




Reprezentantki Polski do lat 17 odegrały się na Portoryko za… wysoką porażkę z Koreą Północną (1:6). Tym razem to nasze piłkarki zaaplikowały rywalkom aż sześć goli, tracąc dwa. Biało-czerwone były faworytkami tego starcia – i udowodniły to na boisku. Już do przerwy zespół trenerki Pauliny Kawalec prowadził 4:0, m.in. po dwóch trafieniach Wiktorii Skrzypczak. Dublet ustrzeliła również Zofia Burzan. Ze zdobycia dwóch bramek cieszyła się także jedna z piłkarek Portoryko – Aleeya Olmo. Dla naszych rywalek było pierwsze gole w tym turnieju. Zwycięstwem 6:2 Polki przypieczętowały awans do 1/8 finału, zajmując 3. miejsce w grupie B. W równocześnie rozgrywanym spotkaniu Nigeria niespodziewanie pokonała liderującą Koreę Północną (3:1), zapewniając sobie drugą lokatę.
































































14
D. Acevedo
17
A. Echevarria
9
A. Olmo
19
M. Colon
10
G. Falcon



W dorosłym futbolu w wykonaniu pań grono drużyn, które można zaliczyć do najściślejszej światowej czołówki jest bardzo wąskie. Patrząc na same wyniki mistrzostw świata kobiet mowa o: Hiszpankach, Amerykankach, Japonkach oraz Niemkach. To te ekipy najlepiej spisują się w XXI wieku. Zupełnie inaczej jest w przypadku piłki młodzieżowej. Tam panuje bowiem pewnego rodzaju dominacja. Na dziewięć edycji turniejów do lat 17 aż pięciokrotnie triumfowały Koreanki (cztery razy te z Północy i raz te z Południa). To właśnie one bronią tytułu w tegorocznej imprezie w Maroko.


Reprezentacja Polski kobiet do lat 17 przed meczem z Portoryko. W górnym rzędzie od lewej: Hanna Buchta, Helena Zarzycka, Zofia Burzan, Wiktoria Skrzypczak, Maja Leśkiewicz, Natalia Skrok. W dolnym rzędzie od lewej: Maja Wiśniewska (kapitanka), Zofia Świtała, Lena Saja, Nicola Galuszka, Michalina Wiśniewska.



Zespół prowadzony przez Paulinę Kawalec był w niezłej sytuacji przed piątkowym meczem. Miał w dorobku trzy punkty po zwycięstwie 2:1 nad Nigerią. Bilans reprezentacji Polski U-17 uzupełniała porażka 1:6 z Koreą Północną. Biało-czerwone w przypadku wygranej z Portoryko mogły być niemal pewne awansu do 1/8 finału mistrzostw świata. Nasze zawodniczki szybko chciały osiągnąć ten cel.









Przede wszystkim gratulacje dla dziewczyn, bo w pełni na nie zasłużyły. Pierwszą połowę miałyśmy pod pełną kontrolą. W drugiej pojawiło się trochę nerwowości. Stracona bramka i niewymuszone błędy sprawiły, że momentami oddawałyśmy rywalkom więcej przestrzeni. Myślę, że obu straconych goli mogłyśmy uniknąć, gdybyśmy lepiej zachowały się we wcześniejszych fazach akcji. Będziemy to analizować. Nie w każdym meczu strzela się sześć bramek, więc to jeden z powodów do zadowolenia. W ten sposób okazujemy również szacunek do przeciwnika, że nie odpuszczamy, staramy się wykorzystać każdą okazję i nie gramy na czas. Pod tym względem zespół zaprezentował się bardzo dobrze.







Bardzo cieszy nas sześć zdobytych bramek, choć szkoda, że straciłyśmy dwie. Przy pierwszym golu dla Portoryko sama mogłam zachować się lepiej. Zeszłam po piłkę i chciałam ją od razu zagrać, ale mogłam zrobić to spokojniej. Rywalka popisała się jednak strzałem życia, którego Hania nie zdołała obronić. Poza tym broniła bardzo dobrze. Musimy popracować nad koncentracją, bo przed nami mecze z mocniejszymi przeciwnikami. Cieszę się też ze swoich bramek, ale wiem, że pracuje na nie cała drużyna. Mam nadzieję, że uda mi się strzelić jeszcze więcej. Awans do 1/8 finału to dla mnie spełnienie marzeń.




Dwa strzelone gole w meczu – to i podwójna radość każdej z zawodniczek z osobna. Ale nie tylko dlatego. Aleeya Olmo i Zofia Burzan miały jeszcze inne powody do świętowania. Portorykanka, która weszła na boisko na początku 2. połowy, cieszyła się nie tylko ze zdobycia dwóch bramek, ale również z faktu, że były to historyczne trafienia – tak dla niej samej, jak i reprezentacji jej kraju. W starciach z Koreą Północną i Nigerią zawodniczkom Portoryko nie udało się strzelić gola. Ta sztuka udała się dopiero w konfrontacji z Polską. Bramki zdobyte przez Olmo były więc debiutanckimi trafieniami Portorykanek w mistrzostwach świata do lat 17.
Podwójną radość czuła także Burzan. Po pierwsze dlatego, że sama dwa razy zdołała pokonać bramkarkę Victorię Moore-Torres. Po drugie zaś, bo były to jej premierowe gole strzelone na mundialu do lat 17. Nasza napastniczka mogła być również zadowolona z faktu, w jaki sposób wykorzystała sytuacje bramkowe. W 1. połowie trafiła do siatki w ekwilibrystyczny sposób – niby-nożycami, niemalże leżąc na murawie (centra z rzutu rożnego Nicoli Gałuszki), po przerwie zaś – najpierw została sfaulowana w polu karnym, a następnie perfekcyjnie wykonała jedenastkę. Do kompletu dorzuciła jeszcze trzy asysty – przy golach Mai Leśkiewicz i dwóch Wiktorii Skrzypczak. W nagrodę Burzan odebrała statuetkę dla MVP spotkania.







Bardzo cieszy nas skuteczność. Stworzyłyśmy dużo sytuacji i wiele z nich udało nam się wykorzystać. To zwycięstwo było dla nas ważne zarówno pod względem piłkarskim, jak i mentalnym. Wyciągnęłyśmy wnioski z porażki z Koreą Północną i przeciwko Portoryko przełożyłyśmy je na boisko. Awans do 1/8 finału to moje największe dotychczasowe osiągnięcie piłkarskie. Każda z nas marzyła o tym, żeby wyjść z grupy i dalej rywalizować z najlepszymi drużynami na świecie. Jestem naprawdę zadowolona z całego zespołu.











Szkoda, że po raz kolejny straciłyśmy bramki, ale najważniejsze, że zdobyłyśmy trzy punkty. Przeanalizujemy te sytuacje i postaramy się uniknąć podobnych błędów w kolejnych meczach. Bardzo się cieszę, że dostałam szansę gry na tych mistrzostwach. Myślę, że rozegrałam dobre spotkania, a jako drużyna mamy za sobą bardzo udaną fazę grupową. Realizowałyśmy nasze założenia i jestem z nas zadowolona.

