

Drugi październikowy sprawdzian kobiecej reprezentacji Polski zakończył się efektowną wygraną. Mimo że nasza drużyna pierwsza straciła gola, to potem zaaplikowała ich Walijkom aż pięć (rywalkom udało się jeszcze tylko raz zaskoczyć stojącą między słupkami Kingę Seweryn). Jedną z bohaterek była Nadia Krezyman – autorka dwóch trafień. Samo spotkanie naprawdę dobrze się oglądało, gra była radosna, efektowna i efektywna zarazem. Jednym i drugim piłkarkom przytrafiały się błędy w obronie, stąd tak duża liczba goli. Szalone rzeczy działy się szczególnie między 55. a 57. minutą, kiedy to padły aż trzy bramki, z czego dwie dla reprezentacji Polski! „Bardzo dobrze czytaliśmy momenty, by w odpowiednich doskoczyć i te szanse wykorzystać"” – podsumowała selekcjonerka Nina Patalon.
























































6
S. Hill
17
M. McAteer
8
A. James-Turner
4
S. Ingle
3
G. Evans
7
C. Holland



Co tam się działo?! Reprezentacja Polski straciła gola już na początku spotkania, a później... w ciągu trzech minut padły trzy kolejne bramki! Zawodniczki Niny Patalon miały spore problemy, ale znów pokazały się ze świetnej strony. Tym razem ograły Walię 5:2, ale takiego przebiegu meczu nikt się nie spodziewał.


Reprezentacja Polski przed meczem z Walią. W górnym rzędzie od lewej: Kinga Seweryn, Oliwia Woś, Paulina Tomasiak, Emilia Szymczak, Adriana Achcińska. W dolnym rzędzie od lewej: Milena Kokosz, Martyna Wiankowska, Ewelina Kamczyk (kapitanka), Wiktoria Zieniewicz, Nadia Krezyman, Natalia Padilla-Bidas.



Trenerka Nina Patalon dokonała tylko jednej zmiany w porównaniu z piątkowym meczem z Holandią. Kingę Szemik w bramce zastąpiła Kinga Seweryn. Średnia wieku pierwszego składu polskiej drużyny wyniosła tylko 23,5. Natomiast selekcjonerka reprezentacji Walii Rhian Wilkinson w pierwszym składzie wymieniła aż osiem piłkarek w stosunku do poprzedniego meczu z Australią (1:2).



Taką reprezentację Polski ogląda się z przyjemnością! Mimo nie najlepszego początku nasze piłkarki pokonały na wyjeździe Walię 5:2 w meczu towarzyskim rozegranym w Newport. (…) Pod nieobecność kilku kontuzjowanych piłkarek, jak choćby Ewa Pajor, Tanja Pawollek czy Paulina Dudek, szansę na grę mogły otrzymać te zawodniczki, które w ostatnim czasie – na przykład na Euro 2025 – grały mniej lub te, które powróciły do kadry po wielomiesięcznej przerwie. Są też postaci, które w klubach (głównie zagranicznych) ostatnio nie pojawiały się zbyt często na placu gry.







Powinniśmy się cieszyć z wyniku – byliśmy na wyjeździe i graliśmy z bardzo dobrą drużyną, także rywalizującą w dywizji A i grającą na mistrzostwach Europy. To, co wpadło do sieci i akcje ofensywne cieszą. Było też dużo rotacji, dużo nowych twarzy – nie tylko w tym meczu, ale i poprzednim z Holandią. Dlatego byliśmy nieco inaczej personalnie przygotowani do nich. Widzę same pozytywy, jeżeli chodzi o aspekty meczowe, ale to jest dopiero początek. Dużo pracy przed nami. To okno było udane, ale nadal musimy od siebie wymagać – wdzięczność i wymagania idą za sobą w parze. Te dwa słowa dobrze określają to, co się działo.




Najwyżej ocenioną zawodniczką w polskim zespole była Nadia Krezyman. Nasza skrzydłowa zagrała rzeczywiście znakomite zawody. Była nie do zatrzymania przez defensorki rywalek. Efektem tego były dwa gole. Pierwszy padł po precyzyjnym uderzeniu z pola karnego, po którym piłka wpadła do siatki tuż przy słupku. Drugi - po efektownym rajdzie lewą stroną boiska i strzale w „długi” róg. Dla Krezyman był to pierwszy dublet w drużynie narodowej (a zarazem gole nr 3 i 4). O ile pomocniczka francuskiego Dijon mogła liczyć na regularne występy w kadrze, o tyle Kinga Seweryn już niekoniecznie. Choć bramkarka GKS-u Katowice była powoływana do reprezentacji od dawna, o tyle nie dane jej było zagrać w wyjściowym składzie. Doczekała się tego dopiero w spotkaniu z Walią, gdy zastąpiła Kingę Szemik. W debiucie Seweryn nie ustrzegła się błędów – jak np. przy golu Elise Hughes, ale też potrafiła wygrać pojedynek sam na sam z Tianną Teisar.







Uważam, że zagrałyśmy dobry mecz. Cieszą zdobyte bramki. Na pewno musimy skupić się na działaniach w defensywie, ale patrząc na całokształt meczu moim zdaniem miałyśmy go pod kontrolą. Też miałam dużo roboty i cieszę się z tego. Dziewczyny bardzo mnie wspierały. To też trzeba dodać, bo bez nich ten debiut mógł wyglądać zupełnie inaczej. Bardzo dziękuję im i sztabowi. Na pewno będę bardzo dobrze wspominać to spotkanie.