






Złocisto-krwista zwycięska seria trwała w najlepsze. Piłkarze Korony Kielce od dłuższego czasu udowadniali, że mieli patent na Widzew. Niespełna trzy tygodnie wcześniej w PKO BP Ekstraklasie, również na stadionie w Łodzi, pokonali podopiecznych Aleksandara Vukovicia 2:1, co było ich szóstym, kolejnym zwycięstwem nad tym rywalem. Jak się okazało, w STS Pucharze Polski również nie zamierzali się zatrzymywać, choć z przebiegu meczu wydawało się, że to gospodarze byli bliżej wygranej. Trener Jacek Zieliński w końcówce postawił jednak na właściwych zmienników, którzy zapewnili końcowy sukces gościom z województwa świętokrzyskiego.








































































80
D. Silva
1
B. Drągowski
20
A. Klukowski
19
D. Males
46
K. Nawrocki
5
G. Papanikolaou
28
K. Świderski
14
R. Visus
4
M. Żyro
► Bramkarz Widzewa Veljko Ilić został upomniany przez sędziego żółtą kartką już po zakończeniu spotkania.


Mimo wieczornego terminu w środku tygodnia i faktu, że na mecz STS Pucharu Polski nie obowiązywały karnety, kibice Widzewa tradycyjnie, niemal w całości, wypełnili Serce Łodzi. Frekwencja przy Alei Piłsudskiego była najwyższa ze wszystkich spotkań 1. rundy. Na trybunach zameldowało się dokładnie 15578 osób.







To był mecz, w którym zrobiliśmy więcej od przeciwnika, żeby wygrać. Liczy się jednak wynik końcowy, a ten jest korzystny dla gości. Trzeba im pogratulować, że z dwóch swoich okazji wykorzystali jedną, co wystarczyło, żeby nas pokonać. Z naszej strony było tych sytuacji więcej. Trzykrotnie trafialiśmy w słupek, mieliśmy też dwie-trzy interwencje bramkarza Korony i kilkukrotnie występował kocioł w polu karnym, po którym brakowało strzału.







Puchary nie są po to, żeby je grać, tylko po to, żeby je wygrywać. Nasz styl nie był dzisiaj oszałamiający, ale byliśmy zdeterminowani i konsekwentni. Może dopisało nam trochę szczęście. Nie złamała nas ta gorąca atmosfera. Liczyliśmy się z tym, że niektórzy nasi zawodnicy będą gasnąć z minuty na minutę, bo są mocno eksploatowani. Chcieliśmy zareagować tymi zmianami i wiedzieliśmy, że świeża krew z przodu się przyda.






Jeśli drużynie wyraźnie nie idzie, ma problemy z kreowaniem sytuacji, a przeciwnik przeważa na boisku, niezwykle ważny jest impuls z ławki. Coś, co potocznie nazywa się intuicją trenera. W Łodzi właśnie taką popisał się Jacek Zieliński. W 72. minucie szkoleniowiec Korony dokonał potrójnej zmiany, a niespełna 120 sekund później, akcja wprowadzonych: 18-letniego Konrada Ciszka i 20-letniego Daniela Bąka, dały gościom bramkę na wagę awansu. Dla tego drugiego był to jednocześnie premierowy gol w pierwszej drużynie złocisto-krwistych. Z kolei Aleksandar Vuković z pewnością liczył na dobry występ, pozyskanego kilkanaście dni wcześniej z hiszpańskiego Realu Valladolid, Stipe Biuka. Chorwat zadebiutował już w PKO Ekstraklasie, ale w przegranym 2:3 starciu z Lechem Poznań zaliczył zaledwie kilka minut. Tym razem zaczął w wyjściowej jedenastce i był blisko zdobycia bramki. W pierwszej połowie piłka po jego uderzeniu z dystansu trafiła jednak w słupek.



Jeżeli był to mój pierwszy kontakt z piłką, to super. Ciężko pracowałem na swoją szansę, dostałem ją i wykorzystałem. Nic tylko dalej trenować i liczyć na kolejne okazje do gry. Mecz był ciężki, nie mieliśmy zbyt wielu sytuacji. Myślałem sobie, że fajnie byłoby wejść na boisko i strzelić gola. Tak się stało i bardzo się z tego cieszę.
















Nie było tajemnicą, że kibice z Kielc i Łodzi za sobą nie przepadali. Dlatego tym chętniej w mediach społecznościowych Korona celebrowała swoją imponującą serię.







Nie oglądałem jeszcze powtórki tej sytuacji, ale moim zdaniem zabrakło agresywnego podejścia. Za łatwo dopuściliśmy do wrzutki, ale nie wykluczam, że ja też byłem za daleko od strzelca. Korona nie stworzyła sobie sytuacji, a wystarczyło jedno dośrodkowanie i wygrała mecz. W aspekcie piłkarskim, jakości boiskowej były to bardzo dobre zawody z naszej strony. Musimy poprawić ofensywę, musi być więcej ruchu między strefami, to może sytuacji będzie więcej. Przyszło dużo nowych piłkarzy, poznajemy ich, a oni zespół. Głowy do góry! Przed nami Radomiak i na tym jest teraz pełna koncentracja. Odpadnięcie z pucharu boli, ale taka jest piłka.












► 125. mecz Widzewa w Pucharze Polski
► 25. mecz Korony w 1/32 finału PP
► 118. mecz Korony w Pucharze Polski
► 66. wyjazdowy mecz Korony w PP
► 22. mecz Korony w 1/32 finału PP ze zdobytą minimum jedną bramką
► Trzeci mecz Widzewa w 1/32 finału PP na własnym boisku i trzeci bez remisu
► 10. mecz Widzewa w PP na własnym boisku bez zdobytej bramki
► 10. mecz Widzewa w 1/32 finału PP ze straconą minimum jedną bramką
► 12. wyjazdowy mecz Korony w 1/32 finału PP i 12. ze zdobytą minimum jedną bramką
► 16. kolejny mecz Widzewa w PP na własnym boisku bez remisu (wyśrubowany rekord klubowy)
► 60. awans Korony do kolejnej rundy PP
► Trzeci mecz tych rywali w Pucharze Polski i trzecia porażka Widzewa do zera, w tym pierwsza na własnym boisku
► Pierwsza porażka Widzewa w meczu 1/32 finału PP w rozmiarze 0:1
► Pierwszy mecz Widzewa w 1/32 finału PP na własnym boisku bez zdobytej bramki
► 22. mecz Widzewa w PP na własnym boisku bez wygranej
► 10. wyjazdowy mecz Korony w 1/32 finału PP bez remisu
► 20. mecz Korony w 1/32 finału PP bez remisu
► 25. gol stracony przez Widzew w meczu 1/32 finału PP
► Po tym starciu bilans bramkowy Widzewa w meczach 1/32 finału PP na własnym boisku stał się równy: 5-5
► 33. porażka Widzewa w PP różnicą jednej bramki
► 11. awans Korony do 1/16 finału PP wywalczony na wyjeździe
► 11. wyjazdowy mecz Korony w 1/32 finału PP (na 12 wszystkich) bez porażki, jedyna przegrana to 2:3 w Sandomierzu z Wisła w sezonie 2018/19