






Spotkanie w Krakowie było znakomitą reklamą Betclic 1. Ligi! Mieliśmy w nim cztery gole, mnóstwo okazji do strzelenia kolejnych, świetne parady bramkarzy, strzały w poprzeczkę i czerwoną kartkę (a mogły być nawet dwie!). Na zakończenie 5. kolejki Wisła prowadziła z Arką już 2:0, po dublecie Ángela Rodado, i nic nie wskazywało na to, że rywal będzie w stanie zawalczyć o jakąkolwiek zdobycz punktową. Wystarczył jednak moment gapiostwa, błędy piłkarzy spod Wawelu, by gdynianie zadali dwa bolesne ciosy – oba autorstwa João Oliveiry. Ten drugi krakowianie otrzymali w momencie, gdy grali w dziesiątkę, po czerwonej kartce dla Wiktora Biedrzyckiego.
















► UWAGA! Spotkanie 1. kolejki ŁKS Łódź – Wisła Kraków zostało przełożone na 17 września 2024 r.
















































































75
K. Skrobański
26
I. Łasicki
54
K. Wiśniewski
1
K. Broda
20
K. Dziedzic
21
P. Gogół
80
D. Olejarka
22
P. Starzyński
10
F. Duarte


Tego pana kibicom Wisły przedstawiać nie było trzeba. Trener Arki, Wojciech Łobodziński, był w latach 2008-11 piłkarzem Białej Gwiazdy, z którą trzykrotnie zdobył mistrzostwo Polski.



Mecz dwóch wyróżniających się potencjałem piłkarskim drużyn I ligi nie zawiódł kibiców. W poniedziałek, 19 sierpnia 2024 roku dobrze się oglądało konfrontację Wisły Kraków i Arki Gdynia. Błysnął niebywałym kunsztem gwiazdor Białej Gwiazdy Ángel Rodado, który popisał się precyzją dwukrotnie. Żółto-niebiescy mogli jednak liczyć na João Oliveirę, który odpowiedział na to w drugiej części.


Przed meczem drużyny uczciły minutą ciszy pamięć Franciszka Smudy, zmarłego 18 sierpnia 2024 roku. Popularny „Franz” był przed laty szkoleniowcem Wisły, z którą zdobył mistrzostwo Polski w sezonie 1998/99.



2:0 to szalenie niebezpieczny wynik. To legendarne już sformułowanie to klasyka, ale dzisiejszy mecz Wisły Kraków z Arką Gdynia pokazuje, że jakże aktualna. Biała Gwiazda mogła rozłożyć rywali na łopatki, grała koncert, ale tylko do 49. minuty. Później oglądaliśmy przebudzenie ekipy gości, którzy wrócili do meczu i mogą wracać do Gdyni z podniesioną głową. Wisła z kolei może mówić o potwornym rozczarowaniu. Zremisowała wygrany mecz.




Ángel Rodado znów błysnął skutecznością. W spotkaniu z Arką zdobył bramki numer 4 i 5 w rozgrywkach Betclic 1. Ligi 2024/25.



Mecze krakowskiej Wisły z gdyńską Arką dodatkowo elektryzują kibiców obu tych klubów. To oczywiście efekt zdecydowanego braku sympatii większości z nich wobec siebie. Obie drużyny spotykają się już po raz drugi w kolejnych sezonach Betclic 1. Ligi i obie mają aspiracje powrotu do PKO BP Ekstraklasy. Żadnej z nich ta sztuka się nie powiodła wiosną tego roku, dlatego od początku sezonu 2024/25 zarówno Biała Gwiazda jak i żółto-niebiescy zamierzają systematycznie gromadzić punkty. Problem w tym, że co innego teoria, a co innego praktyka. Zarówno Arka jak i Wisła nie wystartowały olśniewająco i obie drużyny już na początku rozgrywek muszą gonić czołówkę tabeli.



































Po takich meczach zwykło się mówić, że mamy dwóch rannych – i to powiedzenie idealnie pasuje do tej sytuacji. Nie ulega też wątpliwości, że spotkanie w Krakowie było solidną reklamą Betclic 1. Ligi. Arka przegrywała już dwiema bramkami, bo popełniała czasami zbyt proste błędy pod własną bramką, ale na szczęście nie wywiesiła białej flagi, tylko podjęła walkę i została za to nagrodzona cennym jednym punktem.


Niepocieszony Wiktor Biedrzycki. Obrońca Wisły właśnie zobaczył czerwoną kartkę (za dwie żółte). Była 69. minuta, wówczas Biała Gwiazda prowadziła jeszcze 2:1.



