



Mecz z Norwegami przywołał w Warszawie miłe wspomnienia sprzed niemal 17 lat. 13 września 1995 roku Legia rozpoczynała rywalizację w fazie grupowej Ligi Mistrzów od starcia u siebie z… Rosenborgiem. Wówczas Wojskowi wygrali z ekipą z Trondheim 3:1, po dwóch golach Leszka Pisza i jednym Ryszarda Stańka. Stołecznym kibicom marzyła się powtórka z rozrywki. Teraz stawką pojedynku był awans do fazy grupowej Ligi Europy. Spotkanie w Warszawie było konfrontacją numer 1 w 4. rundzie eliminacji. Legii nie udało się jednak nawiązać do meczu sprzed lat. Mimo jednobramkowego prowadzenia do przerwy, w 2. połowie gospodarze dali sobie strzelić wyrównującego gola. Wynik 1:1 stawiał w lepszej sytuacji przed rewanżem zespół z Trondheim.






































































33
M. Żyro
37
D. Furman



Stare piłkarskie porzekadło mówi, że dopóki piłka w grze, wszystko się może zdarzyć, ale malkontenci, których nie brakuje, powiedzą – wszystko, czyli nic. W czwartek byliśmy świadkami tego wszystkiego, co najważniejsze w futbolu, a zatem były szybkie akcje, groźne kontry, soczyste strzały i efektowne parady, były też i gole.


Legia Warszawa przed meczem z Rosenborgiem Trondheim. W górnym rzędzie od lewej: Dušan Kuciak, Iñaki Astiz, Artur Jędrzejczyk, Daniel Łukasik, Jakub Wawrzyniak. W dolnym rzędzie od lewej: Miroslav Radović (kapitan), Marek Saganowski, Michał Kucharczyk, Jakub Rzeźniczak, Jakub Kosecki, Danijel Ljuboja.



Za tydzień mecz o wszystko w Trondheim. Legia nie pojedzie do Norwegii z wymarzonym rezultatem, ale wielkiej tragedii nie ma. Rok temu po 2:2 u siebie ze Spartakiem Moskwa, nikt nie dawał jej szans, a potrafiła awansować do fazy grupowej. Powtórka mile widziane.








Szkoda, że tak się skończyło. Zwłaszcza, że mecz dobrze się dla nas ułożył. Losy awansu dalej są jednak kwestią otwartą, ale to Rosenborg jest w lepszej sytuacji.







Obie drużyny zagrały świetne spotkanie, przy dobrej atmosferze na trybunach. Najważniejsze, że osiągnęliśmy korzystny wynik, choć losy awansu oczywiście nie są jeszcze rozstrzygnięte.



Legia wciąż ma wielkie szanse na awans. W rewanżu już nie będzie kalkulować. I jeżeli zagra tak, jak w swoich najlepszych meczach, to nie będzie musiała nawet liczyć na rzuty karne. Za Urbana niespecjalnie wychodzą jej występy wyjazdowe. Nadarzy się więc doskonała okazja, by tej obiegowej opinii zaprzeczyć.


Żołnierz trenera Jana Urbana. To właśnie ów szkoleniowiec mocno postawił na młodego „Kosę”, a ten odwdzięczał mu się świetną grą. „Trener Urban był osobą, która dała mi szansę w karierze. Wcześniej byłem cały czas wypożyczany i dopiero po rozmowach z nim uwierzyłem, że mogę zaistnieć w Legii” – podkreślał w jednym z wywiadów Jakub Kosecki (cyt. z portalu sport.tvp.pl). Imponujący sporą szybkością pomocnik ustawiany był na lewym bądź prawym skrzydle. W spotkaniu z Rosenborgiem „Kosa” popisał się technicznym strzałem, po którym piłka zatrzepotała w norweskiej bramce. W 2. połowie legionista mógł pokusić się o drugie trafienie, ale tym razem jego intencje wyczuł bramkarz gości, Daniel Örlund.


Przyszły reprezentant Czech (zadebiutował w kadrze 14 listopada 2012 r.) solidnie dał się we znaki obrońcom Legii. Szczególnie w 2. połowie spotkania, gdy czterokrotnie zagroził bramce Wojskowych. Jedna z takich prób zakończyła się powodzeniem. Gdyby nie postawa Dušana Kuciaka, Bořek Dočkal mógłby cieszyć się z większej liczby goli. W pierwszej sytuacji Słowak w porę wygarnął piłkę spod nóg czeskiego pomocnika. W drugiej obronił mocny strzał z pola karnego, ale już po chwili – w kolejnej akcji – rywal zdołał go pokonać, umieszczając futbolówkę tuż przy słupku. Dočkal miał jeszcze możliwość pokonania Kuciaka z rzutu wolnego, ale bramkarz Legii popisał się znakomitą interwencją.



Podopiecznych Urbana w najbliższy czwartek czeka niezwykle trudne zadanie, ale chcąc myśleć o awansie, piłkarze formacji ofensywnych muszą przede wszystkim poprawić skuteczność. Szkoleniowiec odważnie stawia na młodych, ale trudno nie zgodzić się z opinią, że o końcowym sukcesie zadecyduje dyspozycja najbardziej doświadczonych – Danijela Ljuboi, Marka Saganowskiego czy Miroslava Radovicia. Przed rokiem w dwumeczu ze Spartakiem Moskwa zdarzył się cud. Żeby cud powtórzył się w Trondheim, legioniści nie muszą chodzić po wodzie, wystarczy, że zagrają na sto, no może sto pięćdziesiąt procent możliwości i przed meczem wypiją po łyżce tranu. Najlepiej z wieloryba.
















