




Miało być lekko, łatwo i przyjemnie, a tymczasem niżej notowany rywal potrafił zaskoczyć zdobywcę Pucharu Polski – grając w dodatku w dziesiątkę. W 2. rundzie eliminacji Ligi Europy Legia – już pod wodzą nowego-starego trenera, Jana Urbana – trafiła na Metalurgs Lipawa. Na Łotwie doszło do sporej niespodzianki, bo za taką należało uznać remis 2:2. Wojskowi dwukrotnie wychodzili na prowadzenie, ale rywale za każdym razem odrabiali straty. Co więcej, drugą bramkę drużyna z Warszawy straciła, mając na boisku o jednego zawodnika więcej. Od 68. minuty Łotysze grali bowiem w osłabieniu, po czerwonej kartce (za dwie żółte) dla obrońcy Dzintarsa Zirnisa. Chociaż wynik osiągnięty przez legionistów w Lipawie chluby im nie przynosił, to i tak stawiał ich w nieco lepszej sytuacji od rywali przed rewanżem w stolicy.

































































10
R. Leliūga
28
T. Mežs
16
D. Hmizs



To był pierwszy mecz o stawkę po powrocie na ławkę trenerską Jana Urbana. Gdy poprzednio prowadził Legię, dał się już poznać jako człowiek, który odważnie stawia na młodzież. Skład, jaki wystawił na Łotwie, tylko to zdanie potwierdził. Do młodych piłkarzy, którzy przyzwyczaili już nas do pokazywania się w pierwszym składzie stołecznego zespołu, dołączyli dziś Daniel Łukasik jako defensywny pomocnik (zdaniem Urbana największe odkrycie okresu przygotowawczego) i Kuba Kosecki.


Na stadionie w Lipawie pojawiła się liczna grupa kibiców Legii, która wspierała swój zespół głośnym dopingiem od pierwszych minut spotkania.



Od samego rana Lipawa była biała. Na każdym kroku można było zobaczyć przechodzących kibiców Legii, którzy ostatecznie w całość zapełnili niezadaszoną trybunę kameralnego stadionu Metalurgsa. Obiekt łotewskiego zespołu mimo że mały nie odstraszał jednak widokiem, a nawet więcej, prezentował się dobrze jak na 70-tysięczne miasto. Kibiców gości pojawiło się sporo. Nie zapełnili jednak w całości zadaszonej trybuny.


Legioniści objęli prowadzenie w 20. minucie. Interweniującemu wślizgiem obrońcy – Mindaugasowi Bagužisowi – urwał się Michał Kucharczyk, a następnie pewnym strzałem pokonał bramkarza Metalurgsa.



W Metalurgsie gra kilku reprezentantów kraju. Na pewno nie są to kelnerzy. Wszyscy w tym zespole utrzymują się z gry w piłkę. Nasz futbol ma ostatnio troszkę kłopotów, ale nie ukrywajmy, że Legia powinna sobie poradzić z takim rywalem. Podopieczni Jana Urbana nie mogą jednak zlekceważyć rywali, szkoleniowiec nie może też zagrać drugim składem. Metalurgs poradziłby sobie w ekstraklasie, pewnie uplasowałby się w środku tabeli. Na pewno nie położą się przed Legią, a zostawią na boisku wiele serca.




Przy padającej mżawce zmagania w ramach II rundy kwalifikacji do Ligi Europejskiej zaczęli piłkarze Metalurgsa i Legii. Aura nie pomagała, a wręcz przyczyniała się do interwencji medycznych w pierwszych minutach spotkania, między innymi u stołecznego obrońcy, Jakuba Wawrzyniaka.


W pierwszej akcji szarżującego Jakuba Koseckiego powstrzymał bramkarza Pāvels Doroševs. Jednak na początku 2. połowy górą był już młody „Kosa”, którego trener Jan Urban ustawił w ataku (później został przesunięty na lewe skrzydło).







Przystępowaliśmy do tego meczu jako znacznie słabsza drużyna, to Legia była przedstawiana jako mocniejsza. Metalurgs pokazał jednak, że potrafi grać w piłkę. Jesteśmy dumni z tego meczu. Nasze szanse na awans są większe niż przed spotkaniem w Lipawie. Po stracie bramek nie poddawaliśmy się, z pragnęliśmy odrabiać straty. Mogę powiedzieć, że to było święto futbolu. Kibice obu drużyn świetnie dopingowali swoje zespoły. To była dobra lekcja dla naszej drużyny.