Piłkarze z Gdyni złapali wiatr w żagle, a do tego sytuacja Wisły znacznie się skomplikowała po czerwonej kartce dla Wiktora Biedrzyckiego. Choć wydawało się, że siły wyrównają się już po pięciu minutach. Martin Dobrotka nieprzepisowo zatrzymał wychodzącego na czystą pozycję piłkarza Wisły, ale sędzia pozwolił na dogranie akcji. Po niej doszło do analizy VAR, w skutek której sędzia pokazał defensorowi Arki żółtą kartkę.


Ta sytuacja wywołała spore poruszenie na trybunach. Wydawało się, że po obejrzeniu zdarzania na monitorze VAR, sędzia usunie z boiska Martina Dobrotkę z Arki. Jednak arbiter, po kilku powtórkach… podtrzymał decyzję z boiska (nie odgwizdał przewinienia), a słowackiemu obrońcy pokazał tylko żółtą kartkę. Rozsierdziło to sympatyków Wisły. Zdziwiło również komentatorów TVP Sport.







Myślę, że były dwa kluczowe momenty w tym spotkaniu. Pierwszy to strata bramki na 2:1 w sytuacji, gdy mieliśmy stały fragment i byliśmy pod polem karnym przeciwnika. Za łatwo, dwoma podaniami, zawodnik wyszedł sam na sam od połowy boiska i straciliśmy szybko bramkę, po naszym golu na 2:0. Drugi kluczowy moment to oczywiście czerwona kartka i gra w dziesięciu. Po takim spotkaniu, jakie graliśmy w czwartek, czyli 120 minut plus rzuty karne (ze Spartakiem Trnawa w eliminacjach Ligi Konferencji Europy – przyp. red.), walczyć w dziesięciu nie jest łatwo, ale mimo wszystko mieliśmy sytuację na 3:1. Nie chcę tutaj komentować tego, i w ogóle pracy sędziego, ale nie rozumiem po prostu tej decyzji. Nie rozumiem, i tyle (o braku czerwonej kartki dla Martina Dobrotki – przyp. red.).







Dużo emocji, takich po pierwsze moich prywatnych, bo wracam tu po wielu latach w innej roli. Po drugie ten mecz był bardzo intensywny, jeśli chodzi o emocje i zaangażowanie obydwu drużyn. Troszeczkę przestraszyliśmy się być może tej presji w 1. połowie, ale później, z każdą minutą, wyglądało to już coraz lepiej. Kiedy mieliśmy dobre momenty, Wisła zdobywała bramkę. No… mając takiego piłkarza, jak Rodado, to możesz sobie robić analizy indywidualne, taktyczne, ale ta jakość, dla nas szczególnie, była okrutna. Cieszę się, że potrafiliśmy pokazać ten ząb w 2. połowie, i przy odrobinie szczęścia, mogliśmy ten mecz jeszcze wygrać. Wydaje mi się też, że wielu piłkarzy zdało egzamin z charakteru. Wydaje mi się, że João Oliveira jest w tej chwili w takiej dyspozycji, że może to być, jak nie najlepszy, to jeden z najlepszych piłkarzy w tej lidze.




Gdyby ktoś typował, że właśnie ta dwójka odegra kluczową rolę, mógłby cieszyć się z wygranej u bukmachera. Jednak nagroda wcale nie musiałaby być pokaźna, bowiem obaj piłkarze należeli do najlepszych w swoich zespołach. Nie dziwi więc, że w 5. kolejce ustrzelili swego rodzaju piłkarskie „doble-double”, które z koszykarskim odpowiednikiem nie ma nic wspólnego. W tym przypadku takim mianem określiliśmy dublet bramkowy. Ángel Rodado ustrzelił takowy w drugim meczu z rzędu. W poprzedniej kolejce dokonał tej sztuki w starciu z Ruchem Chorzów, z tą tylko różnicą, że wtedy dał on Wiśle zwycięstwo. Teraz natomiast jedynie remis, choć nic na to nie wskazywało przez większość czasu. Arka przebudziła się po drugim trafieniu Hiszpana. João Oliveira pokonał wiślackiego bramkarza w 53. i 84. minucie. Na słowa uznania zasługiwał zwłaszcza gol numer 1, strzelony po niesamowitym rajdzie Szwajcara, przez ponad pół boiska.


Po golach strzelonych Wiśle João Oliveira zaprezentował cieszynkę… trochę w stylu Krzysztofa Piątka – gest z pistoletem. Nie była ona jednak tak efektowna, jak ta w wykonaniu Polaka.