



Często mówi się, że gra na własnym stadionie jest atutem. Jednak nie zawsze tak się dzieje. Przekonała się o tym drużyna Chrobrego, która na początku sezonu 2024/25 Betclic 1. Ligi miała spore problemy, aby nie tyle wygrać u siebie, co zwyczajnie strzelić gola. Mecz z GKS-em Tychy był dla głogowian drugim z kolei domowym starciem bez zdobyczy bramkowej (w 2. kolejce porażka 0:4 z Bruk-Betem Termaliką). Jeżeli dodamy do tego, że tyszanie nie trafiali do siatki na wyjazdach, wynik 0:0 wydaje się być w pełni uzasadniony (taki sam rezultat osiągnęli w Kołobrzegu z Kotwicą). Jednakże to gracze GKS-u byli bliżsi zwycięstwa. Wystarczyło wykorzystać np. rzut karny (strzał Wiktora Żytka obronił Krzysztof Wróblewski). Mimo że goście mogli czuć niedosyt, to punkt wywalczony w Głogowie nie był złym osiągnięciem. Chrobry „nie leżał” tyskiej ekipie od kilku sezonów. Głogowianie triumfowali w czterech z pięciu spotkań (w jednym był remis) poprzedzających to z 9 sierpnia 2024 roku.










































































99
D. Arndt
23
S. Lewkot
35
E. Marcinkowski
9
M. Ozimek
14
B. Biel
77
D. Hanc
10
A. Szczutowski
29
P. Tupaj
44
A. Zarówny
► UWAGA! W 84. minucie żółtą kartką ukarany został Michał Ilków-Gołąb, pierwszy asystent trenera Chrobrego Głogów (krytyka decyzji sędziego). Nie jest ona uwzględniana w statystykach meczowych.



Patrząc na historię poprzednich spotkań wiemy jedno, Głogów to piekielnie trudny teren dla Trójkolorowych. W końcu jednak trzeba się przełamać, no bo kiedy, jeśli nie teraz? Nie od dziś wiadomo, że Chrobry Głogów to przeciwnik dla GKS-u Tychy trudny. Niezależnie od tego jaki to sezon, jaka kadra, jaki sztab oraz bez względu na fakt, czy jest to boisko domowe czy też wyjazdowe. Bilans spotkań nie przedstawia radosnych danych, bowiem Tyszanie, na 24 mecze rozegrane z Chrobrym wygrali 7, zremisowali 6, a przegrali 11. Można zatem te spotkania nazwać głogowską klątwą, bo ostatni raz po pełną pulę punktów w meczu z Pomarańczowo-Czarnymi sięgnęliśmy w 2021 roku – u siebie, a w 2019 roku na wyjeździe.


Drużyny Chrobrego Głogów i GKS-u Tychy wyprowadzane na boisko przez swoich kapitanów oraz trójkę sędziowską. Na przedzie arbiter główny spotkania – Piotr Rzucidło.



GKS Tychy nie przerwał serii już czterech remisów od rozpoczęcia sezonu w Betclic 1. lidze. Jednocześnie nie odczarował nieszczęśliwego dla niego stadionu Chrobrego Głogów. Podopieczni Dariusza Banasika ponoszą w efekcie straty w porównaniu z tworzącą się czołówką w tabeli.


Jedna z ciekawszych akcji 1. połowy. Na strzał zza pola karnego zdecydował się Mamin Sanyang z GKS-u, ale w bramkarz Chrobrego wyczuł intencje skrzydłowego.




Mimo inicjatywy na boisku, GKS Tychy nie potrafił przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść. Podopieczni trenera Dariusza Banasika mieli z gry zdecydowanie więcej niż przeciwnik, ostatecznie jednak muszą zadowolić się jednym punktem. Być może zostaną królami remisów, jak w zeszłym sezonie Piast Gliwice. Ma też nad czym myśleć Chrobry Głogów. Poza wygraną w pierwszej kolejce z Pogonią Siedlce, ich dyspozycja nie wygląda zbyt obiecująco. Dziś gospodarze nie oddali ani jednego celnego strzału na bramkę GKS-u.


Najlepsza okazja tyszan do objęcia prowadzenia i wygrania spotkania miała miejsce w 64. minucie. Rzut karny wykonywał kapitan GKS-u, Wiktor Żytek, ale jego uderzenie obronił bramkarz Chrobrego, Krzysztof Wróblewski.







Ciężkie spotkanie. Obie drużyny na pewno chciały wygrać. Mecz walki, a mnie cieszy w końcu zachowanie czystego konta i zagranie za zero z tyłu. Mamy jako bramkarze swoje analizy. Rywale też znają nasze mocne i słabe strony. Tu obroniłem rzut karny i bardzo się z tego cieszę.




Strzelał jeden, strzelał drugi, ale nic nie chciało wpaść do sieci. W zespole gospodarzy najlepszą okazję do pokonania bramkarza tyszan miał Patryk Mucha. Najpierw trafił wprost w ofiarnie interweniującego Mateusza Hołownię, a po chwili główkował z pięciu metrów tuż nad poprzeczką. Pomocnik Chrobrego egzekwował również większość stałych fragmentów gry, ale i te nie zakończyły się powodzeniem. W ekipie GKS-u błyszczał młody Maksymilian Dziuba. Piłkarz wypożyczony z poznańskiego Lecha już w pierwszej akcji bliski był strzelenia gola. Uderzył bez zastanowienia lewą nogą, ale świetną interwencją popisał się golkiper głogowian. Na uwagą zasługiwała również inna sytuacja z udziałem 19-latka. W 35. minucie nieatakowany przez nikogo Dziuba zbiegł z piłką ze skrzydła do środka i z 20 metrów huknął w kierunku bramki. Zabrakło centymetrów, aby goście objęli prowadzenie.







Z jednej strony szanujemy bardzo ten punkt. Z drugiej, pomijając ten moment gdy Tychy miały rzut karny i go nie wykorzystały, cieszę się bardzo z postawy zespołu, który do 94. minuty dążył do tego, żeby wygrać. Myślę, że to dobry prognostyk przed kolejnymi spotkaniami, jeśli staniemy się zespołem potrafiącym sfinalizować sytuację, to i będziemy wygrywać mecze.







Można powiedzieć tak, że jeśli nie strzela się rzutu karnego, to ciężko wywieźć trzy punkty. Myślę, że gdybyśmy zdobyli tę bramkę, to mecz pewnie otworzyłby się bardziej. Chrobry musiałby się otworzyć, a my moglibyśmy spokojnie kontrować lub dochodzić do sytuacji. Jeszcze wiele rzeczy mogłoby się wydarzyć. Z 1. połowy jestem zadowolony, z 2. nie. Z punktu… też nie, ale z drugiej strony wiem, że w piłce trzeba być cierpliwym.