W przekroju całego meczu byliśmy lepszą ekipą, która stworzyła sobie więcej okazji. Takie pojedynki trzeba wygrywać... Szkoda, ze zakończyło się remisem. Po czerwonej kartce dla piłkarza Metalurgsa chcieliśmy zrobić zmiany, które pozwoliłyby nam mieć spokojniejszy awans. Dlatego postawiłem na ofensywę i wpuściłem na murawę Danijela Ljuboję oraz Marka Saganowskiego. Powtórzyła się jednak sytuacja z głupio straconym golem. Przy karnym Iñaki Astiz zachował się jak junior, niepotrzebnie szukał piłki.


Jednym z tych piłkarzy Legii, którym nie dane było cieszyć się tego dnia z gola, był Michał Żyro. W 2. połowie skrzydłowy Wojskowych huknął z ostrego kąta, wprost w poprzeczkę bramki Metalurgsa. Do siatki trafił natomiast Rytis Leliūga (z lewej), który pojawił się na boisku w 34. minucie, a już po kolejnych dziewięciu, doprowadził do wyrównania (1:1).







To był pierwszy mecz w sezonie o punkty, doszła presja i przekonanie, że musimy wygrać. Obie drużyny stworzyły sobie okazję do zdobycia bramki. Rywale nie byli klasową drużyną i tak też grali. Stracone gole powinny dać nam jednak do myślenia. Rywale nas nie zaskoczyli, czekali na stałe fragmenty gry. Grali agresywnie, byli zdeterminowani. Stracone bramki bolą, bo padły w głupim momencie. W zanadrzu mamy jeszcze rewanż, więc powinniśmy awansować.


22 maja 2012 roku zagrał przeciwko kilku legionistom w barwach reprezentacji Łotwy. W towarzyskim meczu, w Klagenfurcie, drużyna Oskarsa Kļavy przegrała z Polską 0:1. Piłkarz Metalurgsa wystąpił na boku obrony, a na murawie spotkał Michała Kucharczyka, Jakuba Wawrzyniaka i Rafała Wolskiego (on akurat leczył w lipcu kontuzję i nie mógł zagrać z ekipą z Lipawy). Przeciwko Wojskowym został ustawiony w roli defensywnego pomocnika. W 81. minucie to właśnie on podszedł do rzutu karnego. Jedenastkę wykonał bardzo pewnie, ustalając wynik na 2:2. Kļava urodził się w Lipawie, a w barwach Metalurgsa występował wcześniej w latach 2002-10. Do macierzystego klubu powrócił w 2012 r., po pobycie w Rosji (Anży Machaczkała, FK Chimki).
Autor pierwszej bramki dla Legii w sezonie 2012/13 w oficjalnym meczu. W 20. minucie Michał Kucharczyk wykorzystał błąd obrońcy Metalurgsa i znalazł się oko w oko z bramkarzem Pāvelsem Doroševsem, nie dając mu szans na skuteczną interwencję (przeciwko golkiperowi gospodarzy Polak zagrał również 22 maja 2012 roku w towarzyskim spotkaniu biało-czerwonych, ale wtedy gola nie strzelił). Kilka chwil później „Kuchy” był o włos, by podwyższyć prowadzenie Wojskowych, gdyby precyzyjniej kopnął piłkę z woleja. Ta trafiła w boczną siatkę. Nie były to jedyne okazje skrzydłowego Legii. W 2. połowie jeszcze dwa razy mógł on pokusić się o gola. Kucharczyk powetował to sobie asystą przy bramce Jakuba Koseckiego.



W końcówce wojskowi zagrali z nożem na gardle. Podejmowali wiele rozpaczliwych prób przechylenia szali zwycięstwa na swoją stronę, jednak szczęście sprzyjało Metalurgsowi. Legioniści utrzymując się częściej przy piłce, stwarzając więcej sytuacji, popełnili dwa kluczowe błędy, jakie zadecydowały o tym, iż z Łotwy wracają tylko z remisem.









