






Ostatni hit pierwszej rundy STS Pucharu Polski. Za takie, nieco z urzędu, powszechnie uznano bezpośrednie starcia drużyn reprezentujących najwyższy szczebel rozgrywek ligowych. I tak do Motoru (po wyeliminowaniu Legii) i Korony (lepszej w Łodzi od Widzewa) dołączył Śląsk, który we Wrocławiu rozprawił się z Pogonią Szczecin. Bohaterem Wojskowych był kapitan – Piotr Samiec-Talar, który najpierw, efektownym uderzeniem, błyskawicznie otworzył wynik, żeby w końcówce idealnie obsłużyć zdobywcę bramki na 2:1 Jehora Macenkę. Tym samym, po serii czterech spotkań bez wygranej w PKO BP Ekstraklasie, kibice w stolicy Dolnego Śląska w końcu mieli powody do zadowolenia.











































































3
I. Christodoulou
88
A. Ciućka
10
M. Dembélé
4
M. Dijakovic
1
K. Niemczycki
77
E. Shabani
2
D. Szala
15
J. Yriarte
26
A. Żulewski


Karol Linetty związał się ze Śląskiem kilka dni przed meczem z Pogonią. Występ w STS Pucharze Polski był jego pierwszym na polskich boiskach od ponad dekady.







To nie był łatwy mecz, bo mierzyliśmy się z wymagającym rywalem. Z pierwszej połowy jestem bardzo zadowolony. Graliśmy blisko tego, jak chciałbym, żeby moja drużyna wyglądała na boisku. Mogliśmy zdobyć bramkę więcej, ale z drugiej strony rywale też byli groźni. W drugiej części gry przestaliśmy realizować nasze założenia. Nie byliśmy na odpowiednim poziomie. Szczególnie z piłką przy nodze.







Trudno wygrać, gdy daje się rywalowi takie prezenty jak my dzisiaj. Musisz bowiem w takiej sytuacji strzelić aż trzy gole. Drugą połowę zaczęliśmy mniej więcej tak, jak chcemy grać. Nie mieliśmy aż takich problemów, aby przejść przez pierwszą linię pressingu zespołu gospodarzy. Brakowało nam natomiast trochę kreatywności w trzeciej tercji, pod bramką rywala. Też pierwsza piłka przy budowaniu gry pozostawiała trochę do życzenia.






Nienaganna technika, spektakularne akcje i w końcu skuteczność. Teoretycznie to wszystko składa się na potencjalnego bohatera meczu. Paul Mukairu we Wrocławiu potwierdził swoje atuty, w drugiej połowie trafiając do bramki Michała Szromnika, po indywidualnym rajdzie. Problem w tym, że bramka na 1:1 nie przełożyła się na końcowy sukces gości ze Szczecina. Kluczowego gola spotkania strzelił bowiem… obrońca Śląska. Jehor Macenko pod względem „wrażeń artystycznych” z pewnością ustępował nigeryjskiemu napastnikowi Pogoni. Ukrainiec idealnie odnalazł się jednak w polu karnym, a będący w wyśmienitej dyspozycji Piotr Samiec-Talar, precyzyjnie posłał piłkę z rzutu wolnego na jego głowę.







Nie mnie oceniać, jak wyglądałem na boisku podczas tego spotkania. To rola dziennikarzy. Myślę jednak, że jak na to, ile miałem treningów z drużyną i że nie miałem rytmu meczowego, to było całkiem dobrze. Na pewno brakuje mi tych minut, ale mam nadzieję, że cały czas będzie coraz lepiej.
W drugiej połowie mieliśmy mniej sytuacji niż w pierwszej, żeby zamknąć szybciej to spotkanie. Może gdyby w pierwszej części ostatnie podanie było lepsze, to moglibyśmy jeszcze strzelić na 2:0 i później byłoby spokojnie. Tak się jednak nie stało. Myślę, że dużym plusem jest to, jak się zachowaliśmy, gdy straciliśmy bramkę. Nie pozwoliliśmy Portowcom pójść za ciosem, tylko stworzyliśmy sytuację po stałym fragmencie gry i wygraliśmy.
Nastroje w szatni są pozytywne, bo wygraliśmy spotkanie. Za trzy dni gramy, więc już musimy przygotowywać się do kolejnego meczu i zadbać o odnowę.























Druga połowa w naszym wykonaniu była lepsza, pierwsza taka sobie. Tracimy bramkę na 1:2 kontrolując grę, bo cały czas utrzymywaliśmy się przy piłce, tworzyliśmy sytuacje, a dostaliśmy gola ze stałego fragmentu. To na pewno boli. Stworzyliśmy sobie więcej okazji niż Śląsk, ale nie wystarczyło to, żeby przejść do kolejnej rundy. Wiedzieliśmy czego możemy się spodziewać po przeciwniku. Nie zaskoczyli nas, bo Samiec-Talar zanotował bramkę i asystę, a wiedzieliśmy, że trzeba na niego zwrócić szczególną uwagę. Pierwsza połowa do zapomnienia, druga dużo lepsza i na tym trzeba budować. Mamy nowego trenera i z każdym meczem będziemy się rozkręcać.












► 148. mecz Śląska w Pucharze Polski
► 187. mecz Pogoni w Pucharze Polski
► 120. wyjazdowy mecz Pogoni w PP
► 25. mecz Pogoni w 1/32 finału PP
► Trzeci mecz tych drużyn w Pucharze Polski i trzecia wygrana Śląska, w każdym meczu Pogoń zdobywała jedną bramkę
► 111. mecz Śląska w PP ze zdobytą minimum jedną bramką
► 34. mecz Śląska w PP na własnym boisku ze zdobytą minimum jedną bramką i 34. z minimum jednym golem straconym
► 10. mecz Śląska w PP na własnym boisku ze strzelonymi dokładnie dwoma golami
► 10. mecz Śląska w 1/32 finału PP ze straconą dokładnie jedną bramką
► 88. wyjazdowy mecz Pogoni w PP ze straconą minimum jedną bramką
► 33. wyjazdowy mecz Pogoni w PP ze strzelonym dokładnie jednym golem
► 22. mecz Pogoni w 1/32 finału PP bez remisu
► 10. awans Śląska do 1/16 finału PP
► 10. wygrana Śląska w 1/32 finału PP
► 70. gol strzelony przez Pogoń w meczu 1/32 finału PP
► Pierwsza wygrana Śląska w 1/32 finału PP na własnym boisku
► Awans do 1/16 finału wywalczyła pierwsza i druga drużyna Śląska
► 10. wyjazdowa porażka Pogoni w meczu PP w rozmiarze 1:2
► 20. mecz Śląska w 1/32 finału PP (na 21 wszystkich) bez remisu, jedyny remis to 2:2 po dogrywce w Łodzi z ŁKS-em w sezonie 2020/21 i porażka w rzutach karnych 1:4
► 11. mecz Śląska w 1/32 finału PP bez porażki
► Drugi gol dla Śląska był jego bramką nr 33 zdobytą w meczach 1/32 finału PP
► 66. porażka Pogoni w meczu PP
► 90. mecz Pogoni w PP bez wygranej
► 44. wyjazdowa porażka Pogoni w meczu PP
► 22. wyjazdowa porażka Pogoni w PP różnicą jednej bramki
► Wszystkie cztery porażki różnicą jednej bramki w meczach 1/32 finału PP Pogoń zanotowała na wyjazdach