Do trzech razy sztuka. Już od kilku tygodni było wiadomo, że walka w grupie mistrzowskiej toczy się nie o to, kto wywalczy tytuł, ale kiedy Legia go sobie zapewni. Taką szansę podopieczni Aleksandara Vukovicia mieli już w 33. i 34. kolejce, ale Wojskowym nie udało się zgarnąć kompletu punktów. Najpierw u siebie zremisowali z Piastem Gliwice 1:1, żeby później w polskim klasyku przegrać w Poznaniu z Lechem 1:2. Ligowa seria bez wygranej trwała już trzy spotkania, a jeśli dołożymy do tego odpadnięcie z Totolotek Pucharu Polski, po porażce 0:3 z Cracovią, w stolicy można było odczuć coraz większe zaniepokojenie. Na szczęście dla fanów Legii, przełamanie nastąpiło w 35. kolejce, kiedy w końcu udało się postawić „kropkę nad i” w ligowej rywalizacji, a jednocześnie wziąć rewanż na Pasach, za niedawne, pucharowe niepowodzenie.
99
B. Slisz
39
M. Rosołek
21
S. Włodarczyk
15
A. Mosór
19
W. Muzyk
17
M. Cholewiak
41
P. Stolarski
31
P. Pyrdoł
34
I. Astiz
Kibice Legii uczcili wywalczenie mistrzostwa Polski tradycyjnie dekorując klubowym szalikiem Kolumnę Króla Zygmunta III Wazy na Placu Zamkowym w Warszawie.
Koronawirus był jedyną rzeczą, jaka mogła nas powstrzymać. Nawet po tej przerwie forma drużyny była wysoka, ale po meczu z Piastem zaczęliśmy się męczyć, piłkarsko i fizycznie. Kilku arcyważnych zawodników zmagało się z kontuzją, kilku znalazło się w słabszej formie – te czynniki oddziaływały na psychikę. Czuliśmy, że już nie gramy tego, co najlepiej potrafimy. Trzeba było znaleźć sposób na szczęśliwe zakończenie. Dziś zawodnicy wykazali się determinacją, charakterem i wyczuli, że to najlepszy moment, żeby zamknąć sprawę mistrzostwa.
Mogę pogratulować Vuko (Aleksandarowi Vukoviciowi – przyp. red.) i Legii zdobycia mistrzostwa Polski, bo już wiadomo było dużo wcześniej, że to sobie właściwie zapewnili. Dzisiaj od samego początku było widać ile zdrowia kosztowało nas spotkanie w Pucharze Polski. Szkoda, że kibice odpalili race, bo w tym momencie nabieraliśmy rozpędu, stwarzaliśmy sytuacje i nawet mogliśmy zdobyć wyrównującą bramkę, ale nie zrobiliśmy tego.
Po tym, co kilka dni wcześniej wydarzyło się na stadionie przy ulicy Kałuży w Krakowie w rozgrywkach o Puchar Tysiąca Drużyn, legioniści wiedzieli, że kluczem do powstrzymania Cracovii, może być zneutralizowanie Mateusza Wdowiaka. W pucharowej rywalizacji niespełna 24-letni zawodnik był najlepszy na boisku, a jego dwa trafienia znacznie przyczyniły się do awansu Pasów do wielkiego finału. Przy Łazienkowskiej pomocnik nie zdołał jednak powtórzyć dobrego występu i w jakikolwiek sposób zagrozić gospodarzom. Tym razem na murawie błyszczał pomocnik Wojskowych. Walerian Gwilia wpisał się na listę strzelców, a gdyby w pierwszej połowie nie zmarnował idealnej okazji, mógł i powinien popisać się dubletem.
To jest nie lada przeżycie dla nas w szatni, ale też dla całych naszych rodzin. Bardzo się z tego cieszę. Chciałbym pogratulować zespołowi całego sezonu, ciężkiej pracy od samego początku aż do dzisiaj. Doceniamy to, co osiągnęliśmy. Potrafiliśmy się zebrać po tym kryzysie. Wiele rzeczy nie wyszło na jaw, dlaczego tak było. Ale nikt tu nie płacze. Każdy dał z siebie wszystko. Wspólnie w klubie parliśmy do tego, żeby osiągnąć ten sukces i dzisiaj mamy ogromną satysfakcję.
Nie patrzyliśmy na Legię, chcieliśmy zagrać po swojemu. Jednak przy tylu błędach, które popełniliśmy, nie wygrywa się meczów. Sami sobie stwarzaliśmy problemy. Trzeba szybko podnieść głowy i walczyć dalej, bo za trzy dni następne spotkanie. Gospodarze nas nie zaskoczyli, wiedzieliśmy jak będą grali, ale straciliśmy bramkę. Później chcieliśmy grać spokojniej i szukać swoich momentów, ale nic nie strzeliliśmy, a po kolejnym błędzie znów daliśmy się pokonać i było po meczu.
► W ostatnich 19 meczach tych drużyn Cracovia tylko raz strzeliła więcej niż 1 gola – w wygranym 2:0 w Warszawie w poprzednim sezonie
► W ostatnich 10 meczach tych drużyn w Warszawie nie padł remis
► To był mecz nr 40 tych rywali w Warszawie
► Po tej kolejce Legia notowała najdłuższą serię kolejnych meczów ze zdobytą bramką na własnym boisku – 17
► Po tej kolejce Cracovia notowała najdłuższą serię kolejnych meczów bez remisu na wyjeździe – 12
► Pierwszy gol był bramką nr 220 zdobytą w meczach tych drużyn w ekstraklasie
► To był mecz nr 2300 Legii w historii ekstraklasy
► Po tej kolejce Legia zapewniła sobie tytuł mistrzowski