



Warszawska Polonia poszła za ciosem. W 8. kolejce Czarne Koszule wygrały drugi mecz z rzędu w Betclic 1. Lidze. Względem spotkania z Wartą Poznań (2:0) doszło do spodziewanej zmiany na stanowisku trenera stołecznej drużyny. Pełniącego funkcję tymczasowego szkoleniowca – Grzegorza Lecha, zastąpił Mariusz Pawlak, który przed laty występował w klubie z Konwiktorskiej 6. W Głogowie jego zespół zaprezentował się z dobrej strony, miał przewagę, oddawał sporo strzałów na bramkę, co zaowocowało dwoma golami (przy pierwszym pomógł wprawdzie Patryk Mucha, który zaskoczył własnego bramkarza). Chrobry odpowiedział tylko jednym trafieniem – z problematycznego rzutu karnego. Głogowianie przegrali trzecie spotkanie z rzędu, a piąte ogółem w sezonie 2024/25.



















































































7
S. Bonecki
13
J. Kuzdra
41
M. Skowronek
29
P. Tupaj
23
S. Lewkot
35
E. Marcinkowski
9
M. Ozimek
20
P. Szwedzik
1
K. Wróblewski


Drużyny Chrobrego i Polonii przed meczem 8. kolejki Betclic 1. Ligi w sezonie 2024/25. Co ciekawe, niecały miesiąc później oba zespoły zagrały ze sobą po raz drugi – tym razem w 1. rundzie Pucharu Polski. Wynik tej rywalizacji był identyczny – Polonia zwyciężyła 2:1.



Polonia Warszawa miała już w tym sezonie trzech trenerów. Wystartowała pod wodzą Rafała Smalca, którego w trzech meczach zastępował tymczasowo Grzegorz Lech. Na zakończenie krótkiej kadencji postarał się o przełamanie serii bez zwycięstwa, ale już w piątek przeciwko Chrobremu Głogów poprowadził warszawiaków Mariusz Pawlak.


Mariusz Pawlak (w środku, w szarej koszulce) wrócił do Polonii po długiej nieobecności. Barwy Czarnych Koszul popularny „Cygan” reprezentował w latach 1996–2002, a następnie 2007-08. Z klubem z Konwiktorskiej 6 zdobył mistrzostwo Polski (1999/2000), Puchar Polski (2000/01), Puchar Ligi (1999/2000) oraz Superpuchar (2000). Drużynę z Warszawy opuścił w 2009 roku, przenosząc się do Olimpii Grudziądz, w której zakończył karierę 2 lata później.



Pechowa dla Chrobrego akcja z 42. minuty spotkania. Gospodarze wykonywali rzut rożny, po którym poloniści wyszli z błyskawiczną kontrą. Piłkę w polu karnym zagrał Bartłomiej Poczobut, a do własnej bramki wpakował ją Patryk Mucha.







Gratulacje dla Polonii. Myślę, że to jest najtrudniejsze pytanie i odpowiedź na nie – dlaczego można grać tak jak w 1. połowie i dlaczego można grać tak jak w 2. połowie. Ciężko mi to dzisiaj zdiagnozować. W 1. połowie zdecydowanie nie graliśmy tego, co chcieliśmy. Mieliśmy się „wcinać” za linię obrony Polonii, mieliśmy zdobywać trzecią strefę, mieliśmy grać w przestrzeń, a było dużo gry do tyłu. W 2. połowie już decydowanie lepiej to wyglądało. Myślę, że gdyby liczba wejść w pole karne z drugiej odsłony była też w pierwszej, wynik byłby inny. Ale nie jest. I trzeba to wziąć na klatę. Będziemy pracować, bo nie znam innego sposobu na wyjście z dołka jak praca.







Na pewno dla mnie to miły wieczór, ze względu na to, że dopiero od czterech dni jestem trenerem Polonii Warszawa. Powiedziałem swoim zawodnikom, że ten dzień zapamiętam. Wierzyłem w zespół, a także w to, że możemy wracać do stolicy w dobrych humorach – i oczywiście – z trzema punktami. Nasza sytuacja w tabeli nie była dobra. Dlatego jest to dobry prognostyk. Mamy teraz przerwę, dlatego się cieszę, bo będziemy mogli popracować trochę mocniej. Teraz jest chwila radości, odpoczynku dla zawodników, a od poniedziałku wracamy do treningów. Liga nie wybacza. Kiedy jesteś w dołku, każdy będzie chciał to wykorzystać. Musimy chodzić z głową do góry. My jesteśmy Polonią Warszawa. I mam nadzieję, że wszystko będzie szło w kierunku, jaki mamy zaplanowany.


Trener Chrobrego dokonał roszady w bramce. Miejsce Krzysztofa Wróblewskiego zajął w spotkaniu z Polonią Dawid Arndt. Młodemu bramkarzowi przydarzył się taki oto błąd, który omal nie zakończył się utratą gola. Na szczęście dla Głogowian piłkę sprzed linii wybił Przemysław Szarek.




Od początku sezonu 2024/25 w Betclic 1. Lidze oba zespoły sprawiały swoim sympatykom spory zawód. Drużyna Chrobrego wygrała na inaugurację, ale w siedmiu następnych kolejkach ani razu nie udało jej się tego dokonać. Głogowianie przegrali aż pięciokrotnie (wliczając starcie z Polonią), dwa razy zaś zremisowali. Czarne Koszule wypadały równie katastrofalnie. Do 7. kolejki miały na koncie remis i pięć porażek. Dopiero w meczu z Wartą, poprzedzającym konfrontację z Chrobrym, karta się odwróciła. Po serii przegranych przyszły dwie kolejne wygrane. Tę drugą stołeczny zespół zanotował w Głogowie. Do odniesienia zwycięstwa walnie przyczynił się Szymon Kobusiński, który trafił do siatki w 81. minucie, zapewniając gościom ważne 3 punkty. Zgarnięcie przez polonistów kompletu „oczek” nie było wcale takie oczywiste. A to dlatego, że 12 minut wcześniej Chrobry doprowadził do wyrównania. Rzut karny pewnie wykorzystał Patryk Szwedzik, który na boisku pojawił się od początku 2. połowy. Pomocnika gospodarzy dopadł jednak pech. Z powodu kontuzji mięśniowej zmuszony był opuścić plac gry, po nieco ponad pół godzinie.







Musimy stąpać twardo po ziemi, bo ta liga jest bardzo ciężka i każdy może wygrać z każdym. Ale widać pozytywy, widać radość, widać chęć. Naprawdę wygląda to bardzo obiecująco i obyśmy w każdym kolejnym meczu wyglądali tak jak dzisiaj. Cieszy to, że wyszliśmy z tej sytuacji (rzutu karnego dla Chrobrego – przyp. red.) na 2:1. Myślę, że to nas jeszcze bardziej zbuduje. Fajnie, że to w końcu my odwróciliśmy sytuację i wygraliśmy mecz, a nie tak, że ktoś nas skarcił i zostalibyśmy z niczym. Zwycięska bramka cieszy podwójnie.

