalazł też w 1/16 finału Pucharu Polski w Tarnobrzegu, gdzie po trudnym spotkaniu obrońcy trofeum wygrali z Siarką 3:2. Teraz dorzucił kolejny dublet, który dał Białej Gwieździe trzy punkty. Swojego dorobku pod Wawelem nie poprawił natomiast Kamil Zapolnik, ale zarówno on, jak i pozostali piłkarze z Niecieczy, nie mieli tego wieczoru wiele do powiedzenia.



To był mecz tylko o trzy punkty, nie o sześć. Dalej musimy „gonić tabelę”. Wiadomo, mamy mecze zaległe, ale tutaj nikt sobie punktów jeszcze nie dopisuje. Fajnie jest ograć lidera przed własną publicznością. Nie rozpieszczaliśmy kibiców na początku sezonu i to też tak troszkę mogliśmy podziękować im za tę cierpliwość, za wiarę, że przyszli tak licznie wspierać nas dzisiaj. Więc mam nadzieję, że ten wieczór będzie udany dla nas wszystkich, ale od jutra już robota i skupiamy się na kolejnym meczu.

























Musimy odrabiać punkty, wiedzieliśmy to już przed meczem, że był to dla nas ważny mecz. I myślę, że pokazaliśmy to na boisku taką walką przede wszystkim, bo nikt nie odstawiał nogi. Walczyliśmy jeden za drugiego i to było kluczowe. Ta konsekwencja, też w ataku dążenie do tego, co cały czas trener nam wpaja, żeby być cierpliwym, bo zawsze te bramki przyjdą. I tak też się staje. Ale my musimy cały czas konsekwentnie wykonywać naszą pracę, bo wiadomo, jaka to jest liga i każdy mecz jest ciężki. Przede wszystkim cieszę się, że w końcu gdzieś łapiemy serię. Wygraliśmy kolejny mecz i to powinno nas napędzać i musimy to kontynuować, bo zaraz mamy we wtorek następne spotkanie. No i też musimy wygrać, bo te punkty trzeba nadrabiać, trzeba nadganiać to, co straciliśmy w tej pierwszej części sezonu.



