






Nie istnieli w ataku, nie istnieli w obronie – tak można opisać występ GKS-u w węgierskim Miszkolcu, gdzie klub z Tel Awiwu – z konieczności – rozgrywał domowe mecze. Katowiczanie ani razu poważnie nie zagrozili bramce Hapoelu, a sami… sprezentowali rywalom gole. O ich stracie zaważyły poważne błędy, które popełnili Borja Galán oraz Arkadiusz Jędrych. „Gospodarze” potrzebowali zaledwie 18 minut, aby rozstrzygnąć na swoją korzyść pierwsze spotkanie 3. rundy eliminacji Ligi Konferencji. Gdyby nie postawa Gabriela Kobylaka, drużyna trenera Rafała Góraka wracałaby do domu z bagażem kilku bramek więcej. Mimo porażki 0:2, piłkarze GKS-u nie tracili wiary w możliwość odrobienia strat w rewanżu – tak jak uczynili w poprzedniej fazie, w starciu z MŠK Žilina.












































































21
S. Piven
27
M. Buskila
23
A. Lemkin
10
X. Silva
44
D. Dappa


Chociaż Hapoel występował w roli gospodarza na Węgrzech, na trybunach stadionu w Miszkolcu nie brakowało sympatyków i sympatyczek klubu z Tel Awiwu.



Piłkarze Eljaniwa Bardy na węgierskiej ziemi zaadaptowali się nie najgorzej, co pokazało już spotkanie poprzedniej rundy kwalifikacji. Pomimo rywalizacji z faworyzowanym Łudogorcem Razgrad, to oni awansowali dalej. Po remisie w Bułgarii (2:2), na Węgrzech wygrali 2:0. W czwartek tak samo zakończyć chcieli starcie z GKS-em…


GKS Katowice przed meczem z Hapoelem Tel Awiw. W górnym rzędzie od lewej: Adam Zreľák, Arkadiusz Jędrych (kapitan), Borja Galán, Lukas Klemenz, Pau Resta, Gabriel Kobylak. W dolnym rzędzie od lewej: Bartosz Nowak, Eman Markovic, Kacper Łukasiak, Bartosz Wolski, Erik Jirka.



GKS Katowice nie był faworytem, pewnie niewiele osób dawało jakiekolwiek szanse w starciu z Hapoelem Tel Awiw, ale – mimo wszystko – można było oczekiwać lepszego występu zespołu z Górnego Śląska. Zwłaszcza mniejszej liczby błędów. Bo to nie tak, że Hapoel zagrał jakoś spektakularnie. Obu straconych bramek spokojnie można było uniknąć. Mimo iż był 6 sierpnia, a nie 24 grudnia, to GKS Katowice postanowił rozdawać prezenty. I jest problem – w rewanżu trzeba będzie naprawdę mocno się spiąć, by spróbować odrobić straty.




To nie tak miało być – powiedzieliby pewnie piłkarze z Katowic. Już w 5. minucie Hapoel wyszedł na prowadzenie po tym, jak do siatki Gabriela Kobylaka trafił Stav Turiel (nr 11 na koszulce), wychowanek klubu z Tel Awiwu.







Zdajemy sobie sprawę z tego, jak wysoko jest zawieszona dla nas poprzeczka. Graliśmy z rywalem bardzo dobrym. W takich meczach musimy bezapelacyjnie być najlepszą wersją siebie w każdym elemencie. Jeżeli popełniamy dwa dość rażące błędy, to z takim przeciwnikiem można stracić bramki. I tak się stało na początku meczu. Zebraliśmy mnóstwo cennego materiału, jeśli chodzi o doświadczenie, bo jakością piłkarską pachniało z boiska, i to na kilometr. I ja to przyjmuję. Natomiast nie wydaje mi się, aby moja drużyna była bez szans. Na pewno mając charakter, pokazując zaangażowanie, wyciągając wnioski i grając u siebie będziemy chcieli stworzyć widowisko, a co zrobimy z wynikiem – zależy tylko od nas. Porażka zawsze powoduje pewnego rodzaju refleksję, natomiast w dwumeczu pucharowym można o porażce mówić dopiero po drugim spotkaniu.


