






Oddech ulgi w Warszawie. W 7. kolejce pierwszoligowych zmagań nadeszło tak długo wyczekiwane… pierwsze zwycięstwo Polonii w sezonie 2024/25. Stołeczny zespół pokonał inną będącą w kryzysie drużynę – Wartę 2:0. W obu klubach zdążyło w międzyczasie dojść do zmian szkoleniowców. Ekipę Czarnych Koszul przejął jej były zawodnik – Mariusz Pawlak, który tego wieczora zasiadł jeszcze na trybunach. Z wysokości murawy polonistami dowodził tymczasowo Grzegorz Lech (prowadził zespół w trzecim z rzędu spotkaniu). W Poznaniu natomiast dzień przed meczem w stolicy podziękowano za współpracę trenerowi Piotrowi Jackowi. W starciu z Polonią na ławce Warty zasiadł jego asystent, Jędrzej Łągiewka.



































































































24
E. Terpiłowski
17
M. Predenkiewicz
26
M. Kołodziejski
16
K. Koton
57
J. Lemanowicz
6
J. Piątek
10
M. Bajdur
7
M. Kluska
30
S. Cissé



W piątek w Warszawie spotkały się zespoły, które zawodziły w pierwszych kolejkach sezonu. Zarówno Polonia, jak i Warta zmieniły już trenerów. Jako pierwsze zrobiły to Czarne Koszule, które pożegnały się z Rafałem Smalcem. Po ostatniej kolejce o rozstaniu z Piotrem Jackiem poinformowali za to Zieloni. Po pierwszych spotkaniach w lepszej sytuacji była jednak Warta, która miała w dorobku cztery punkty. Drużyna ze stolicy uzbierała zaledwie jedno „oczko”…


Polonia przed meczem z Wartą. Stoją od lewej: Mateusz Kuchta (kapitan), Michał Grudniewski, Przemysław Szur, Oliwier Wojciechowski, Xabi Auzmendi, Nikodem Zawistowski, Dani Vega, Bartłomiej Poczobut, İlkay Durmuş, Erjon Hoxhallari, Szymon Kobusiński.







To są kluby, które mają piękną i bogatą historię. Pierwszy mecz pomiędzy tymi drużynami, które zdobywały mistrzostwo Polski dwukrotnie, odbył się bowiem w 1922 roku.


Warta przed meczem z Polonią. Stoją od prawej: Jakub Kiełb (kapitan), Jędrzej Grobelny, Wiktor Pleśnierowicz, Łukasz Norkowski, Bartosz Szeliga, Kacper Przybyłko, Jurij Tkaczuk, Filip Waluś, Maciej Firlej, Szymon Pawłowski, Jakub Bartkowski.



Nie chcemy się pastwić nad Wartą Poznań, która zmaga się ze sporymi problemami, ale z taką grą, jaką zaprezentowała nam w pierwszej połowie, będą musieli martwić się o pozostanie w Betclic 1. lidze.


Na trybunach stadionu przy Konwiktorskiej 6 zasiadł trener Mariusz Pawlak (pierwszy z prawej w górnym rzędzie), który został trenerem Polonii po spotkaniu z Wartą. Popularny „Cygan” to postać doskonale znana kibicom Czarnych Koszul. Jako piłkarz reprezentował on barwy klubu ze stolicy w latach 1996-2002 i 2007-2009.





Obie drużyny zmagają się ze swoimi problemami. Zarówno jedni, jak i drudzy fatalnie weszli w nowy sezon. Gra warszawiaków i poznaniaków nie jest w żaden sposób ani skuteczna, ani atrakcyjna. Dlatego też okupują dolne części tabeli. Mecz nie zapowiadał się na porywający. Przy ul. Konwiktorskiej spotkała się bowiem najgorsza ofensywa (Polonia z 1 bramką w sześciu meczach) z najgorszą defensywą (Warta z 14 straconymi golami w sześciu meczach).


Od wyjazdowego meczu z Górnikiem Łęczna (1:3) w 4. kolejce kibice Polonii czekali na kolejne trafienie swoich ulubieńców w sezonie 2024/25. Doczekali się dopiero trzy serie później, w spotkaniu z Wartą. W 4. minucie z gola cieszył się Szymon Kobusiński, który w powyższej sytuacji pokonał Jędrzeja Grobelnego (w tej samej akcji golkiper gości obronił wcześniej strzały Oliwiera Wojciechowskiego i Daniego Vegi).







Sytuacji, które kreowaliśmy było bardzo dużo. Jedyne zastrzeżenia, które mogłyby być, to o ilość bramek strzelonych przez nas. Ale też nie ma co być pazernym. Cieszymy się z tego rezultatu. Dzisiaj ta moja misja, tych trzech meczów, dobiega końca. Bardzo się cieszę, że zakończyło się to wygranym spotkaniem.







Bardzo łatwo stracone bramki spowodowały dużą nerwowość w pierwszych minutach. Dobrze weszliśmy w mecz, ale Polonia potem nas zepchnęła. Szybko było 2:0. Dzisiaj musimy się trzymać razem i szukać rozwiązań. Trudny moment, który przetrwamy. Mocno w to wierzę.


Polonia strzeliła jeszcze jednego gola. Piłkę w siatce umieścił Michał Bajdur (będący najbliżej bramki Jędrzeja Grobelnego). Trafienie słusznie nie zostało uznane (po interwencji wozu VAR), gdyż polonista w momencie podania znajdował się na pozycji spalonej.




Turek rozegrał bardzo dobre zawody, stwarzał największe zagrożenie pod bramką Warty. Czterokrotnie próbował zaskoczyć Jędrzeja Grobelnego, ale pokonał go tylko raz – w 24. minucie. W pozostałych sytuacjach brakowało mu precyzji, a okazje były na tyle dobre, że spokojnie mógłby cieszyć się z hat-tricka. Co ciekawe, dla İlkaya Durmuşa był to pierwszy z… dwóch goli, jakie strzelił dla Polonii w sezonie 2024/25. Ani razu takiej sztuki nie dokonał natomiast Jurij Tkaczuk, choć Ukrainiec bliski był zdobycia honorowej bramki dla Warty (i – jak pokazały rozgrywki Betclic 1. Ligi – swojej jedynej w barwach poznaniaków). W 39. minucie, przy stanie 2:0, pomocnik gości kropnął z dystansu. Wydawało się, że piłka niechybnie zmierza do siatki, jednak trafiła w… poprzeczkę. Była to najlepsza okazja dla Warty, aby nie wyjeżdżać ze stolicy z zerowym dorobkiem po stronie zysków.