Spodziewaliśmy się, że wygramy, przynajmniej jedną bramką. Mecz zakończył się remisem, szkoda, bo sytuacje do strzelenia gola były. Byliśmy lepsi, ale daliśmy się niestety zaskoczyć. I to dwukrotnie. Chyba zaskoczyła nas świadomość, w którym miejscu jesteśmy. Nie wiedzieliśmy, w jakim składzie zagramy i w jakiej formie jesteśmy. W meczu rewanżowym musimy zagrać znacznie lepiej. Pozytywy są, w ostatnich 10 minutach stworzyliśmy więcej sytuacji niż przez cały mecz. Na razie nie potrafimy jeszcze podkręcić tempa, ale to przyjdzie.







Mogliśmy pokusić się o zwycięstwo, bo jesteśmy lepszym zespołem niż Metalurgs. Nie wykorzystaliśmy jednak swoich sytuacji, a przeciwnik nas ukarał. Pomimo tego, że nie wygraliśmy, możemy być zadowoleni z wyniku i bez obaw czekać na mecz rewanżowy. Przed meczem trener zwrócił nam uwagę na dwóch czy trzech zawodników rywala. Wiedzieliśmy, że Kamešs jest najgroźniejszym zawodnikiem Metalurgsa. Niestety, to po faulu na nim podyktowano rzut karny. Nie wygraliśmy dziś, ale za tydzień w Warszawie zwyciężymy.