Z dwóch strzelonych goli przez Hapoel, ten Roeia Alkukina zdecydowanie zasługiwał na wyróżnienie. Nieczęsto zdarza się bowiem, że piłkarz trafia do siatki przeciwnika lobem z 30 metrów, a tak właśnie uczynił pomocnik z Izraela. Być może ta bramka nie padłaby, gdyby poważnego błędu nie popełnił Arkadiusz Jędrych. Kapitan GKS-u, naciskany przez Emmanuela Boatenga, podał piłkę wprost pod nogi Alkukina, który niewiele myśląc, kopnął futbolówkę podcinką, a ta przeleciała nad bezradnym Gabrielem Kobylakiem. Izraelczyk mógł tego wieczora jeszcze przynajmniej dwukrotnie pokonać bramkarza GieKSy, ale ta sztuka mu się nie udała. Jeden ze strzałów Polak obronił, drugi był niecelny.


Mimo że bramkarzowi GKS-u nie udało się zachować czystego konta, to z występu mógł być zadowolony. Przy obu golach niewiele miał do powiedzenia – a już zwłaszcza przy efektownym lobie Roeia Alkukina. Należy jednak podkreślić, że gdyby nie postawa Gabriela Kobylaka pomiędzy słupkami, Katowiczanie wracaliby do Polski z większą liczbą bramek „w sieci”. Golkiper – pozyskany przed sezonem 2026/27 z warszawskiej Legii – ratował swój zespół z opresji jeszcze czterokrotnie. Raz zatrzymał nogą strzał po ziemi Alkukina, w drugim przypadku nie dał się pokonać Stavowi Turielowi (po wcześniejszym nieporozumieniu z Arkadiuszem Jędrychem), a w końcówce kapitalnie obronił uderzenia Daniela Dappy i Xande Silvy.












► 1261. mecz polskiego klubu w europejskich pucharach
► 156. mecz klubu z Polski w Lidze Konferencji
► 11. mecz polskiego klubu w europejskich pucharach rozegrany na neutralnym boiksu
► 39. mecz GKS-u w europejskich pucharach
► Czwarty mecz polskiego klubu w LK na neutralnym gruncie i czwarty bez remisu
► 22. mecz polskiego klubu w 1/128 finału LK bez remisu
► Trzeci mecz GKS-u w Lidze Konferencji, trzeci bez remisu i trzeci ze straconą minimum 1 bramką
► Trzeci mecz GKS-u w 1/128 finału europejskich pucharów i trzeci bez wygranej
► Siódmy kolejny mecz polskiego klubu w europejskich pucharach rozegrany na neutralnym gruncie bez remisu (wyśrubowany rekord)
► Dziewiąty kolejny mecz polskiego klubu w europejskich pucharach rozegrany na neutralnym gruncie bez remisu 0:0 (wyśrubowany rekord)
► Trzeci kolejny mecz polskiego klubu w LK na neutralnym boisku ze straconą minimum 1 bramką (wyśrubowany rekord)
► Trzeci kolejny mecz polskiego klubu w 1/128 finału LK bez wygranej (pobity rekord)
► Czwarty kolejny mecz GKS-u w europejskich pucharach ze straconą minimum 1 bramką (pobity rekord klubowy)
► Pierwsza porażka polskiego klubu w LK na neutralnym gruncie, po poprzednich 3 wygranych
► Pierwszy mecz polskiego klubu w LK na neutralnym gruncie bez zdobytej bramki
► Pierwszy mecz GKS-u w europejskich pucharach rozegrany na neutralnym gruncie
► Pierwsza porażka GKS-u w 1/128 finału europejskich pucharów w rozmiarze 0:2
► Pierwszy mecz GKS-u w 1/128 finału LK
► Po tym starciu bilans bramkowy polskich klubów w meczach europejskich pucharów na neutralnym gruncie stał się równy: 13-13
► Po tym starciu bilans meczowy i bilans bramkowy GKS-u w meczach LK stały się ujemne: 1-0-2, bramki 4-5
► 870. mecz polskiego klubu w europejskich pucharach ze straconą minimum 1 bramką
► Drugi gol był bramką nr 1740 straconą przez polskie kluby w meczach europejskich pucharów
► Drugi gol był bramką nr 190 straconą przez polskie kluby w meczach 1/128 finału europejskich pucharów