Początki piłkarskiej kariery Kazimierza Górskiego.Początki piłkarskiej kariery Kazimierza Górskiego.
KronikiTajemnica Sarenki
Tajemnica Sarenki
Autor: Krzysztof Jaśniok
Data dodania: 15.10.2019
FOT. ARCHIWUM GÓRSKICH, FOTONOVAFOT. ARCHIWUM GÓRSKICH, FOTONOVA

Czy poznajecie tego uśmiechniętego, niewysokiego chłopca o bardzo odstających uszach, który stoi pierwszy z lewej? Pręży dumnie pierś do zdjęcia jako junior Robotniczego Klubu Sportowego Lwów. Choć smykałkę do piłki miał wielką, na boisku dużej kariery nie zrobił. Za to cztery dekady później przeszedł do historii jako pierwszy polski szkoleniowiec, który zdobył medale mistrzostw świata i igrzysk olimpijskich.

Początki piłkarskiej kariery Kazimierza Górskiego.Początki piłkarskiej kariery Kazimierza Górskiego.
FOT. ARCHIWUM GÓRSKICH, FOTONOVA

Wychował się w robotniczej dzielnicy Lwowa, Bogdanówce, która zyskała nazwę od imienia kozackiego hetmana Chmielnickiego. W domu się nie przelewało. Ojciec pracował na kolei, a mama zajęta była wychowaniem sześciorga dzieci, wśród których on był najstarszy. W piłce zakochał się już jako szkrab. Najpierw uganiał się za nią po podwórkach i okolicznych polach, przysparzając rodzicom dodatkowych trosk, bo niszczył przy tym buty, które w czasach kryzysu były towarem drogim i deficytowym. Potem zadurzył się w futbolu jako kibic. Tata zabrał go na mecz lwowskiej Pogoni – w tamtym czasie jednej z najlepszych polskich drużyn. Gdy na własne oczy zobaczył w akcji Wacława Kuchara, Józefa Garbienia i Józefa Słoneckiego, wiedział już na pewno, że też chce zostać piłkarzem.

Problem polegał na tym, że był wątłej budowy ciała, a i rósł też nieco wolniej od rówieśników. Nie mógł im zaimponować ani siłą fizyczną, ani wzrostem, więc zaczął rozwijać w sobie te umiejętności, które leżały w jego zasięgu. I tak został Sarenką. Gdy miał dwanaście lat, koledzy dostrzegli, jak jest zwinny i szybki. „Najlepiej z nas się kiwa, potrafi minąć z piłką jednego, nawet dwóch przeciwników, a pewnego razu ograł czterech!*” – chwalili niewysokiego Kazika. Taka rekomendacja nie wystarczyła wprawdzie, aby zacząć treningi w którymś z wielkich lwowskich klubów, jak Pogoń, Czarni czy Hasmonea, ale dała mu wstęp do RKS-u z jego rodzinnej Bogdanówki.

Górski był wtedy uczniem gimnazjum mechanicznego. Uczył się dobrze, a na boisku robił szybkie postępy. Gdy miał 14 lat, awansował do drużyny juniorów. Niestety, w szkole istniał surowy zakaz przynależności do organizacji społeczno-politycznych, w tym również klubów sportowych. To oznaczało, że gdyby zagrał w którymś z oficjalnych meczów, mógł nawet zostać relegowany. „Jak my cię mamy wstawić do składu?” – martwił się trener. – „A nuż jakiemuś dziennikarzowi przyjdzie do głowy pochwalić cię w sprawozdaniu za grę?”. Wówczas wszystko wyszłoby na jaw.

Młodemu piłkarzowi przyszedł z pomocą bramkarz z drużyny seniorów, który zadał genialne w swojej prostocie pytanie: „A dlaczego Kaziu nie ma sobie przybrać jakiegoś pseudonimu? Michał Matyas występował jako Motylewski II. Jak na ciebie wołają?”. Górski się zmieszał, bo Sarenka brzmiało mu tak jakoś niemęsko, ale wycedził przez zęby swoje drugie imię. „Dobra nasza” – buchnęli śmiechem bramkarz i trener. „Chłopakom z drużyny każemy język trzymać za zębami”. 

Wiosną 1937 roku, czyli mniej więcej dwa lata po zrobieniu powyższego zdjęcia, na łamach „Ilustrowanego Telegramu Sportowego” ukazał się artykuł poświęcony rozgrywkom juniorów o mistrzostwo okręgu lwowskiego. Autor napisał: „W zespole RKS-u wyróżnił się w dwóch kolejnych spotkaniach Sarenka, szybki i zwinny, ma zadatki na dobrego piłkarza, gdyby jeszcze zmężniał i nabrał sił!”.

Sarenka zmężniał i nabrał sił, ale już pod innym, tym prawdziwym nazwiskiem. Po wojnie zadebiutował w ekstraklasie w barwach warszawskiej Legii, a potem raz jedyny dane było mu nawet zagrać w reprezentacji. Gdy zaś miał zaledwie 32 lata, zawiesił tak drogie mu piłkarskie buty na kołku i został trenerem. Jednak to już całkiem inna historia...

 

* Cytaty pochodzą z książki Kazimierza Górskiego „Pół wieku z piłką”, Wydawnictwo Sport i Turystyka, Warszawa 1985