► 865. mecz polskiego klubu w europejskich pucharach
► 79. mecz klubu z Polski w Lidze Europy
► 88. remis polskiego klubu w europejskich pucharach w rozmiarze 1:1
► 20. remis polskiego klubu w Lidze Europy
► 40. mecz polskiego klubu w LE na własnym boisku
► 10. remis polskiego klubu w LE na własnym boisku
► 10. remis Legii w europejskich pucharach na własnym boisku w rozmiarze 1:1
► 20. remis Legii w meczu europejskich pucharów na własnym boisku
► 11. gol stracony przez polskie kluby w meczu 1/64 finału LE
► 157. mecz Legii w europejskich pucharach
► 21. mecz Legii w Lidze Europy
► 55. mecz polskiego klubu w 1/64 finału europejskich pucharów bez wygranej
► 10. mecz Legii w LE na własnym boisku (na 11 wszystkich) bez porażki, jedyna przegrana to 0:3 z PSV Eindhoven w 1/32 finału sezonu 2011/12
► 20. mecz polskiego klubu w LE na własnym boisku bez wygranej
► 30. mecz polskiego klubu w LE na własnym boisku bez porażki
► Czwarty mecz polskiego klubu w 1/64 finału LE na własnym boisku (na 5 wszystkich) bez porażki, jedyna przegrana to 1:3 Śląska Wrocław z Rapidem Bukareszt w sezonie 2011/12
► Trzeci mecz Legii w 1/64 finału LE, trzeci bez porażki, trzeci ze zdobytą minimum 1 bramką i trzeci z minimum 1 golem straconym
► 16. mecz Legii w LE ze zdobytą minimum 1 bramką i 16. z minimum 1 golem straconym
► Dziewiąty mecz Legii w LE na własnym boisku ze zdobytą minimum 1 bramką i dziewiąty z minimum 1 golem straconym
► Dziewiąty mecz Legii w 1/64 finału europejskich pucharów (na 10 wszystkich) bez porażki, jedyna przagrana to 1:3 z Austrią Wiedeń w Pucharze UEFA w sezonie 2004/05
► Drugi mecz Legii w 1/64 finału LE na własnym boisku i drugi bramkowy remis
► 10. kolejny mecz Legii w LE ze straconą minimum 1 bramką (wyśrubowany rekord klubowy)
► Piąty kolejny mecz polskiego klubu w 1/64 finału LE ze zdobytą minimum 1 bramką (wyśrubowany rekord)
► Piąty kolejny mecz polskiego klubu w 1/64 finału LE ze straconą minimum 1 bramką (wyśrubowany rekord)
► Piąty kolejny mecz Legii w LE ze zdobytą minimum 1 bramką (wyrównany rekord klubowy)
► Czwarty kolejny mecz polskiego klubu w 1/64 finału europejskich pucharów na własnym boisku bez wygranej (wyrównany rekord)
► Czwarty kolejny mecz polskiego klubu w 1/64 finału LE na własnym boisku (na 5 wszystkich) bez wygranej (wyśrubowany rekord), jedyne zwycięstwo to 1:0 Lecha Poznań z Club Brugge w sezonie 2009/10
► Czwarty kolejny mecz Legii w LE na własnym boisku ze zdobytą minimum 1 bramką (wyrównany rekord klubowy)
► Trzeci kolejny mecz polskiego klubu w 1/64 finału LE na własnym boisku ze zdobytą minimum 1 bramką (wyśrubowany rekord)
► Trzeci kolejny mecz polskiego klubu w 1/64 finału LE na własnym boisku ze straconą minimum 1 bramką (wyśrubowany rekord)
► Trzeci kolejny remis Legii w meczu 1/64 finału europejskich pucharów (wyśrubowany rekord klubowy)
► Trzeci kolejny mecz Legii w 1/64 finału europejskich pucharów bez wygranej (wyśrubowany rekord klubowy)
► Ósmy kolejny mecz Legii w europejskich pucharach na własnym boisku ze straconą minimum 1 bramką (wyrównany rekord klubowy)
► Ósmy kolejny mecz Legii w LE na własnym boisku ze straconą minimum 1 bramką (wyśrubowany rekord klubowy)
► Pierwszy mecz polskiego klubu w 1/64 finału LE na własnym boisku ze straconą dokładnie 1 bramką, a zarazem pierwszy remis w rozmiarze 1:1
► Pierwszy mecz Legii w LE na własnym boisku ze zdobytą dokładnie 1 bramką, a zarazem pierwszy remis w rozmiarze 1:1
► Pierwszy mecz Legii w 1/64 finału LE ze zdobytą dokładnie 1 bramką, a zarazem pierwszy remis w rozmiarze 1:1
► 140. mecz polskiego klubu w europejskich pucharach na własnym boisku ze zdobytą dokładnie 1 bramką
► 10. gol strzelony przez polskie kluby w meczu 1/64 finału LE
► 10. gol stracony przez Legię w meczu 1/64 finału europejskich pucharów na własnym boisku
► 60. gol strzelony przez polskie kluby w meczach LE na własnym boisku
► 11. gol stracony przez polskie kluby w meczu 1/64 finału LE
► 10. mecz Legii w 1/64 finału europejskich pucharów na własnym boisku i 10. ze zdobytą minimum 1 bramką
► 20. mecz Legii w europejskich pucharach na własnym boisku ze zdobytą dokładnie 1 bramką
► Czwarty mecz polskiego klubu w 1/64 finału LE na własnym boisku ze zdobytą minimum 1 bramką, jedyny bez zdobytej to 0:0 Lecha Poznań z
Dnipro Dniepropietrowsk w sezonie 2010/11