






Po zakończeniu pucharowej przygody i odpadnięciu z kwalifikacji do Ligi Konferencji Biała Gwiazda powróciła do zmagań w kraju. Krakowianie ostatni raz rywalizowali w Betclic 1. Lidze 19 sierpnia, gdy zmierzyli się u siebie z Arką Gdynia (2:2). Dwa kolejne spotkania Wisła przełożyła na późniejszy termin, by móc skupić się na walce w europejskich pucharach. Dlatego też starcie w Kołobrzegu było dla niej dopiero piątym w sezonie 2024/25, podczas gdy Kotwica rozgrywała mecz numer osiem. Konfrontacja z beniaminkiem okazała się dla ekipy spod Wawelu nie lada przeprawą. Gospodarze prowadzili od 14. minuty, a wiślacy bili głową w mur. Okazji do strzelenia gola mieli bez liku, ale Kołobrzeżan ratował z opresji Marek Kozioł. Gościom udało się go pokonać tylko raz. Z remisu bardziej cieszyli się piłkarze znad morza.




















►UWAGA! Spotkania ŁKS Łódź – Wisła Kraków (1. kolejka), Górnik Łęczna – Wisła Kraków (6. kolejka) oraz Wisła Kraków – Miedź Legnica (7. kolejka) zostały przełożone odpowiednio na – 17 września, 22 października i 12 grudnia 2024 r. Zmiany w kalendarzu rozgrywek spowodowane były udziałem Białej Gwiazdy w eliminacjach Ligi Europy i Ligi Konferencji.














































































66
P. Witasik
9
F. Kozłowski
70
L. Kreković
77
A. Biegański
1
K. Krzepisz
17
L. Ziętek
83
A. Trojnarski
10
M. Cywiński
15
M. Kurowski
►UWAGA! W doliczonym czasie gry żółtą kartką ukarany został trener Kotwicy, Ryszard Tarasiewicz (okazywanie niezadowolenia z decyzji sędziego). Napomnienie nie jest wliczane do pomeczowych statystyk.



Wisła Kraków rozegrała w Kołobrzegu pierwszy mecz w Betclic 1. Lidze po odpadnięciu z eliminacji europejskich pucharów. Biała Gwiazda żegnała się z nimi w dobrym stylu, ponieważ zwyciężyła 4:1 nad Cercle Brugge. Nie awansowała do jesiennych rund z powodu wcześniejszej porażki 1:6 przy Reymonta. (…) Wiślacy przylecieli z Belgii do Wielkopolski i tam przygotowywali się do meczu z Kotwicą. Kazimierz Moskal i spółka chcieli oszczędzić energię w jeszcze intensywnym okresie. Krakowiacy narobili sobie zaległości w lidze z powodu zaangażowania w europejskich pucharach.


Widok na kołobrzeski port. W tak pięknych okolicznościach przyrody, przy ładnej, słonecznej pogodzie rozegrany został mecz 8. kolejki Kotwica Kołobrzeg – Wisła Kraków.



Wciąż problemy w lidze ma Wisła Kraków. Biała Gwiazda mimo świetnej przygody w europejskich pucharach i odpadnięciu dopiero w ostatniej rundzie z Cercle Brugge (1:6, 4:1), na ligowym podwórku nie gra tak udanie. Przez przekładanie meczów ma o trzy spotkania mniej od przeciwników, ale znajduje się w dole tabeli. W ósmej kolejce drużyna Kazimierza Moskala zremisowała 1:1 z beniaminkiem Kotwicą Kołobrzeg.


W taki sposób Michał Kozajda (nr 21) zdobył bramkę dającą Kotwicy prowadzenie w meczu z Wisłą Kraków. Środkowy obrońca gospodarzy popisał się precyzyjnym uderzeniem głową, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Wołodymyra Kostewycza, który w latach 2017-2020 bronił barw poznańskiego Lecha.




Wisłę stać było tego dnia jedynie na doprowadzenie do wyrównania. Gola na 1:1 strzelił Ángel Rodado.







Wiedzieliśmy, z kim się mierzymy. Wisła tak, jak i moim zdaniem Arka Gdynia, mają największy potencjał piłkarski. Uważam, że dzisiaj zagraliśmy na tyle, na ile mogliśmy w tych pierwszych sześciu kolejkach. Może nie wszystkie, ale większość sytuacji, które sobie stworzyła Wisła wynikały z tego, że po odbiorze na naszym 20-25 metrze, za szybko traciliśmy piłkę w sytuacjach, gdy mogliśmy albo ją szybciej wyekspediować do przodu, ewentualnie utrzymać się przy piłce i wymusić faul. Chcieliśmy za bardzo grać technicznie, powiedziałbym elegancko. W momencie ataku pozycyjnego Wisły znowu ta szóstka, siódemka czy nawet ósemka zawodników z Krakowa zostawała blisko naszego pola karnego. Trzeba też docenić postawę Marka w bramce.







Przede wszystkim to, co czuję, to wielki niedosyt, bo stwarzając sobie tyle sytuacji musimy strzelić przynajmniej kilka goli. Bramkę straciliśmy po stałym fragmencie. Ten początek może nie był w naszym wykonaniu najlepszy, ale jeśli mam być szczery, to mogłem się tego spodziewać po tym czwartkowym meczu i po podróżach. Musieliśmy wejść w ten mecz jakoś i nie było to najlepsze wejście, ale tak, jak powiedziałem, jeśli w takim meczu masz tyle sytuacji, to musisz je wykorzystać choćby nie wiem co. Trochę graliśmy zbyt nerwowo w pobliżu pola karnego Kotwicy, stąd udało się tylko w końcówce strzelić bramkę wyrównującą.




Powyższe wyrażenie odnosi się do osoby nieugiętej, której nie są w stanie przekonać żadne argumenty, aby zmieniła swoje postępowanie, zdanie czy przekonanie. Jednak w tym wypadku chodzi o coś innego – o postawę bramkarza Kotwicy, Marka Kozioła. Żartobliwie rzecz ujmując, można powiedzieć, że był on na tyle uparty, że bronił praktycznie każdy strzał piłkarzy Wisły. Obojętnie, kto uderzałby na jego bramkę. Kozioł kapitalnie interweniował po strzałach Ángela Rodado (kilkukrotnie), Rafała Mikulca czy Łukasza Zwolińskiego (dwukrotnie). Wydawało się, że tego popołudnia nikt nie znajdzie na niego sposobu. Ostatecznie bramkarza drużyny kołobrzeskiej pokonał hiszpański snajper Białej Gwiazdy. Dla Rodado było to już 12. trafienie w sezonie 2024/25, wliczając rozgrywki pucharowe (el. Ligi Europy i Ligi Konferencji).







Zawsze szkoda, jak w końcówce traci się prowadzenie. Ale z drugiej strony Wisła miała dzisiaj ogrom sytuacji. Powinna ten mecz zamknąć w 1. połowie i cieszyć się grą. Ale przy odrobinie szczęścia, skuteczności w obronach udało się ją zatrzymać, i wywozi tylko jeden punkt.