► 851. mecz polskiego klubu w europejskich pucharach
► 68. mecz klubu z Polski w Lidze Europy
► 88. wyjazdowy remis polskiego klubu w europejskich pucharach
► 22. mecz polskiego klubu w 1/256 finału europejskich pucharów
► 10. wyjazdowy remis polskiego klubu w LE
► 153. mecz Legii w europejskich pucharach
► 17. mecz Legii w Lidze Europy
► 77. wyjazdowy mecz Legii w europejskich pucharach
► 260. wyjazdowy mecz polskiego klubu w europejskich pucharach ze zdobytą minimum 1 bramką
► 60. wyjazdowy mecz polskiego klubu w europejskich pucharach ze zdobytymi dokładnie 2 bramkami
► 22. mecz Legii w europejskich pucharach ze straconymi dokładnie 2 bramkami
► 25. wyjazdowy mecz polskiego klubu w LE ze straconą minimum 1 bramką
► 11. mecz polskiego klubu w 1/256 finału LE ze zdobytą minimum 1 bramką, jedyny bez zdobytej to 0:0 Ruchu w Chorzowie z maltańskim klubem Valletta FC w sezonie 2010/11
► 22. wyjazdowy mecz polskiego klubu w LE bez porażki
► 10. mecz polskiego klubu w 1/256 finału europejskich pucharów bez wygranej
► 10. wyjazdowy mecz polskiego klubu w 1/256 finału europejskich pucharów bez porażki
► 10. mecz Legii w LE bez wygranej
► 20. mecz polskiego klubu w 1/256 finału europejskich pucharów bez porażki
► Trzeci mecz Legii w 1/256 finału LE, trzeci bez porażki i trzeci ze zdobytą minimum 1 bramką
► Trzeci wyjazdowy mecz Legii w 1/256 finału europejskich pucharów, trzeci bez porażki i trzeci ze zdobytą minimum 1 bramką
► 11. mecz polskiego klubu w 1/256 finału LE (na 12 wszystkich) bez porażki, jedyna przegrana to 2:3 Śląska na wyjeździe ze szkockim Dundee United w sezonie 2011/12
► Siódmy wyjazdowy mecz polskiego klubu w 1/256 finału LE i siódmy ze zdobytą minimum 1 bramką
► Szósty wyjazdowy mecz polskiego klubu w 1/256 finału LE (na 7 wszystkich) bez porażki, jedyna przegrana to 2:3 Śląska ze szkockim Dundee United w sezonie 2011/12
► Szósty wyjazdowy mecz Legii w LE ze zdobytą minimum 1 bramką i szósty z minimum 1 golem straconym
► Piąty mecz Legii w 1/256 finału europejskich pucharów i piąty bez porażki
► 12. mecz Legii w LE ze zdobytą minimum 1 bramką i 12. z minimum 1 golem straconym
► Wszystkie 4 mecze Legii w LE, w których strzelała dokładnie 2 gole kończyły się remisami 2:2
► Trzeci kolejny mecz polskiego klubu w 1/256 finału europejskich pucharów ze straconą minimum 1 bramką (pobity rekord)
► Trzeci kolejny mecz polskiego klubu w 1/256 finału LE bez wygranej (wyśrubowany rekord)
► Trzeci kolejny mecz polskiego klubu w 1/256 finału LE ze straconą minimum 1 bramką (pobity rekord)
► Trzeci kolejny wyjazdowy mecz polskiego klubu w 1/256 finału europejskich pucharów bez wygranej (wyrównany rekord)
► Trzeci kolejny wyjazdowy mecz polskiego klubu w 1/256 finału europejskich pucharów ze straconą minimum 1 bramką (wyśrubowany rekord)
► Trzeci kolejny wyjazdowy mecz polskiego klubu w 1/256 finału LE bez wygranej (wyśrubowany rekord)
► Trzeci kolejny wyjazdowy mecz polskiego klubu w 1/256 finału LE ze straconą minimum 1 bramką (wyśrubowany rekord)
► Trzeci kolejny wyjazdowy mecz Legii w LE bez wygranej (wyśrubowany rekord klubowy)
► Trzeci kolejny wyjazdowy mecz Legii w LE ze straconą minimum 1 bramką (pobity rekord klubowy)
► Szósty kolejny wyjazdowy mecz polskiego klubu w LE bez wygranej (wyśrubowany rekord)
► Dziewiąty kolejny wyjazdowy mecz polskiego klubu w 1/256 finału europejskich pucharów ze zdobytą minimum 1 bramką (wyśrubowany rekord)
► Piąty kolejny mecz Legii w LE bez wygranej (wyśrubowany rekord klubowy)
► Szósty kolejny mecz Legii w LE ze straconą minimum 1 bramką (wyśrubowany rekord klubowy)
► Czwarty kolejny mecz Legii w 1/256 finału europejskich pucharów (na 5 wszystkich) ze zdobytą minimum 1 bramką (wyśrubowany rekord klubowy), jedyny bez zdobytej to 0:0 w Warszawie z białoruskim klubem FK Homel w Pucharze UEFA w sezonie 2008/09
► Pierwszy remis polskiego klubu w meczu 1/256 finału europejskich pucharów w rozmiarze 2:2
► Pierwszy wyjazdowy mecz polskiego klubu w 1/256 finału LE ze straconymi dokładnie 2 bramkami
► Pierwszy mecz Legii w 1/256 finału europejskich pucharów ze zdobytymi dokładnie 2 bramkami i pierwszy z dokładnie 2 golami straconymi
► Pierwszy wyjazdowy mecz Legii w LE ze zdobytymi dokładnie 2 bramkami, a zarazem pierwszy remis w rozmiarze 2:2
► Pierwszy remis Legii w meczu 1/256 finału LE
► Pierwszy mecz Legii bez wygranej w 1/256 finału LE
► Pierwszy mecz Legii w 1/256 finału LE ze straconą minimum 1 bramką
► Pierwszy remis Legii w wyjazdowym meczu 1/256 finału europejskich pucharów
► Pierwszy wyjazdowy mecz Legii w 1/256 finału europejskich pucharów bez wygranej
► Pierwszy gol dla Legii był bramką nr 88 zdobytą przez polskie kluby w meczach LE
► Pierwszy gol dla Metalurgsa był bramką nr 80 straconą przez polskie kluby w meczach LE
► Pierwszy gol dla Legii był bramką nr 22 zdobytą przez polskie kluby w meczach 1/256 finału LE
► Drugi gol dla Metalurgsa był bramką nr 10 straconą przez polskie kluby w wyjazdowych meczach 1/256 finału europejskich pucharów
► Drugi gol dla Legii był bramką nr 10 zdobytą przez polskie kluby w wyjazdowych meczach 1/256 finału LE
► Drugi gol dla Legii był jej bramką nr 10 zdobytą w meczach 1/256 finału europejskich pucharów
► Pierwszy gol dla Metalurgsa był bramką nr 20 straconą przez Legię w meczach LE
► Drugi gol dla Metalurgsa był bramką nr 180 straconą przez Legię w meczach europejskich pucharów
► Drugi gol dla Metalurgsa był bramką nr 111 straconą przez Legię w wyjazdowych meczach europejskich pucharów
► Po tym starciu bilans bramkowy Legii w wyjazdowych meczach LE pozostawał równy (9-9)