

Drugi grupowy mecz na mistrzostwach świata do lat 17 okazał się dla Polek bardzo bolesny. Srogiej lekcji futbolu udzieliły im piłkarki Korei Północnej. Obrończynie tytułu sześciokrotnie pokonały tego dnia Hannę Buchtę, z czego cztery trafienia zaliczyły jeszcze w 1. połowie. Nasze zawodniczki oddały w tym spotkaniu tylko… jeden celny strzał, który Nicola Gałuszka zamieniła na gola tuż po przerwie. Niestety, rywalki bardzo szybko odpowiedziały kolejnymi dwiema bramkami. Skończyły na sześciu, choć okazji do zdobycia następnych im nie brakowało. Mimo tak wysokiej porażki, Polki pozostawały w grze o awans do 1/8 finału.























































12
S. Won
11
Y. So
2
S. Kim
16
Y. Ri
8
Y. Uh



Korea Północna dominuje absolutnie w rozgrywkach juniorskich kobiecej piłki. W kategorii do lat 17 reprezentacja tego kraju wywalczyła mistrzostwo świata zarówno w 2024, jak i 2025 roku. Teraz też jest głównym kandydatem do tytułu. Udowodniła to we wtorkowym meczu przeciwko Polkom.


Reprezentacja Polski do lat 17 przed meczem z Koreą Północną. W górnym rzędzie od lewej: Hanna Buchta, Maja Wiśniewska, Wiktoria Skrzypczak, Olga Polewska, Blanka Zając (kapitanka). W dolnym rzędzie od lewej: Oliwia Grewling, Zuzanna Zakrzewska, Zofia Świtała, Lena Saja, Julia Kania, Michalina Wiśniewska.



Polska drużyna zaliczyła przebłysk na samym początku drugiej odsłony. Nicola Gałuszka zdecydowała się na niezwykle odważną próbę z dystansu i zaskoczyła Son-Gyong Kim. Był to gol wyjątkowej urody.








Wieczorem po meczu usiadłam i pomyślałam sobie, że chyba nigdy nie grałam przeciwko lepszemu zespołowi. Koreanki potwierdziły, że będą walczyć o kolejny tytuł. Wiedzieliśmy, że czeka nas bardzo trudne 90 minut, ale oczywiście chcieliśmy grać o zwycięstwo i realizować swoje małe cele. Zakładaliśmy grę w niskim lub średnim bloku, szukanie okazji do zdobycia bramki i wytrzymanie pierwszych dziesięciu minut, bo Koreanki zawsze bardzo mocno zaczynają. Tymczasem to my mieliśmy kilka dobrych pierwszych minut, w których stworzyliśmy dogodne sytuacje. Niestety, później Koreanki wykorzystały nasze błędy. Przy takim przeciwniku nie ma na nie miejsca. Złe przyjęcie, niedokładne wybicie, nieudany drybling – rywalki praktycznie wszystko potrafiły wykorzystać. Ich jakość techniczna, szybkie rotacje i intensywny pressing robiły ogromne wrażenie.



Kubeł zimnej wody. I to taki z potężną porcją lodu. Po świetnym otwarciu mistrzostw świata i wyszarpanym zwycięstwie nad Nigerią, nasze piłkarki do lat 17 dostały srogą lekcję futbolu. Rywal? Korea Północna. Aktualne mistrzynie świata, które na mundialach U-17 wprost miażdżą konkurencję. Wtorkowe starcie w Maroku zakończyło się bolesnym wynikiem 1:6, Ale wiecie co? Nie ma co rwać włosów z głowy. Bądźmy szczerzy. Nasze dziewczyny stanęły przed zadaniem z kategorii „mission impossible”. Azjatki przyjechały po hat-tricka – sięgały po puchar na dwóch ostatnich turniejach i teraz chcą to powtórzyć.




Polki zostały wręcz zdemolowane przez Koreanki. Biało-czerwone popełniały sporo prostych błędów, po których rywalki przejmowały piłkę i zagrażały bramce Hanny Buchty. Spora część z nich zakończyła się stratą gola. Tak było m.in. w sytuacjach, gdy do siatki trafiała Kim Won-sim. Szczególnie przy pierwszym trafieniu, gdy Olga Polewska podała piłkę prosto pod nogi Ri Ye-rim, a ta błyskawicznie odegrała ją do wybiegającej na pozycję koleżanki, której pozostało jedynie dopełnić formalności (ładny strzał zewnętrzną częścią stopy). W drugim przypadku polskie defensorki pozostawiły Won-sim niepilnowaną w polu karnym, a ta skwapliwie z tego skorzystała. Było wówczas 4:0, a zaraz potem pani sędzia zakończyła 1. połowę. Tuż po przerwie dała o sobie znać Nicola Gałuszka, będąca w tym meczu rezerwową. Oddała jedyny celny strzał w naszym zespole, który zakończył się pięknym golem. Była to jednak bramka na otarcie łez.



